31.10.2008
Po kuracji dla wzroku, nadrobieniu zaległości w pracy, walce z serwerem i innymi przeciwnościami losu, które wieją biednej Zalotce piachem w oczy, wracam!
Nie leniuchowałam! Jak obiecałam testowałam półtłusty krem zamiast nawilżającego, znalazłam kilka nowych zapachów i mam parę fajnych rad. Zaraz o wszystkim przeczytacie.
Dziękuję za cierpliwość – zostanie nagrodzona :-)
Komentarze: 0 | Czytaj dalej »
23.10.2008
Moja kilkudniowa absencja spowodowana jest kłopotami ze wzrokiem. Te z kolei powoduje stres i przepracowanie. Podjęte działania zapobiegawcze – dobre jedzonko i dużo spanka – już dają efekty. Wkrótce wracam z nowymi ciekawymi wpisami!
Komentarze: 9 | Czytaj dalej »
20.10.2008
Moim pierwszym kosmetykiem był tusz do rzęs. Dostałam go od mamy wraz z dokładną instrukcją, jak używać tego cuda i jak nie wsadzić go sobie w oko. Potem były kolejne kosmetyczne skarby oraz spektakularne wpadki z czarnymi cieniami do powiek, imprezy przestane w kolejce do toalety, żeby sprawdzić czy nic się nie rozmazało… Przez makijażowe meandry bez większych problemów przeprowadziła mnie mama. A Was kto uczył jak się malować? Weźcie udział w sondzie.
Kto uczył cię jak się malować?
- mama (6%, 63 głosów)
- ciotka (1%, 6 głosów)
- przyjaciółka (5%, 54 głosów)
- gazety, internet (11%, 122 głosów)
- profesjonalna makijażystka (2%, 17 głosów)
- sama się nauczyłam, bo jestem Zosią Samosią (73%, 816 głosów)
- nie pamiętam (2%, 27 głosów)
- ktoś inny - napiszę w komentarzu (0%, 18 głosów)
Głosujących: 1 123
Zalotka niniejszym dumnie prezentuje nową funkcjonalność – sondy. Głosujcie, komentujcie.
Komentarze: 20 | Czytaj dalej »
20.10.2008

O jesiennych trendach w makijażu pisałam jakiś czas temu. Gdyby Wam umknęło, tutaj jest link.
Zabrałam się również za przegląd jesienncyh propozycji makijażowych:
A to jeszcze nie koniec!
Komentarze: 0 | Czytaj dalej »
19.10.2008

Zalotkę zaszczyt w d… kopnął, że hoho :-) Byłam na prezentacji marki, która wchodzi do Polski. Już Wam wszystko opowiadam!
Marka nazywa się Rouge Baiser, co oznacza po polsku czerwony pocałunek, jest francuską firmą i wcale nie jest nowa, bo początki jej historii sięgają 1927 roku. Rouge Baiser zasłynęła pomadką o przedłużonej trwałości. Do dziś zresztą firma szczyci się tym wynalazkiem, a matowa czerwona szminka L’Authentique nawiązuje do minionej epoki. Uwagę zwraca logo: kobieta z przepaską na oczach i wydętymi czerwonymi ustami. Wizerunek Femme au bandeau stworzył w 1949 roku francuski artysta Rene Gruau, który współpracował z takimi sławami jak Dior czy Balenciaga. W latach 50. wielbicielką kunsztownie opakowanej szminki była sama Audrey Hepburn. Tyle historii. A co dziś oferuje Rouge Baiser?
Komentarze: 4 | Czytaj dalej »
19.10.2008
“Blondynki mają się gorzej!” “A ja jestem brunetką i tu jest dopiero problem! Pod tym względem blondynki mają się naprawdę super” – to dwa z brzegu komentarze z Zalotki.
Dziewczyny! Jesteście śliczne! Spójrzcie na siebie! Na pewno coś odkryjecie. Mam najdłuższe rzęsy, jakie widziałam. Moje kolana są idealne – ani kanciaste, ani pulchne. Mam cudowną cerę. Na co mi róż – żadna nie ma takich naturalnie zaróżowionych policzków. Moje włosy są miękkie i mają naturalne fale. Widział ktoś takie proporcjonalne ciało?
Każda jest inna. Każda piękna. Stop narzekaniu. Nie ma tolerancji dla nielubienia siebie. Nie ma tolerancji dla mówienia: ona ma to i to lepsze niż ja. Przecież gdyby wszyscy mieli wyglądać podobnie, bo to im pasuje, to cała ta moda, byłaby na nic. Czy glany, dredy, papuzie cienie do powiek, niebieskie lakiery do paznokci, leginsy albo pajacykowate (od pajacyka, takiego ćwiczenia z wuefu z podstawówki; ja tu nikogo nie obrażam) śpiochy są tylko dla blondynek albo tylko dla brunetek? Żyjemy w czasach, gdy indywidualizm jest w cenie. Warto z tego nie narzucania wzorców zrobić użytek i znaleźć własny styl, który odpowiada nam i tylko nam. Gusta są różne – nie ma jednego kanonu, do którego muszą dążyć i brunetki, i blondynki, i chudzi, i pulchni, kratkowani i w pepitkę. Szukajcie inspiracji, nie kopiujcie. Zachowajcie przy tym otwartość na innych chociaż na tym małym forum, jakim jest Zalotka, żeby takie “aniemówiły” nie miały okazji do wpisów :-P
Dyskusja w komentarzach wskazana! Można się nie zgadzać, można się zgadzać, można być za a nawet przeciw. Nie można tylko nawzajem się obrażać :-)
Komentarze: 5 | Czytaj dalej »
18.10.2008

