Lisa Eldrige, fot. YouTube

W zeszłym roku napisałam krótki poradnik o tym, jak powinna wyglądać fryzura komunijna oraz makijaż dziecka (sprawdź, co napisałam, zanim skomentujesz). W tym roku biorę na tapet dorosłych – mamy, chrzestne i gości płci żeńskiej, zaproszonych na tę wielką uroczystość.

Poruszając temat Komunii św. pozostanę przy powierzchownych aspektach tego wydarzenia – stroju, makijażu, wyglądzie oraz formalnym charakterze rodzinnego spotkania. Czytaj dalej

Po drugiej stronie ulicy, przy której mieszkam, znajduje się Rossmann. Sklep mieści się w starej kamienicy i przez to jego powierzchnia jest ograniczona niewymiarowym oraz niewielkim – jak na standardy sieci – lokalem. Te ograniczenia narzucają limity w ofercie. Na moje prywatne potrzeby często nazywam tę placówkę „moim bieda-Rossmannem”. Określenie tyczy się tylko oferty produktowej. Personel to super babeczki, które witają mnie ciepłym „dzień dobry, tu są nowe pomadki i mamy nowe tusze, a tych pudrów jeszcze nie próbowałam”. Przed świętami zdążyły mnie poinformować, że 20 kwietnia rusza promocja na kolorówkę oraz że z aplikacją jest jeszcze taniej.

Żal nie skorzystać, skoro mam tam niemal tak blisko, jak po bułki :-)

Przejrzałam moje skarby i poniżej prezentuję listę sprawdzonych produktów, które polecam. Kupowałam je na przestrzeni ostatnich miesięcy, ale wciąż są dostępne w ofercie Rossmann. Sama zamierzam upolować podkład Provoke Eris oraz nowe pomadki Bourjois, a także Rimmel. Być może kupię także róż – albo Max Factor (więcej poniżej), albo Bourjois – chociaż ostatnio stosuję jedynie puder brązujący (który? który? a tutaj jest odpowiedź). Bronzer fantastycznie się sprawdza także na policzkach i na powiekach.

Polub moją stronę na Facebooku, a nie przegapisz nowych wpisów!

Pomadka Bourjois Rouge Edition Velvet

Matowe pomadki przeżywają swój czas i jeśli chcesz spróbować tego trendu, polecam rouge Edition Velvet. To pomadka w płynie, ale nie w płynie – ma konsystencję musu. Znasz podkłady lub róże w musie Maybelline? To mniej więcej taka konsystencja, ale sama pomadka jest ultra lekka i niewyczuwalna na ustach. Nie jest to pomadka długotrwała, nie zasycha w skorupkę. Utrwala się dobrze i ściera się z ust równomiernie. Nie wchodzi w załamania warg. Zostawia ślady – na dziecięcych czółkach i szklankach.

Ja bardzo dobrze czuję się na co dzień w chłodnym przybrudzonym różu, czyli w numerze 10.

Poza matową pomadką Velvet są jeszcze dwie inne szminki w płynie: półtransparentna Souffle de Velvet o matowym wykończeniu oraz trwała i jednocześnie błyszcząca Aqua Laque. Obie padną moim łupem i wtedy napiszę o nich coś więcej.

Podkład Bourjois Healthy Mix

Podkład niedawno przeszedł reformulacją, a być może jedynie zmianę opakowania, gdyż ja nie dopatrzyłam się wielkich różnic. I dobrze. Po co poprawiać coś, co jest dobre. Podkład Healthy Mix cenię za naturalność – skóra ma równy kolor, ale wciąż widać pory, fakturę. Nie jest to matowa szpachla, ale nie spodziewaj się blasku. To regularny i dobry kremowy podkład. Więcej znajdziesz w tej recenzji.

Wodoodporna kredka do oczu Contour Clubbing Waterproof Bourjois

Moja ulubiona konturówka do oczu. Jest ultramiękka i elastyczna. Nie kruszy się jak podobnej konsystencji kredka Sephora, którą nie sposób narysować linię ciągłą. Ma metaliczny kolor, co uwielbiam, ponieważ mat jest dla mnie zbyt smutny. Może myślisz podobnie? Trzeba wyraźnie zaznaczyć, że nie jest to kredka wodoodporna. Jest trwała, nie zbiera się w załamaniach, nie blednie, można ją rozetrzeć zanim się utrwali, ale zmywa się bez problemów przy wieczornym demakijażu.

