Krem dodający skórze energii

fot. zalotka.pl

fot. zalotka.pl

W pielęgnacji twarzy mam dwóch liderów: Hydra-Chrono+ Lierac oraz Multi Active Jour Clarins. Polski krem VitaCeric marki Dr Irena Eris depcze im po piętach.

W serii Vitaceric są dwa kremy odpowiednio do cery mieszanej i tłustej oraz do normalnej i suchej, dwa rodzaje serum, krem na noc oraz krem pod oczy.  Produkty są przeznaczone dla skór młodych, nieproblematycznych i mają za zadanie przeciwdziałać pierwszym oznakom starzenia dodając cerze blasku i energii.

Używam witalizującego kremu na dzień, który jest przeznaczony do cery normalnej i suchej. Krem dobrze nawilża, a pod tym względem moja skóra jest bardzo wymagająca. Nie podrażania, od razu się wchłania, stanowi dobrą bazę pod makijaż, bo nie pozostawia żadnej wyczuwalnej warstwy na skórze. Przyjemność ze stosowania zapewnia elegancki słoiczek oraz kolor i zapach kremu – lekko pomarańczowa emulsja o miłej woni.

Czymże dzisiaj byłby krem bez kosmicznych technologii? Oczywiście i te produkty zawierają cudotwórcze składniki, np. antyoksydanty: sylimaryny i tioproliny oraz kompleks witaminowy pod nazwą Multi.Vit Energy. Efektem jest promienna, wypoczęta cera, więc składniki spełniają swoje powinności.

Krem Vitaceric depcze po piętach moim ulubieńcom, o których pisałam na początku, tak pod względem jakości produktu, jak i opakowania.

Cena: 85 zł za 50 ml

Witamina dla każdej dziewczyny

fot. zalotka.pl

fot. zalotka.pl

Bez względu na rodzaj cery w każdej kosmetyczce warto mieć apteczną maść z witaminą A. Za śmieszną cenę 4 zł mamy kosmetyk skupiony na jednym zadaniu: pozbyć się tych suchych skórek.

Pod nazwą witamina A kryje się wiele związków chemicznych z grupy retinoidów, z których najważniejszy dla kosmetologii jest retinol (alkohol). Ta nazwa dzięki reklamie jest znana każdej z nas – krem z retinolem ma działanie odmładzające, ponieważ może oddziaływać na włókna kolagenowe (dokładniej kwas retinowy, który jest największym stężeniem witaminy A i występuje w kosmetykach dermatologicznych oraz tych na receptę). Retinol jest dobry dla skóry, włosów, paznokci, stąd znany jest także pod nazwą witamina młodości. Witamina A jest polecana również przy zmianach trądzikowych oraz w celu zapobiegania fotostarzeniu się skóry (promienie UVA docierające do skóry zmniejszają ilość witaminy A w organizmie). Jednak użyty w złym stężeniu może powodować podrażnienie, łuszczenie, a nawet poparzenia. Więcej o działaniu witaminy A można przeczytać tutaj.

Witamina A dostępna w maści ochronnej Hasco-Leku to palmitynian retinylu, czyli ester witaminy A, jej najtańsza i najsłabiej działająca na skórę forma, a więc bezpieczna. Maść ochronną producent zaleca stosować miejscowo w celu „regeneracji naskórka, zmniejszenia rogowacenia, złagodzenia stanów zapalnych oraz ochronnie przed działaniem szkodliwych warunków atmosferycznych”.

Ja polecam maść z witaminą A na:

  • przesuszone skórki
  • spękane pięty
  • podrażnione płatki nosa podczas kataru
  • suche kolana i łokcie
  • jako nocny kompres na stopy

Satynowe dłonie

Satin Hands Mary Kay, fot. Zalotka.pl

Satin Hands Mary Kay, fot. Zalotka.pl

Świeży manicure i gładka skóra dłoni – to mój cel. Zadbałam już o dobry lakier do paznokci, teraz pora na odżywienie skóry. Z pomocą przyszedł zestaw Satynowe dłonie Mary Kay. To trzystopniowy program odżywczy dla rąk: od natłuszczenia, przez złuszczenie, wreszcie nawilżenie.

Zestaw składa się z trzech kosmetyków: natłuszczającej bazy, pilingującego żelu oraz kremu do rąk. Wszystkie kosmetyki łączy zapach brzoskwini. Jest także wersja waniliowa – dla mnie zbyt słodka.

Satin Hands Mary Kay, fot. Zalotka.pl

Satin Hands Mary Kay, fot. Zalotka.pl

Gęsty krem Satin Hands to natłuszczający i zmiękczający skórę specyfik, który należy wmasować w dłonie, także od wewnętrznej strony. Maść zawiera „m.in. trójglicerydy oleju sojowego, wazelinę oraz woski pszczele i roślinne”.

