Cukier pielęgnuje

Kluczem do idealnie gładkiego ciała jest peeling i nawilżanie. Zalotka znalazła bardzo dobry i niedrogi produkt do złuszczania naskórka – peeling cukrowy do ciała z serii Fitness Line od Bielendy.

Peeling Bielendy zawiera kryształki cukru trzcinowego – naprawdę duże. To nie jest peeling podobny do tych w tubach, które w kremowym płynie pod prysznic mają dwa ziarnka peeelingujące na krzyż. Te kryształki cukru dokładnie złuszczają i wygładzają skórę.

Z uwagi na zawartość cukru trzeba chronić produkt przed wilgocią, aby się nie… rozpuścił.

Poza cukrem w peelingu można znaleźć m.in. ekstrakt z kakaowca, który redukuje tkankę tłuszczową (swoją drogą ciekawe, w jakich ilościach trzeba by go zastosować, żeby leżeć, pachnieć i chudnąć) oraz olej macadamia, który chroni przed utratą wilgotności.

Peeling ma zapach grejpfruta, jak cała seria. Jeśli Zalotka miałby się do czegoś przyczepić, to właśnie do zapachu. W połączeniu z innymi składnikami peelingu oraz jakąś szczątkową acz widoczną z daleka informacją na wieku o tym, że produkt jest z serii „Smak piękna – Czekolada” (skąd u licha ta czekolada?!), pozwala się spodziewać jakiejś nieziemsko przyjemnej woni. A tu tak jakoś niespecjalnie – Zalotka sama nie wie czy przyjemnie pachnie, czy nie.

Mimo to Zalotka poleca.

Porównaj ceny w sklepach

1 komentarz

  1. MADAxD
    13 listopada 2008 / 18:19

    CZy juz ktos wyprobowal ten peeling…?….czy warto go kupić?…Ile kosztuje?

Skomentuj MADAxD Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.