Luksusowe mleczko do ciała – balsam do ciała Clarins

clarins_body_rich_moisture.jpg

Jestem absolutną fanką tego specyfiku i mogę na jego cześć pisać peany. Nie przeczytacie tu ani jednego złego słowa na temat tego balsamu. Rezultaty widać po pierwszym zastosowaniu. Naprawdę! Pierwszy raz wypróbowałam go zimą, kiedy skóra jest sucha i szorstka bardziej niż pięty latem. Jest wydajny, łatwo się rozprowadza i nie klei się. Nie muszę chyba dodawać, że jak każdy produkt tej marki, także i ten pachnie nieziemsko. Rozcięłam butelkę, aby mieć pewność, że zużyłam wszystko.


pupa.jpg

Uwaga! Gruboziarnisty!

Hean Peeling Aloe Active

Niezbyt wyszukane opakowanie zapowiada produkt średniej klasy, ale nic bardziej mylnego! Gruboziarnisty, zielony, orzeźwiający peeling idealnie nadaje się do codziennego stosowania wbrew powszechnym zaleceniom. Jeśli ktoś, tak jak ja, lubi się pod prysznicem wyszorować i namasować, to ten peeling jest idealny. Wygodna tuba sprawia, że ostatnią granulkę wmasujemy w swoje ciało. Ponieważ słabo się pieni, zwykle łączę go z żelem lub kremem do mycia. Uwaga! Po zastosowaniu obowiązkowo nakładać krem do ciała. Dla bardziej delikatnych ciałek polecam ten peeling przed użyciem samoopalacza.