Archiwum miesiąca: Listopad, 2008

Zielono mi, bo jestem zielona

10.11.2008

Zielona jestem, jeśli chodzi o robienie zdjęć. Ech… Wrzucam zdjęcie makijażu, choć fatalnej jakości (zdjęcie, makijaż nie taki zły :-P). Obiecuję, że następnym razem postaram się dwa razy bardziej niż teraz.

Ty też jesteś dziewczyną Bonda?

6.11.2008

Nie otwieraj lodówki! Może i w Twojej siedzi dziewczyna Bonda?

Nowy zapach Avonu jest wszędzie. W dniu premiery wszelkie gadżety związane z Bondem są w stanie zaatakować cię nawet w świątyni dumania – jest telefon, który wybrał Bond, są perfumy, które wybrała dziewczyna Bonda. I dla chłopców, i dla dziewczynek.

A propos perfum. Avon ma talent do dobrych kosmetyków pielęgnacyjnych, ale od tworzenie perfum powinni się trzymać z daleka. Bond Girl 007 od Avon to niewypał, jakich mało.

Loki, loki, loki

5.11.2008


Od kilku lat próbuję przejąć kontrolę nad moimi włosami. Do dziś nie znalazłam satysfakcjonującej mnie fryzury. Moje włosy żyją własnym, niezmąconym życiem. Czasami jednak udaje mi się je przechytrzyć. Oczywiście nie bez pomocy.

Moje naturalne włosy są proste. Oczywiście chcę mieć loki. Loki to wyzwanie, loki to marzenie każdej prostowłosej. Moje loki uwielbiam, ale wymagają ode mnie wiele zachodu. Po pierwsze czymś je trzeba zakręcić, potem utrwalić. Pierwszy problem mam szybko z głowy – kładę się spać z mokrymi włosami. Gdy wstaję, kosmyki radośnie dyndają pozwijane w romantyczne loki różnej grubości. I tu właśnie moje włosy zwykle stawały okoniem i się prostowały, zanim wyszłam z domu. Ha, ale teraz mam na nie sposób. 

Kremuj, masuj, kremuj, masuj…

4.11.2008

Grymasisz, gdy patrzysz w lustro? Nie chodzi o to, żeby być chudszym, ale żeby mieć bardziej jędrne ciało. Polecam skupienie się na właśnie tym aspekcie.

Szczerze wątpię w cudowne właściwości myjących żeli wyszczuplających – nie da się leżeć i chudnąć. Kuracje kosmetyczne trzeba wesprzeć dietą i codziennymi ćwiczeniami. Na dietach się nie znam, bo jedyną dietą, jaką stosuję (gdy sobie przypomnę), jest niejedzenie na mniej niż trzy godziny przed snem. Ćwiczenia to osobny rozdział w dziejach wielkiego upadku woli, która przegrywa zawsze z lenistwem. Do smarowania wracając – warto wzbogacić zabiegi nacierania ciała kremami antycellulitowymi czy ujędrniającymi o masaż.

Jaki masaż?

Którego z zabiegów nie lubisz wykonywać?

4.11.2008

Są takie kosmetyczne zabiegi, które robimy trochę z przymusu i nie sprawiają nam w ogóle przyjemności. Owszem, o przyjemność tu chodzi – ja lubię regulować brwi, choć niektórzy uważają, że to bolesny zabieg.  Pewnie znajdzie się wśród Was miłośniczka depilacji woskiem… Zapraszam do wzięcia udziału w ankiecie. Komentarze także do Waszej dyspozycji.

Którego z zabiegów nie lubisz wykonywać?

  • depilacji okolic bikini (52%, 466 głosów)
  • depilacji pach (4%, 39 głosów)
  • depilacji nóg (11%, 102 głosów)
  • regulowania brwi (15%, 136 głosów)
  • piłowania paznokci (9%, 77 głosów)
  • innego zabiegu (2%, 22 głosów)
  • nie ma takiego - uwielbiam pielęgnować swoje ciało (7%, 53 głosów)

Głosujących: 895

Co z tą maskarą?

3.11.2008

W komentarzach pojawiło się pytanie o różnicę między maskarą wodoodporną a wodooporną.