Mam odcień jasnobrązowy, numer 60, o nazwie Taupe ot the top.

Tusz do rzęs L’Oreal Fatale Million Volume Lashes

O tuszu pisałam w tej recenzji. Jest trwały, czarny, nie kruszy się, ma wygodną w użyciu silikonową szczoteczkę o krótkich włoskach. Dostał tytuł Kosmetyku Wszechczasów od wizażanek – zawsze to jakieś wyróżnieniem, choć odradzam wnioskowanie, że skoro coś ma 4 gwiazdki na Wizażu, to na pewno jest wspaniałe. Dobrym wyborem jest także czerwony tusz So Couture, z tej samej serii.

Korektor pod oczy L’Oreal Lumi Magique

Korektor w pisaku z aplikatorem w postaci pędzelka. Produkt dozuje się przekręcając końcówkę. Korektor wypływa w środkowej części pędzelka i można go nałożyć pod oczami, a następnie wklepać opuszkami palców. Lubię go za lekkość oraz jasny, lekko żółtawy kolor, który nie wpada w róż (mam odcień numer 1, Light). Dobrze rozświetla moje delikatne cienie pod oczami. Myślę, że nie sprawdzi się u osób, które oczekują dobrego krycia i koloru.

Aktualizacja: ten korektor jest wycofany i niedostępny w Rossmannie.

Róż do policzków Creme Buff Max Factor

Jeden z lepszych, jakie miałam. Opakowanie starcza na wieki, bo róż nie zmienia swoich właściwości, nie kamienieje, z czasem nie traci na intensywności koloru, co zdarzyło mi się np. przy pudrze do modelowania twarzy Provoke. Więcej o różu Max Factor i najlepszym – według mnie – kolorze przeczytasz w tej recenzji.

Dlaczego warto pobrać aplikację Rossmann PL?

Aplikacja Rossmann PL jest dostępna zarówno na urządzenia z Androidem, jak z iOS. Dzięki rejestracji rabat w czasie trwania najbliższej promocji wzrasta do 55%. W regulaminie aplikacji nie znalazłam żadnych niepokojących zapisów, których nie byłoby gdzie indziej. Rossmann zamierza personalizować ofertę bazując na dotychczasowych zakupach. Warto więc okazywać kartę w kasie.

Myślę, że to dobra okazja, aby założyć konto. Jeżeli masz kartę Rossnę lub profil w serwisie Rossmann.pl, wystarczy się zalogować. Nie trzeba tworzyć osobnego konta.

Dla porządku przypomnę, że promocja w Rossmannie trwa od 20 do 28 kwietnia. W tych dniach rabat na kolorówkę wynosi 49%.

Eveline ma masę nowości – są wśród nich produkty, które mnie zaskoczyły jakością. Które to? Zapraszam na szybki przegląd.

Baza pod cienie do powiek 8 w 1 Magic Stay

Wielki pozytyw! Baza jest lekka, nie obciąża powieki, nie tworzy skorupy. Jest niewyczuwalna. Aplikacja jest prosta i higieniczna – za pomocą aplikatora z gąbeczką, dobrze znanego z błyszczyków. Potem wystarczy wklepać.

Baza bardzo delikatnie wyrównuje kolor skóry na powiekach i ją matuje. Cienie na bazie rozprowadzają się bardzo gładko i ani baza, ani cień do powiek nie zbierają się w załamaniach powieki. Baza wzmacnia nieco intensywność kolorów cieni. Producent twierdzi, że także „odżywia, nawilża, ujędrnia, napina, regeneruje”. Nie robi masażu stóp ;-)

Cena: 17 zł.

Liquid Precision Eyeliner 2000 Procent

Nie noszę na co dzień tzw. jaskółki. Malowanie oka za pomocą eyelinera zaczęłam znów ćwiczyć ostatnio. Kupiłam pisak Rimmel i okazał się być do bani, ponieważ brakowało mu tuszu w trakcie rysowania kreski. Na pewno można ten problem rozwiązać poprzez zmianę sposobu trzymania pisaka, ale – heloł – ja się tu mam gimnastykować czy pisak? Odpowiedź jest jasna jak słońce.

Eyeliner Eveline jest w kałamarzu. Ma bardzo wygodne piórko, którym można narysować cienką i precyzyjną kreskę. Jest intensywnie czarny i ma matowe wykończenie. Nie rozlewa się i szybko zasycha, a przy tym jest łatwy do usunięcia przy wieczornym demakijażu. Wszelkich poprawek można dokonać za pomocą patyczka kosmetycznego zamoczonego w płynie micelarnym. Nie podrażnia oczu.

