Być może… Paryż, Być może… Rzym

Dawno, dawno temu, w siermiężnych czasach ciągłego braku i uniformizacji, gdy nasze mamy i babcie marzyły o prawdziwej modzie, może nie prosto z europejskich stolic, ale chociaż z Peweksu, państwowe zakłady Pollena-Uroda dały Polkom namiastkę luksusu – perfumy Być może…

Jako pierwsze pojawiły się perfumy Byż może… Paris. Produkowany w małych 10 ml buteleczkach zapach to szyprowa klasyka, socjalistyczna wersja Chanel 5. Nie trzeba dodawać, że wtedy te perfumy były pożądanym towarem deficytowym. Potem pojawiło się jeszcze kilka wersji inspirowanych światowymi stolicami mody.

[wp_ad_camp_1]

Już w III RP marka Być może… przechodziła z rąk do rąk, by ostatecznie trafić do portfolio odradzającego się po nieszczęśliwym mariażu z Kolastyną Miraculum. Krakowski producent wrócił do tradycji, stworzył nowy zapach pod nazwą Być może… Tokyo i ruszył na podbój półek w drogeriach i kioskach.

Tak, tak! Być może… wciąż można znaleźć, obok Pani Walewskiej, mydła Biały Jeleń i kilku innych sztandarowych produktów PRL na polskich półkach sklepowych. Na całą kolekcję Być może… składają się:

Być może… Paris

Klasyka. Szyprowa nuta, którą trudno jednoznacznie polubić w czasach, gdy moda na takie wonie dawno odeszła. Tchnie historią i na pewno wiele z Was ma do niego sentyment: pachniała nimi babcia, mama albo starsza siostra.

Być może… Rome

Zdecydowanie najbardziej trwały z całej rodziny. Słodki, kwiatowy, dziewczęcy. Aldehydowa róża, jaśmin i ylang-ylang tworzą romantyczny, ale jednowymiarowy klimat. Warte uwagi.

Być może… London

Różana nijakość. Nietrwały. Choć lista aromatów według producenta jest imponująca: bergamotka, głóg, hiacynt, mimoza, róża, fiołek, konwalia i heliotrop. Plus ambra, drzewo cedrowe i sandałowe.

Być może… New York

Świeży powiew o owocowej proweniencji. Oddaję głos producentowi: „Każda kropla perfum nasycona brzoskwinią, mandarynką i limonką, ylang-ylang, kwiatem pomarańczy i geranium przenosi w pulsujący tłumem świat neonów i drapaczy chmur. Gożdzik, zapachy drzewne i wanilia oddają atmosferę romantycznych chwil przy filiżance porannej kawy na Time Square czy lampce wina w Central Parku.” Ach… Nic tylko uperfumować się za uszkiem, włożyć ciemne okulary, kupić kawę na wynos w papierowym kubku koniecznie z logo i ruszyć w miasto :-)

Być może… Tokyo

Beniaminek w rodzinie. Ostra, wibrująca nuta. Nieco kontrastowa: wyczuwalna gałka muszkatołowa kontra kwiatowe aromaty, na które składają się mimoza, irys i jaśmin. Ciekawa, acz nietrwała.

Perfumy Być może… to na pewno klasyka, którą warto mieć na półce choćby z czystej ciekawości. Mogą też być świetnym pomysłem na prezent dla znajomych z zagranicy. Taki hipsterski gadżet z przymrużeniem oka :-)

Pojemność: 10 ml
Cena: niezauważalna :-)

Komentarzy: 13

  1. Romantyczna
    4 marca 2015 / 15:23

    Pamiętam perfumy Być Może sprzed kilku lat i zdecydowanie tamte zapachy były ładniejsze. Porównanie dawny Rzym a obecny Roma to niebo a ziemia, z tym że obecny Być Może Roma wręcz śmierdzi. Pozostałe zapachy też nie są ciekawe i mało zachęcające. Jednym słowem rozczarowały mnie. Zdecydowanie wolałam tamte dawne.

  2. Autor*
    7 października 2014 / 18:57

    Здравствуйте, как заказать духи быть может. Рим?

  3. Pixi
    11 września 2014 / 15:32

    Ja dostałam w e leclerc i zapłaciłam 4zł za 10 ml. Wybrałam summer in Paris- nowy zapach, ale jest tak intensywny,że trochę boję się go używać;D

  4. misia
    2 czerwca 2014 / 21:51

    Anonim – można to dostać w drogeriach Firlit.

  5. Нина
    2 stycznia 2014 / 11:10

    Как приобрести у вас духи „Может быть”? И какая их цена?

  6. alex
    25 marca 2013 / 23:30

    Być może… Paris, to oryginalny zapach jeszcze z czasów, kiedy zapachy nie dzieliły się na miasta. Tak więc, kiedy pojawiła się „rejonizacja”, klasyczny zapach przypadł Paryżowi, natomiast pozostałe miasta otrzymały zupełnie nowe zapachy. Odnoszę jednak nieodparte wrażenie, że po upadku Polleny, pierwotnego producenta oryginalnych Być może… zapach ewoluował i obecnie żadne z miast nie oferuje zapachu pierwszych perfum Być może… Szkoda, bo był najlepszy.

  7. daga
    17 marca 2013 / 22:17

    ostatnio znalazłam taką całą buteleczkę sprzątając u mojej prababci:) jeszcze stara wersja bez miasta;)

    • Aga
      25 maja 2018 / 11:09

      Ja mam do tej pory i to pełne . Trzymam je z syntymentu ponieważ dostałam je od mojej już nieżyjącej od 30 lat Babci

    • Zalotka.pl
      Autor
      28 maja 2018 / 18:24

      To bardzo sentymentalne. Też mam jedną taką rzecz.

  8. aneta
    12 grudnia 2012 / 14:50

    woda Rome odbiega zapachem od tej, którą używałam 2-3 lata temu. To zupełnie co innego, inne nuty zapachowe, jakbym używała zupełnie innego perfumu. Szkoda, bo tamten naprawdę mi się podobał, a ten co mam teraz pachnie samym mydłem. Zawiodłam się i na pewno więcej go nie kupię.

  9. Anonim
    17 maja 2012 / 15:05

    To jest jeden z najmniejszych flakoników,pasujacych do kazdej kieszonki przyjemnie pachnący.
    Kiedyś można było go kupić w każdym kiosku „RUCHU; a obecnie nigdzie go nie ma.
    Dlaczego? Dlaczego? Dlaczego?
    kaziu.

  10. ania
    2 lutego 2011 / 19:56

    ja pamiętam co innego:)
    pamiętam tylko jeden zapach Byc może, pamiętam jak stały w łazience:)
    potem w latach ’90 pojawiły się nowe wersje z miastami

Skomentuj aneta Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.