Maskara wodoodporna (ang. waterproof) zawiera silnie utrwalające się syntetyczne polimery, które oklejają rzęsę i tworzą nieprzepuszczającą wodę barierę. Taki tusz zmyć można specjalnym płynem do demakijażu (dostępne w dobrze wyposażonych drogeriach). Dzięki odporności na pot, deszcz i wodę z tak umalowanymi rzęsami można pływać w basenie.

Stosując maskarę wodoodporną często zdarzają się podrażnienia spowodowane nie tyle samą maskarą wodoodporną, ile złym sposobem jej zmywania – silne tarcie powoduje, że do oczu dostają się składniki podrażniające.

Moje doświadczenia z maskarą wodoodporną nie są najlepsze: rzęsy są sztywne, tusz zachwouje świeżość krócej niż tradycyjny (specjaliści mówią, że wodoodpornej maskary należy używać ok. trzy miesiące) i mimo zastosowania płynu do demakijażu wodoodpornej maskary tusz nie schodził z rzęs gładko.

Maskara wodooporna (ang. water resistant) jest czymś pomiędzy zwykłą maskarą a tą wodoodporną. Jest odporna na pot i wilgoć, ale zmywa się ją tak samo łatwo jak tradycyjny tusz.

Szczerze polecam zabieganym, które nie mają czasu w ciągu dnia wymknąć się do łazienki a krępują się zerkać w lustreko wśród ludzi, wypróbować maskarę wodooporną. Taki tusz na pewno nie odbije się po paru godzinach na dolnej powiece.

Dla eleganckich, ekstrawaganckich i dziewczęcych

2.11.2008

Gdy czytam kolorowe magazyny (tzw. reklamówki) dla kobiet, nie znoszę kolaży kosmetyków opatrzonych ogromnym napisem „to musisz mieć”. Zwykle to po prostu promowane prze marki nowości na rynku. Tym razem jednak złamię zasadę i napiszę to na własnej stronie: to musisz mieć. To czyli któryś z najnowszych zestawów do makijażu Pupa.

Zacznijmy od pierwszego wrażenia. Oopakowanie iskrzące się złotem, z motywem arabeski lub wizerunkiem słodkiego psiaka – dla elegantek, ekstrawagantek i dziewczynek.

Co jest w środku?

Uróżuj policzki codziennie

2.11.2008

Z różem najlepiej zaprzyjaźnić się na stałe. Ten kosmetyk nie powinien być traktowany jako dodatek do eleganckiej sukienki na wielkie wyjście. Szczególnie powinny o to zadbać dziewczyny z bladą cerą – bez różu, który jest plamą koloru, ich twarz jest płaska, bezbarwna i wręcz odpychająca.

Miss wybiegów

1.11.2008

Włoska marka Deborah jesienną kolekcję makijażu stworzyła zainspirowana domem mody Iceberg. Hm, powiedzmy, że każdy zrobił swoje, a razem tworzy to całość. Przecież dom mody nie mieszał się do „aksamitnych, gładkich konsystencji i jedwabnych odcieni” – jak reklamuje się Deborah.

Do rzeczy jednak. Zalotka zmacała nową kolekcję i ma tradycyjny dylemat: piękne czy funkcjonalne. Uwielbiam używać kosmetyków pięknie podanych, ale zawsze się zastanawiam czy przez cały czas użytkowania tak będzie… Nie czas jednak na takie dylematy. Do rzeczy, a raczej do kolekcji!

Jaśnie Wielmożny Smród

1.11.2008

„Aby zapobiec odorowi spod pach, które cuchną capem, należy dotykać skóry i nacierać ją gałkami różanymi”. Czyli perfumy zamiast mycia.

Najsłynniejsze przejawy brudu arystokratycznego, o których pisał w 1935 r. historyk medycyny Władysław Szumowski, to pluskwy w łóżku Ludwika XIV i wszy w olbrzymich perukach dworzan, które zabijano za pomocą specjalnego młoteczka na kowadełku. Wspaniałość Wersalu przyćmiewał potworny smród, wynikający z faktu, że wykwintni dworzanie załatwiali swoje potrzeby fizjologiczne gdziekolwiek – na korytarzach, schodach i pod ścianą.

O brudzie, smrodzie i bogactwie przeczytajcie w Onetowym Kiosku.