Mój najlepszy tusz do rzęs – L’Oreal Fatale Volume Million Lashes

Znalazłam najlepszy tusz do rzęs. Moich rzęs, podkreślę. Czego szukałam? Czarnego, zagęszczającego optycznie i trwałego tuszu. Nie chciałam, aby podkręcał, bo od podkręcania rzęs jest – nomen omen – zalotka. Ani żeby wydłużał, bo z osła konia wyścigowego nie zrobisz – rzęsy jakie są, widzę. Po kilku latach, właściwie to po blisko dwóch dekadach, używania tuszu do rzęs mam swoje warunki brzegowe. Moje rzęsy nie…

Czytaj dalej

Pogrubione, ale nie kolosalnie

Odrobina koloru w jesiennej kosmetyczce: żółty tusz Maybelline Colossal Volum’ Express. Żółte oczywiście jedynie opakowanie. Tusz jest klasycznie czarny. 

Czytaj dalej

Rzęsy połaskotane

Maskary z wibrującą szczoteczką oferują już od jakiegoś czasu światowe marki z wyższej półki: Estee Lauder (Turbo Lash) czy Lancome (Oscillation Power Mascara). Dołącza do nich właśnie szwedzka IsaDora.

Czytaj dalej

Kolorowe firanki rzęs

  Kolorowe tusze do rzęs przeżywały swoją świetność za czasów mojego dzieciństwa. Hitem były wtedy turkusowe maskary. Moda zatoczyła koło i znów kolorowe rzęsy są trendy! Czy to dobrze? 

Czytaj dalej

Rzęsy dokładnie rozczesane

Po przydługawym romansie z maskarą Black&Long od Deborah postanowiłam zmienić tusz do rzęs. Nie szukałam daleko – moja nowa maskara jest także od Deborah. Z tuszu pogrubiającego jestem jeszcze bardziej zadowolona niż z wydłużającego. 

Czytaj dalej