Rzęsy połaskotane
15.03.2010
Maskary z wibrującą szczoteczką oferują już od jakiegoś czasu światowe marki z wyższej półki: Estee Lauder (Turbo Lash) czy Lancome (Oscillation Power Mascara). Dołącza do nich właśnie szwedzka IsaDora.

Maskary z wibrującą szczoteczką oferują już od jakiegoś czasu światowe marki z wyższej półki: Estee Lauder (Turbo Lash) czy Lancome (Oscillation Power Mascara). Dołącza do nich właśnie szwedzka IsaDora.

Kilka propozycji na karnawał od największych światowych marek kosmetycznych. Karnawał 2010 trwa, więc przyjrzyjcie się, w czym wypada szaleć na parkietach w weekendy:

Nawilżenie skóry jest ważne cały rok, ale zimą szczególnie odczuwamy wysuszające działanie środwiska. Przejście z mroźnego powietrza do suchego, ciepłego pomieszczenia czy codzienne zmagania z wiatrem na przystanku nie służą skórze twarzy. Poza dobrym kremem trzeba zaopatrzyć się w dobry podkład.
Testuję najnowszy podkład IsaDory. Lubię tę markę za bezzapachowe kosmetyki, choć niestety zdarzają im się bardzo slabe produkty (np. osypujące się cienie do powiek). Podkład 16Hrs Active Moist Make-up SPF 30 jest lekki i szybko się wchłania. Delikatnie rozświetla cerę i ładnie się stapia ze skórą. Jest niewidoczny, a jego możliwości kryjące określiłabym jako średnie.

Każdy sezon przynosi nowy trend. Wśród modnych propozycji można znaleźć ekstrawaganckie pomysły, których prawdopodobnie nigdy nie wcielicie w życie lub ponadczasowe podpowiedzi, jak łączyć kolory czy jak poprowadzić kreskę. Szukajcie inspiracji lub cieszcie oczy. Zobaczcie letnie propozycje makijażowe znanych firm:

Dostałam do przetestowania kilka kosmetyków Mary Kay z najnowszej kolekcji Coastal Colors. Dziecko jest w każdym z nas, więc od razu chwyciłam za kredkę :-)
W limitowanej edycji drewnianych konturówek do oczu są dwa kolory: Bahama Blue i Tahitian Gold. Ta druga jest od kilku dni moją ulubioną. Ma kolor brudnego złota, jest wyjątkowo miękka i bardzo trwała.

Nie jestem pewna, czy to koniec ery połyskliwych spojrzeń, ale ogłaszam, że matowe cienie wracają do łask! Przede wszystkim do łask producentów. Po latach podobnych, niemal identycznych kolekcji makijażowych składających się z perłowych lub iskrzącysh brokatem cieni do powiek, wróciła moda na matowe spojrzenie.
Już od pewnego czasu nudziły mnie świetliste palety. Wolałam pomalować powieki naturalnym ale matowym odcieniem wyszperanym w jakiejś makijażowej kolekcji typu “nude look”. O innych kolorach mogłam tylko pomarzyć. Mogę powiedzieć, że osiągnęłam stan nasycenia blaskiem. I zdaje się, że rynek też, skoro kolejne marki wprowadzają do stałej oferty kolekcje matowych cieni do powiek.

Po przydługawym romansie z maskarą Black&Long od Deborah postanowiłam zmienić tusz do rzęs. Nie szukałam daleko – moja nowa maskara jest także od Deborah. Z tuszu pogrubiającego jestem jeszcze bardziej zadowolona niż z wydłużającego.

Mam dość błyszczących, brokatowych, opalizujących cieni. Chcę matu! Pamiętam, że kiedyś miałam pokaźną kolekcję matowych cieni, ale gdzież one teraz są? Pamiętam, jak przestałam ich używać niemal z dnia na dzień.

Lśniące kredka do oczu, ładna paleta cieni i lśniący błyszczyk w kolorze fuksji – idzie karnawał!
W karnawałowej kolekcji Blue Queen od Pupa najbardziej podobają mi się kredki do oczu z iskrzącymi drobinkami Glitter Eyeliner. Tę granatową miałam na sobie w sylwestra, a czarnej używam na wieczór. Jest jeszcze fioletowa. Są miękkie, dobrze się rozcierają i stanowią świetną bazę do smoky eye.

Alabastrowa skóra, krwiste usta, arystokratyczne spojrzenie. I pieprzyk. Kobiecość w najseksowniejszym wydaniu! Pin up girl, czyli makijaż a la Dita von Teese. Jak go wykonać?