5 najlepszych olejków do ciała, twarzy i włosów

fot. zalotka.pl

fot. zalotka.pl

Olejek to kosmetyk wszechstronny, a ponadto modny, bo po sukcesie pod naszą szerokością geograficzną olejku arganowego, olejki są teraz wszędzie: od kremów, przez kosmetyki do makijażu i demakijażu itd. Ta wszechstronność olejków spowodowała, że na liście 5 najlepszych według mnie olejków są produkty do wszystkiego.

1. Suchy olejek do ciała Nuxe

Całoroczny olejek do ciała i twarzy, który został moim ulubieńcem od pierwszego razu. Natłuszcza i odżywia skórę. Ma suchą formułę, więc można się szybko ubrać, nie zostawia tłustej powierzchni jak po oliwce, ale też nie wchłania się całkowicie. Skóra jest po nim rozświetlona. Występuje w wersji klasycznej oraz z opalizującymi drobinkami złota – nie jest to brokat, a wspaniałe podkreślenie opalenizny. Większa pojemność jest w sprayu.

2. Bio-Oil

Olejek pielęgnacyjny na blizny i przebarwienia, ale w praktyce kosmetyk z misją ratunkową. Wspaniale odżywia skórę, po 3-4 zastosowaniach znikają zaczerwienienia. Jest gęsty, bogaty i pozostawia tłustą warstwę na skórze. Najlepiej stosować go wieczorem po kąpieli i dać czas, aby się wchłonął.

3. Olej kokosowy

Mistrz wszechstronności. Do ratowania końcówek włosów po farbowaniu, na zrogowaciałe kolana i łokcie, jako baza do domowych peelingów, jako bezzapachowy balsam do całego ciała – do tego dotychczas go wykorzystywałam. Wspomnę w tym miejscu o jednej rzeczy. Olej kokosowy nie jest kosmetykiem do opalania. Moda na „naturalny” filtr przeciwsłoneczny i smarowanie się olejem kokosowym na plaży jest pomysłem tak złym i głupim, że szkoda o tym  w ogóle pisać.

Przeczytaj więcej o oleju kokosowym i dowiedz się, dlaczego nie jest to kosmetyk dla każdego.

4. Olejek-odżywka do twarzy Olejkowa Mezoterapia Perfecta

Olejek-serum, który wygładza, rozświetla, pielęgnuje i nie zatyka porów. Najczęściej stosowałam go na wieczór, ale latem doskonale się nadaje pod podkład BB – daje taką świetlistą bazę. Można go stosować solo lub w połączeniu z kremem czy podkładem. Pipeta zapewnia precyzyjne dozowanie.

5. Olejek pod prysznic Isana

Tani, wydajny i zawsze w wakacyjnej kosmetyczce. Olejek Isana broni się przede wszystkim ceną i przeznaczeniem – nawilżające działanie pod prysznicem. Nie jest to kosmetyk wybitny, ani nawet dobry. Jest takim rzemieślnikiem – wykonuje swoją robotę, która polega na niedopuszczeniu do przesuszenia się skóry.

Ciało olejkiem traktowane

fot. zalotka.pl

fot. zalotka.pl

Tłuste, suche, lekkie i lepkie – olejki do ciała są przeróżne, a ja wciąż szukam tego idealnego.

Dlaczego nie balsam? Balsam jest ciężkawy latem. Gdy moja skóra się poci, czuję lepką warstwę potu i kosmetyku. Latem wolę olejki do ciała. Ale jaki wybrać?

Pierwszy był olejek Bielendy. Drogocenny, jak został nazwany, jest tylko z nazwy. To tłuste mazidełko z pretensjonalną nazwą. Olejek jest w sprayu, który ma silny strumień, więc jeśli aplikuję olejek bezpośrednio na ciało, to muszę potem umyć podłogę w łazience. Mojej skórze ten olejek nie służy bardziej niż oliwka dla dzieci – skóra co prawda nawilżona, ale tłusta warstwa jest długo wyczuwalna.

Kolejnym łupem był wydajny sezamowy olejek do ciała Neutrogena o delikatnym zapachu. Dobrze odżywił moją skórę i ją natłuścił. Łatwo się go wmasowuje w ciało, ale nigdy nie wchłania się całkowicie w skórę, a gdy tylko przerwałam stosowanie olejku na jakiś czas, skóra łatwo się przesuszyła.

Olejek Bio-Oil poza podstawową pielęgnacją ma także za zadanie spłycić i rozjaśnić blizny oraz rozstępy. I w tym celu go kupiłam. Szybko jednak przekonałam się o jego uniwersalnym charakterze i zamiast smarować nim tylko bliznę pooperacyjną czy ślady po trudno gojących się w czasie ciąży zadrapaniach (uwaga na otwartą zmywarkę!), stosowałam go do całego ciała. Dopiero cieplejsza pogoda sprawiła, że odstawiłam go na półkę, bo po wtarciu go w ciało, chciałam ponownie wskoczyć pod prysznic. Olejek jest gęsty, ciężki, ale nie jest komedogenny, czyli nie zatyka porów, a przy tym świetnie natłuszcza i wyrównuje koloryt skóry. Nie radzi sobie natomiast zupełnie rozstępami – tu nie zauważyłam żadnej zmiany.

Jeszcze zanim przyszło lato, znalazłam w aptece promocyjne opakowanie kilku kosmetyków Nuxe. Sztandarowy produkt, czuli suchy olejek Huile Prodigieuse, stosowałam po raz pierwszy, choć zawsze chciałam go mieć, ale jakoś nie było okazji. Od teraz to mój ulubieniec i jeden z najlepszych produktów, jakie trafiły w moje ręce. Nic dziwnego, że to bestseller. Tę suchą oliwkę, zawierającą olej z ogórecznika i słodkich migdałów stosuję na całe ciało i na twarz jako krem na noc. Od czasu do czasu nakładam go na włosy – ujarzmia puszące się loczki wokół czoła, ale nie skleja i nie obciąża. Olejek ma zapach kosmetyku vintage. Takie też jest opakowanie – szklane, bez żadnych pompek czy innych aplikatorów. Olejek jest wydajny, wchłania się natychmiast (to właśnie owa suchość) i nie zostawia tego okropnego uczucia tłustości. Nie jest komedogenny.

Olejek występuje także w wersji ze złotymi drobinkami. Wspaniale podkreślają opaleniznę, choć są niemal niewidoczne. W słońcu skóra zyskuje blask, ale nie jest on przesadzony – można spokojnie ruszyć w miasto, nie tylko na plażę. Efekt rozświetlenia jest długotrwały, bo drobinki nie ścierają się i nie znikają gdzieś w ciągu dnia. Wieczorem za to łatwo usuwa je zwykły żel do mycia ciała. Dowód: pościel, podłoga, facet nie błyszczą się :-)