“Całe nieporozumienie wynika z nieprawidłowego pojmowania zasady nawilżania skóry (…) oraz utrwalonego poglądu, że tylko kremy nawilżające potrafią nawilżać. Przesuszona cera potrzebuje przede wszystkim kremu z tłuszczami”. W “Wysokich Obcasach” (nr 41) redaktorka działu Uroda Dorota Szadkowska rozmawia z dr n. med. Ewą Chlebus o kremach nawilżających i poważnych kłopotach, jakich możesz się nabawić stosując je.
Komentarze: 11 | Czytaj dalej »
16.10.2008
Od czasu słynnego zdania wypowiedzianego przez Marilyn Monroe o Chanel No. 5 zasady pozycjonowania perfum są niezmienne: dużo seksu, trochę niedopowiedzenia i mocny akcent na produkt – pisze Marketing&More na stronach Onetu.
“Tylko kilka kropli Chanel No. 5”– zdradziła mediom Marilyn Monroe, pytana o to, w co ubiera się do snu. Kiedy na początku lat 50. stała się ambasadorką słynnej już wtedy Piątki, sprzedaż perfum gwałtownie wzrosła, choć cena zapachu była niemała. Plotka głosi, że pomysł tego hasła podsunęła blondynce szefowa firmy Coco Chanel”.
Komentarze: 0 | Czytaj dalej »
15.10.2008

Perfumiarstwo jest sztuką, która narodziła się w zamierzchłych czasach. Kiedyś miała zbliżać ludzi do bóstw, dziś komercyjny przemysł perfumiarski ma nam po prostu umilać życie. I tylko czasem ktoś nawiąże do starych czasów, gdy zapach był emanacją duszy…
Komentarze: 4 | Czytaj dalej »
14.10.2008
Zastanwialiście się kiedyś, czy kosmos ma zapach? Ja tak. Doszłam do wniosku, że pewnie nie pachnie. I tu niespodzianka. Na stronach NASA w kronikach kosmicznej ekspedycji oficer Don Pettit przebywający na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej opisał zapach kosmosu.
“To może zabrzmi dziwnie, że próżnia może mieć zapach i że człowiek może go poczuć. Wydaje się to tak nieprawdopodobne, jak dźwięki w kosmosie, ale pzrestrzeń ma konkretny zapach” – zanotował naukowiec.
Oczywiście kosmosu nie można “poczuć” bezpośrednio – nie da się wystawić nosa poza ISS i poniuchać. Pettit obsługiwał komorę, dzięki której astronauci mogli opuszczać stację. Za każdym razem, gdy jego koledzy wracali z kosmicznego spaceru, dało się wyczuć dziwny zapach.
“Początkowo nie mogłem wyczuć co to. Potem zauważyłem, że pachną tak skafandry, rękawice, hełmy i narzędzia. Intensywniej pachniały tkaniny niż metalowe czy plastikowe elementy. Ciężko opisać ten zapach, ale na pewno nie da się go porównać z zapachem nowego jedzenia. Najlepiej mogę go opisać jako słodki przyjemny metaliczny zapach. (…) Przypomina nieco przyjemny słodki zapach wydobywający się podczas spawania. Tak pachnie kosmos” – napisał Pettit.
Cóż, możemy mu tylko wierzyć :-)
Komentarze: 0 | Czytaj dalej »