Satin Hands Mary Kay, fot. Zalotka.pl

Satin Hands Mary Kay, fot. Zalotka.pl

Następnie do gry wkracza piling. Zmielone pestki moreli i brzoskwini złuszczają naskórek. Masując dłonie pilingiem z uwagą należy potraktować miejsca zgrubiałe, skórki, knykcie. Potem całą tę grubą kremowo-pilingującą warstwę należy spłukać ciepłą wodą.

Satin Hands Mary Kay, fot. Zalotka.pl

Satin Hands Mary Kay, fot. Zalotka.pl

Na koniec w gładkie dłonie wklepuje się krem regenerujący, który jest najsłabszym ogniwem zestawu. Zwyczajne mazidło do łap.

Jednak cały zestaw daje spektakularne efekty: gładka, miękka, lekko rozjaśniona skóra o równomiernym kolorze. Polecam.

Cena: ok.120 zł za zestaw o zapachu brzoskwiniowym lub waniliowym

Odżywczy, nawilżający i intensywny

Lierac Hydra-Chrono, fot. Zalotka.pl

Zimą skóra mojej twarzy jest bardzo wymagająca. Potrzebuje nawilżenia, odzywienia, oraz makijażu, więc krem, który ma chronić twarz, powinien także być dobrą bazą pod makijaż. Znalazłam takiego cudotwórcę.

Główną potrzebą mojej skóry, którą skrupulatnie spełniam, jest nawilżenie i odżywienie. Bez względu na wiek i rodzaj cery wysuszona skóra wygląda niezdrowo i marszczy się z odwodnienia.

Mój wybór padł na markę Lierac, która jak dotąd jeszcze mnie nie zawiodła. Seria Hydra-Chrono+ zawiera kilka produktów, ale najlepsza są dwa: bogaty krem odżywczy (Rich nourishing cream) oraz intensywnie nawilżający balsam (Intense rehydrating balm).

Odżywczy krem

Przeznaczony do cery suchej i bardzo suchej przynosi natychmiastowe ukojenie ściągniętej i przesuszonej skórze. Nie natłuszcza, ale nawilża, rozpromienia skórę. Ma długotrwałe działanie, co oznacza, że po paru godzinach nie czuję, że moja twarz się kurczy. Zimą świetnie nadaje się na dzień pod makijaż, ale gdy robi się cieplej i kaloryfery zostają wyłączone, krem jest zbyt bogaty jako baza pod podkład. Sprawdzi się za to przez cały rok, jako krem na noc.

Intensywnie nawilżający balsam

Produkt genialny, chyba nawet lepszy niż krem. Natychmiastowo nawilża skórę. Może służyć jako krem na dzień, ponieważ świetnie układa się pod makijażem. Gruba warstwa balsamu działa jak maseczka. Zapewnia całodzienne nawilżenie.

Delikatna różowa barwa balsamu i zapach są dodatkową przyjemnością podczas stosowania.

W opisach obu kremów wyszczególniono te same składniki, choć w różnych proporcjach:

„Kompleks przeprogramowujący nawilżanie – wyjątkowe połączenie naturalnego aminokwasu (TMG) z ekstraktem z konwalika japońskiego i NMF (naturalny czynnik nawilżający). Uaktywnia głęboki transport wody, kompensując skórze działanie osłabionego systemu akwaporyn. Zwiększa transport wody do warstwy rogowej naskórka, stymulując tworzenia się obwódek zamykających.

Ekstrakt z hiacynta wodnego – pomaga zachować skórze młodość, chroniąc przed szkodliwym wpływem czynników zewnętrznych.

Ekstrakty z kwiatów wiśni i róży – nawilżają, odżywiają i chronią skórę przed szkodliwym działaniem wolnych rodników.”

Seria Hydra-Chrono+ zawiera także: jedwabisty żel-krem nawilżający, odświeżający fluid matujący oraz delikatny krem kojący. Tych jeszcze nie próbowałam. Może któraś z Was?

Cena: ok. 110 zł za 50 ml

Przywrócić cerze normalność

Vichy Normaderm, fot. Zalotka.pl

Sztywny podział na skórę suchą, tłustą i mieszaną jest według mnie archaiczny. Dziś, przy wciąż zmieniających się warunkach zewnętrznych (mam tu głównie na myśli klimatyzację), diecie czy dniu cyklu skóra nie „jest, ale „ma potrzeby”: bywa odwodniona, przesuszona, podrażniona, napięta lub zanieczyszczona. Czytaj dalej