Pierwsze kosmetyki dla nastolatków, czyli co kupić córce i synowi

Nawyki wyrabiamy z wiekiem, ale pewne podstawy wynosimy z domu. Pośród wielu ważnych życiowych lekcji, jakimi powinniśmy obdarować nasze pociechy, niech znajdzie się i ta, dotycząca dbania o siebie. Podobnie jak w przypadku edukacji seksualnej, tak i tematu pielęgnacji skóry nie zostawiajmy przypadkowym ludziom. Zbyt często wiedza czerpana z takich źródeł może zjeżyć włosy na głowie.

Lekcja numer jeden

Pierwszym i podstawowym prezentem dla dziecka powinna być nauka lubienia siebie.

Jeśli mama nie jada posiłków z rodziną, bo jest na diecie redukcyjnej, to czego uczy swoje dzieci? Że ciało można zmusić do posłuszeństwa. Jeśli stając przed lustrem mówi o swoich zmarszczkach i siwych włosach jak o największym dopuście bożym, to przekazuje dalej kult młodości. Albo w drugą stronę: „tylko się mizdrzysz przed lustrem”, „tobie i tak nic już nie pomoże” etc. Lubienia siebie trzeba się najpierw nauczyć samemu.

Dzisiaj mamy, jak nigdy wcześniej, różnorodność ruchów w duchu samoakceptacji. Myślę, że to dobry czas na autorefleksję:

  • Jaki stosunek do własnego ciała moje dziecko wyniesie z domu?
  • Czego uczę swoje dziecko, gdy nazywam napotkanych ludzi grubymi, brzydkimi, głupimi?
  • W jaki sposób mówię o ludziach? Czy zaczynam od oceny ich wyglądu i stroju?
  • Jak mówię o własnym ciele, o swoim wyglądzie?
  • Jaki mam stosunek do starzenia się?

Zdrowie i dobra kondycja powinny być naszym priorytetem. Starzenie się organizmu jest faktem i nic tego nie zmieni. Można się z uśmiechem „zmarszczyć” albo wciąż próbować osiągnąć nieosiągalne, bo zawsze będziemy niewystarczająco szczupli, młodzi, opaleni, wydepilowani etc. Ten perfekcjonizm nas wykończy.

Tych kilka krótkich akapitów oczywiście nie wyczerpuje tematu przekazania dzieciom umiejętności akceptowania siebie, ale mam nadzieję, że pomogę uwrażliwić innych rodziców na ten ważki temat.

Trzy rady dla rodzica nastolatka

Po pierwsze powinniśmy nauczyć dziecko właściwego sposobu pielęgnacji, którym jest konsekwencja działania. Nie ma cud-kosmetyków, które nagle wygładzą i zagoją twarz, której nie umyto dwa razy dziennie i po każdym treningu. Podstawowym elementem pielęgnacji jest regularność. Ta rada sprawdza się w każdym wieku.

Moja druga rada to kupno kosmetyków tylko dla nastolatka. Nie powinniśmy dawać nastolatkom własnych kremów czy toników (mogą zawierać składniki zbyt aktywne i niepotrzebne dla młodej cery). Niech to będą kosmetyki przewidziane dla ich wieku. Tu jednak należy być ostrożnym jak z jedzeniem dla niemowląt – niby dla bobasów, a w składzie cukier, polepszacze smaku, tłuszcz i konserwanty. Podobnie jest z kosmetykami dla nastolatków (i dla mężczyzn). Dla większości producentów każdy nastolatek (i mężczyzna) ma skórę tak problematyczną, że najlepiej potraktować ją kosmetykami-detergentami.

Trzecia rada to trzymanie się złotej zasady pielęgnacji: oczyszczanie, tonizowanie, nawilżanie. Nastolatek potrzebować więc będzie 3 kosmetyków. Łagodnych kosmetyków, a nie spirytusu salicylowego z SLS. Skóra mieszana czy tłusta nie wymaga torturowania przez wysuszenie. Czyli:

  • żel do oczyszczania twarzy (skóra nie powinna być ściągnięta ani zaczerwieniona po użyciu) lub mleczko micelarne
  • tonik, mgiełka lub hydrolat
  • lekki krem na dzień, np. krem-żel.

Nie ma potrzeby uzupełniania pielęgnacji o serum, krem pod oczy czy maseczkę.

Jeśli nasze dziecko nie przejawia większych kłopotów z cerą, możemy produkty dobrać sami, oczywiście w konsultacji z nastolatkiem, który być może pozostaje w sferze wpływów influencerów. Warto zachować zdrowy rozsądek i pomóc dziecku dokonać wyborów, tym samym nie dając wiary każdej… ekhm… blogerce urodowej.

Jakie kosmetyki kupić?

Szczerze? Dowolne, ale renomowane. Takie, które są już na rynku. To mogą być kosmetyki typu entry level. Marki takie jak Clinique, Clarins robią kosmetyki dla nastolatków. To mogą być kosmetyki z drogerii: Garnier, Nivea etc. Możemy się zwrócić w stronę kosmetyków naturalnych, np. Make Me Bio, Vianek, Sylveco itp.

Ważne, aby nie przedobrzyć. Nie iść w ilość. Nie zaczynać być może od eksperymentowania z własnoręcznie wyprodukowanymi kosmetykami. Ostrożnie z modnymi gadżetami. Pierwsze kroki powinny być małe. Wtedy łatwiej odczytać sygnały alarmowe, jeśli dobrana pielęgnacja się nie sprawdza.

Jestem ciekawa, czy Wasze dzieci przychodzą po radę czy szukają na własną rękę. Dajcie znać w komentarzach.

1 komentarz

  1. Mama nastolatki
    19 lutego 2019 / 14:12

    Bardzo rozsądne podejście. Moje dziecko najpierw podbierało mi kosmetyki, ale potem jakoś tak samo wyszło, że razem robiłyśmy zakupy. Naturalnie udało się dodawać nowe kosmetyki powoli, czyli to co radzisz. Ale widzę, że nastolatki mają problem nie z kremami ale z tymi wszystkimi „malowankami”. Błyszczyki, matowe szminki, pomady do brwi – tu się naprawdę odbywają jakieś wielkie żniwa dla firm produkujących kosmetyki.

Pozostaw odpowiedź Mama nastolatki Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.