Black & Long, Deborah

Porządny gęsty tusz z grubą szczoteczką, która rozczesuje, rozdziela i wydłuża rzęsy. Głęboki odcień czerni (carbon black complex) podkreśla kształt i kolor oczu. Zwężana zakrętka z gumową wstawką jest wygodna w użyciu i pozwala manewrować szczoteczką na wszystkie strony, aby dokładnie wymalować każdą rzęsę. Jak na włoską firmę przystało, maskara jest dostępna tylko w czarnym kolorze. I dobrze. Turkusowym maskarom mówimy nie!

Eyeshadow Base, Artdeco

Nieważne jakiego cienia używam, czy robię makijaż smok(e)y eye, czy stawiam na papuzie kolory – zawsze zaczynam od bazy pod cienie Artdeco. Nakładam cienką warstwę czwartym palcem, lekko wklepuję i właściwie nic więcej nie trzeba – baza rozjaśnia powiekę i wygładza skórę. Jeśli jednak decyduję się na cienie, ich nałożenie nie zajmuje mi wiele czasu – ot, dwa machnięcia palcem. Taki niedbały makijaż utrzymuje się cały dzień, podobnie jak misterne kolorowanki na wieczorne wyjście.

Dzięki bazie cienie lepiej się rozprowadzają, mają intensywniejszy kolor i nie zbierają się w załamaniach powieki. Małe pudełko tego specyfiku jest niezwykle wydajne, choć mało wygodne dla pań z długimi paznokciami.

cienie_sypkie.jpg

Effet 3D Gloss,Bourjois

Nie wyobrażam sobie makijażu bez błyszczyka. Czasem on jeden wystarcza za cały makijaż. Musi więc być idealny. I Effet 3D jest bliski tego tytułu.

Do tego produktu nie zachęcają mnie obietnice powiększonych ust, bo moje są idealne :) Ten błyszczyk broni się sam – nie jest ani zbyt gęsty, ani zbyt wodnisty, nie jest matowy ani zbyt błyszczący. Jak każdy błyszczyk znika z ust, ale robi to po angielsku – niezauważalnie, bez grudek w kącikach i załamaniach warg. I bardzo dobrze nawilża.