Skromne i nieliczne ozdoby dla domu, monochromatyczna choinka, prosty papier ozdobny do pakowania prezentów – nie o taki minimalizm chodzi mi w Boże Narodzenie. Nadal uważam, że stonowane kolory i umiar w dekorowaniu domu dobrze na mnie działają i współgrają z tym, co mi w duszy gra, ale bądźmy szczerzy – dziś to jest po prostu moda. Na białe wnętrza, na skandynawskie słowa, na surowe drewno i północną estetykę skromności. I nie ma w tym nic złego. Ale jeśli mój minimalizm to jedynie forma, a nie treść, bardzo możliwe, że znów obudzę się z debetem na koncie, zestresowana myślą, czy każdy był zadowolony z prezentu i dlaczego ciocia nawet nie tknęła mojego piernika. I oczywiście z przeświadczeniem, że chyba jednak nie znoszę świąt. W tym roku nie zamierzam tak skończyć. Skoro tak, to trzeba się do świąt przygotować.  Czytaj dalej

fot. kaboompics.com

fot. kaboompics.com

Coś się święci. Coś wisi w powietrzu. Jakaś zmiana. Mówię o świętach i ich nowym wydaniu. Przynajmniej u mnie.

Zastanawiam się, jak święta Bożego Narodzenia będą wspominały moje dzieci. Mam nadzieję, że jako czas wspólnej zabawy, wypadów na narty, ubierania choinki, rozpakowywania prezentów i spokojnych przygotowań do Wigilii. Liczę, że zmiany, które wprowadzam do świętowania po mojemu, będą dobre. Bo święta dla mojej mamy i jej pokolenia to jest wyścig z czasem. Tyle jest do zrobienia!

Im jestem starsza, tym bardziej czuję, że mam kontrolę, że nie muszę spełniać oczekiwań. Że jestem panią swojego życia, czasu i przez najbliższych kilka lat moje wizja rodzinnych świąt ma szansę stać się wspomnieniami z dzieciństwa moich dzieci.

A moja wizja to święta na luzie. Wbrew pozorom nie jest to postawa wynikająca z lenistwa, tumiwisizmu i olewania tradycji. Przeciwnie – aby święta spędzić na luzie, trzeba się zorganizować.

Po pierwsze, radzę unikać miejsc generujących stres i frustracje, a więc przepełnionych centrów handlowych i weekendowych kolejek w supermarketach. Kilogramy mąki i cukru, kopę jaj i hektolitry mleka dowiezie Tesco, a panowie (dawajcie im napiwki!) ułożą wszystko pod lodówką, jak szanowna pani sobie życzy.

Po drugie, ustalić priorytety. Po co nam 12 potraw wigilijnych, skoro nikt nie pije kompotu z suszu ze smakiem? Dlaczego trzeba ulepić 1000 uszek i jeść je jeszcze 2 dni po świętach? Tradycje tradycjami, ale nie mogą przejąć kontroli. Trzeba ja adaptować do nowych warunków. Coś kupić, coś ugotować samemu, z czegoś zrezygnować. Święta i tak się odbędą. I będą udane.

Po trzecie, znaleźć czas na nudę, na rozmowę, na leżenie obok siebie na kanapie, na grę w planszówkę, na spacer, na odwiedzanie szopek, na modlitwę lub zadumę.

W święta życzę Wam czasu. Aby go nie zabrakło na ciepłe słowa, czułe gesty i dobre uczynki względem siebie.

Wesołych Świąt!

PS: Święta z dzieciństwa wspominam jako magiczny czas. Karp pływał w wannie, ja kleiłam kilometrowe łańcuchy z bibuły, które otaczały całe mieszkanie.  Potem zjawiała się rodzina albo my szliśmy do którejś z ciotek. Do Wigilii siadaliśmy zwykle późno. Było tłoczno i gwarno, a łyżki podnosiliśmy do ust na zakładkę – tak było ciasno! A Wy jak pamiętacie swoje święta?

fot. zalotka

fot. Zalotka.pl

W tym roku postanowiłam sprawę prezentów pociągnąć do końca, czyli zapakować je z pomysłem. Zajrzałam, jak to robią inni. Zebrałam kilka pomysłów, wypróbowałam. Rezultat na zdjęciu powyżej, a garść inspiracji poniżej. Udanego pakowania!

Najbardziej spodobały mi się pomysły z szarym papierem – jest bazą, z którą można zrobić niemal wszystko. Warunek: proste, tanie, pomysłowe, szybkie, ale efektowne. Poniżej kilka inspiracji:

  • gazetowe litery:

źródło: www.pinterest.com/pin/480266747736897285/

  • guzik z kokardką

źródło: www.pinterest.com/pin/292734044501153962/

  • pisaki w dłoń

źródło: www.pinterest.com/pin/291045194644169338/źródło: www.pinterest.com/pin/483222234993046115/

  • omotane sznurkiem

źródło: www.pinterest.com/pin/389913280212135823/

  • tylko dla ambitnych

źródło: www.pinterest.com/pin/499336677406551628/

źródło: www.pinterest.com/pin/148970700146092349/