Cena: 13 zł. 

Hialuronowy płyn micelarny 3 w 1

To właściwie płyn Bioderma Sensibio za ułamek jego ceny. Skuteczny i delikatny – usuwa makijaż, tonizuje, łagodzi zaczerwienienia i nie powoduje podrażnienia oczu. Stosuję go w mojej koreańskiej pielęgnacji wieczornej, gdy przemywam twarz po oczyszczeniu jej olejkiem. Przy stosowaniu tylko płynu micelarnego do demakijażu, trzeba nieco więcej uwagi poświęcić na dokładnie zmycie tuszu do rzęs, jak przy każdym płynie micelarnym.

Cena: 20,50 zł za 400 ml. 

Tusz do rzęs Big Volume Femme

Intensywnie czarny, pogrubiający tusz, który się nie kruszy, nie odbija na powiece, ani nie rozmazuje.

Ma szczoteczkę zakończoną kulką. „Big Ball Brush o finezyjnym kształcie maczugi” – opis producenta mówi wszystko :-) Początkowo sądziłam, że to udziwnienie niczemu nie służy, ale potem okazało się, że szczoteczka jest bardzo wygodna przy malowaniu rzęs w kącikach oka. Przy malowaniu rzęs u nasady trzeba uważać, aby tusz z kulki nie odbił się na powiece, ale nie jest to jakieś wielkie utrudnienie.

Wielki plus za dozowanie tuszu na szczoteczkę – jest w sam raz i nie trzeba ocierać nadmiaru o szyjkę opakowania.

Cena: 16 zł.

Matowe pomadki Velvet Matt

Hit i „musisztomieć” ostatnich sezonów. Trend, który na dobre zagościł w naszych kosmetyczkach – matowe pomadki. Nie są to najbardziej miękkie pomadki, jakich używałam, ale łatwo się rozprowadzają i pozostawiają na ustach przyjemnie kremową warstwę. Nie wysuszają ust, mogą spokojnie przetrwać niewielki posiłek. Mają modne kolory, a ich cena zachęca do eksperymentów, zwłaszcza z burgundem i ciemną śliwką.

Cena: 16,50 zł

Cienie do powiek Quattro

Zdecydowanie nie dla mnie. Cienie są bardzo słabo napigmentowane, mocno błyszczące, nie ma w zestawie ani jednego odcienia matowego, co uważam za błąd. Nawet do wieczornego makijażu – bo tak reklamowa jest kolekcja – nie zdecydowałabym się na totalny blask.

Z serii Quattro jest jeszcze paleta brązów, róży oraz odcieni niebieskiego (komu pasują niebieskie cienie do powiek?).

Cena: 20 zł.

Puder sypki Cashmere Mat

Bardzo delikatny, satynowy puder matujący o subtelnym efekcie. Skóra jest pokryta delikatną warstewką wygładzającą, ale nie wygląda na mocno przypudrowaną. Kolor 01 Transparent jest beżowy, więc nie wybiela cery, ale dla super jasnych dziewczyn, może nieco zmieniać odcień skóry. Bardzo się polubiłam z tym pudrem i zabieram go na najbliższą imprezę weselną.

Opakowanie zawiera sitko oraz gąbeczkę z paskiem – aplikacja jest więc bardzo prosta, choć ma wszystkie minusy tego typu produktu, a więc: może stać tylko na toaletce i robi się chmurka. Czemu chmurka, skoro jest gąbeczka? Ponieważ ja uważam, że puder należy wtłoczyć a nie rozcierać po twarzy.

Cena: 32 zł.

Kremy do ciała z serii Slim Extreme 4D

Wszystkie wiemy, że krem nie zrobi za nas całej roboty i nie przemieni nas magicznie z rozmiaru 44 do 38. Tu potrzebne są: zmiana nawyków żywieniowych oraz więcej ruchu, a wszystko to w zdrowych proporcjach, żeby niczego sobie nie naciągnąć, ani nie zwichnąć.

W procesie zrzucania zbędnych kilogramów można, a nawet należy się wspomóc kosmetykami pielęgnacyjnymi, które zadbają o nawilżenie i napięcie skóry. Seria Eveline Slim Extreme ma dwa nowe kremy o ukierunkowanym działaniu. Zielony to kawowe serum wyszczuplająco drenujące o działaniu chłodzącym. Fioletowe to superskoncentrowane nocne serum antycellulitowe z efektem ultradźwięków o działaniu rozgrzewającym.

