Archiwum miesiąca: Listopad, 2009

Klęska urodzaju

25.11.2009

Klęska urodzaju

Znacie taki wierszyk Fredry: “Osiołkowi w żłoby dano, w jeden owies, w drugi siano”? Biedaczysko, nie mógł zdecydować, co zjeść najpierw i tak się długo zastanawiał, że padł z głodu. W mojej kosmetyczce zaś jest tak dużo kredek do oczu, że nie wiem, na którą się dziś zdecydować… I wychodzę nieumalowana.

A Wy? Macie czegoś w nadmiarze? Zostałyście nader hojnie obdarowane tym samym produktem przez kilka osób czy same nie potraficie się powstrzymać od zakupu kolejnego cienia do powiek czy błyszczyka?

Zapraszam do kliknięcia w ankietę i jak zwykle komentarze do Waszej dyspozycji.

Mam za dużo:

Zobacz wyniki

Moje perfumy cd.

18.11.2009

Moje perfumy cd.

Em poprosiła w komentarzu, abym napisała coś więcej o swojej kolekcji perfum. We wpisie Moje perfumy chciałam pokazać, że dla mnie zapachy mają charakter, który pasuje lub nie na daną okazję. Chciałam uniknąć snobizmu i rzucania nazwami, ale doszłam do wniosku, że konkret nadaje kształt.

Usta szepczą: jesień…

17.11.2009

Usta szepczą: jesień...

Usta wracają na pierwszy plan! Jesienią modne są wyraziste kolory warg. To trend dla mnie – od dawna zadręczam otoczenie pytaniem: czy ta szminka nie jest za ciemna na dzień? Bez względu na odpowiedź i tak noszę ją do wieczora :-)

Przy okazji chcę ogłosić wielki powrót konturówki. Dotychczas przeze mnie uznana za relikt przeszłości i kosmetyk dla starszych pań, konturówka do ust wraca w glorii i chwale jako jedyny kosmetyk, który daje absolutną pewność, że szminka jest tam, gdzie powinna być. 

Włosy profesjonalne

16.11.2009

Włosy profesjonalne

Pisma dla kobiet przekonują, że włosy na co dzień powinny wyglądać, jakbyśmy właśnie wyszły od fryzjera. Akurat ja tego efektu zdecydowanie chciałabym uniknąć.

Wychodząc od fryzjera mam zawsze dobrze ścięte włosy, ale wymodelowane są fatalnie – zbyt dużo odżywek, nabłyszczaczy, pianek sprawia, że fryzura jest oklapnięta a na włosach pozostaje nieprzyjemna w dodytku klejąca warstwa. Na pewno jest to spowodowane moją naturą odkrywcy – nie mam “swojego” salonu, w którym zawsze się obcinam ani “swojego” fryzjera, który zna moje włosy i wie, gdzie mi się robi wicherek, a gdzie się puszą niechciane loczki.