Pierwsza na świecie maskara. Pierwsza reklamowana w telewizji.
Chyba każda dziewczyna miała kiedyś ten tusz. Więcej. Prawdopodobnie był to pierwszy tusz większości nastolatek. Siła sentymentu przegrywa chyba tylko z chęcią odkrywania nowych kosmetyków, bo sama nie wiem, czemu już nie używam tego tuszu :) To klasyczna, pogrubiająca, intensywnie czarna maskara, która idealne nadaje się do wrażliwych oczu. Ma małą szczoteczkę, więc nadaje się dla mniej wprawnych ale cierpliwych. Akurat na początek :) Zresztą to chyba opakowanie skierowało ten produkt wyłącznie do młodych dziewczyn.
A propos opakowania. Zieloną zakrętkę ma tusz klasyczny, różową – podkręcający, czarną – wodoodporny. W Polsce dostępny jest tylko kolor Blackest Black, ale w ofercie Maybelline ma jeszcze po dwa odcienie czerni (Very Black i Soft Black) i brązu (Brownish Black i Dark Brown) oraz jeden odcień niebieskiego (Royal Blue).
Jako że za tym produktem ciągnie się histori, poniżej rzut oka na historię Maybelline:
Od idealnego tuszu do rzęs wymagam wiele. Musi przede wszystkim dbać o rzęsy – nie wysuszać ich, bo wtedy łatwo się łamią. Koniecznie powinien je pogrubiać, ale nie przez sklejanie w kępki. I powiem, że chyba znalazłam tusz, któremu bardzo blisko do ideału.
Maskara Hypnose Lancome nadaje rzęsom objętość ale ich nie obciąża. Ponoć pogrubia rzęsy sześciokrotnie. Nie mierzyłam, ale nie o teatralny efekt tu chodzi. Dla mnie ważne jest to, że w skład tuszu wchodzą witamina B5, gliceryna oraz silikon i wzbogacane woski, które odżywiają rzęsy. Ponadto maskara ma genialną szczoteczkę! Perfekcyjnie rozdziela rzęsy!
Hypnose Lancome występuje w trzech kolorach: czarnym, brązowym i niebieskim. Brr…po co ten niebieski?!
Porządny gęsty tusz z grubą szczoteczką, która rozczesuje, rozdziela i wydłuża rzęsy. Głęboki odcień czerni (carbon black complex) podkreśla kształt i kolor oczu. Zwężana zakrętka z gumową wstawką jest wygodna w użyciu i pozwala manewrować szczoteczką na wszystkie strony, aby dokładnie wymalować każdą rzęsę. Jak na włoską firmę przystało, maskara jest dostępna tylko w czarnym kolorze. I dobrze. Turkusowym maskarom mówimy nie!
Nonszalancko i bez pretensji, zaczepnie, subiektywnie i z humorem. Codziennie piszę o tym, co kocham. Nie o pudrach, szminkach, kremach i perfumach, ale o przelotnych spojrzeniach, ulotnych zapachach i… No, zalotnie piszę :-)
Korzystanie z serwisu oznacza akceptacje regulaminu