Z pewnością nie tylko ja mam wrażenie, że kogoś tu poniosła fantazja w opisie cudowności, do jakich zdolny ma być krem. Oba kremy mają działanie ujędrniające, napinające i przyzwoicie nawilżają. Niestety, nie są odżywcze.

W używaniu tych kosmetyków przeszkadza mi ich opakowanie. Są niczym banery reklamowe. Napisano na nich absolutnie wszystko.

Cena: 25 zł za 250 ml w tubie. 

Wpis powstał we współpracy z marką Eveline. 

Moja przyjaciółka mówi, że tutoriale na YouTube ogląda się po to, żeby wiedzieć, jak się nie malować.

Oglądasz makijaże na YouTube? Ja też. Kocham te dziewczyny. I chłopaków niektórych też. Podziwiam umiejętność blendowania, łączenia kolorów. Zawsze będę podziwiać ludzi potrafiących namalować prostą kreskę na powiece. A potem drugą identyczną. Wyszukiwanie nowych kosmetyków, oswajanie trendów, szczere opinie – to cenię bardzo. Ale.

YouTube – zwłaszcza polski – jest profesjonalny. Serio. Nasze kobietki z YouTube’a to jest crème de la crème. Cholera, robią to dobrze! A rozwijając swoje kanały, inwestują w sprzęt. Kluczowe jest oświetlenie. Spójrzcie na filmy swoich ulubionych jutuberek z początku ich kariery. Jest różnica? Jest.

To m.in, światło decyduje o tym, jak wspaniale ich cery prezentują się już po makijażu. A ten makijaż jest mocny. Jest niemal sceniczny. W normalnym życiu bez kamery nie potrzebuję tylu kosmetyków, sztucznych rzęs i nowych rysów twarzy, które zapewnia ciężkie konturowanie a la Kardashian. Spójrzcie, co mówią modelki i osoby z telewizji – w weekend chcą odpocząć i rezygnują z makijażu. Czy na pewno? Nie. One rezygnują z 2 odcieni podkładu, 3 rodzajów korektora i całej tej nieskończonej masy produktów, których nałożenie zajmuje makijażystce godzinę przed programem.

Polki kochają mat i kochają ciężki makijaż. Niepotrzebnie. Czerpmy wiedzę, uczmy się od lepszych – właśnie artystek makijażu z YouTube’a – ale filtrujmy trendy i pamiętajmy, że one malują się przed kamerę, a nie do pracy. Może uda mi się Ciebie namówić, żebyś zluzowała? Może używaj mniej kosmetyków? Przypudruj, przykryj tu i tam, ale nie szpachluj. Może spróbuj w weekend? Tylko krem BB i tusz?  Spróbujesz?

Spójrz, jaka jesteś piękna!

A na koniec Wayne Goss, który mówi i pokazuje filtr na żywo. Nie uważam, aby któraś z naszych jutuberek korzystała z takiego rozwiązania – one są po prostu super dobrymi artystkami, ale miejmy świadomość, że takie rzeczy też są możliwe:

Gdzie znajduje się Twoja granica, poza którą możesz powiedzieć, że to już tzw. tapeta a nie makijaż?

Krótki poradnik w punktach o tym, jak kupować pomadki w sklepie, aby nie mieć kolekcji bubli.

1. Zbierz armię

Określ, co chcesz mieć. Arbuzowa szminka. Fajnie. To teraz dajesz nura w swoje skarby. Zabierasz ze sobą szminkę, która byłaby dobra, gdyby była bardziej czerwona i tę, która byłaby dobra, gdyby była mniej różowa.

2. Wkraczasz na pole bitwy

Uzbrojona w zestaw graniczny wkraczasz do sklepu. Oglądasz, dobierasz, wybierasz i nie wcierasz żadnych testerów w usta.

3. Barwy wojenne

Sprawdzasz kolory na dłoni i porównujesz ze swoim szminkami. A potem wychodzisz ze sklepu do naturalnego światła i upewniasz się, że widzisz to, co widzisz.

4. Zwycięzcą lub zwyciężonym będziesz

Czarno na białym widać, że nie trafiłaś z kolorem albo że trafiłaś w dziesiątkę. Trzeciej drogi nie ma.

5. Wracasz z tarczą

Jeśli kupiłaś, to masz nowa szminkę. Jeśli nie kupiłaś, nie masz w domu kolejnego bubla.

Gratulacje!