Podobno 53% Polek nie ma swojego idealnego podkładu, a ponad 60% tuszu i pomadki. Jednocześnie statystyczna Polka codziennie używa 6,8 kosmetyków do makijażu. Na takie dane powoływały się prowadzące krakowskie warsztaty makijażowe z marką Lorigine. Wychodzi więc na to, że nie tylko ja jestem na wiecznych łowach. Jest nas więcej! Buszując w drogerii warto przystanąć na chwilę przed szafą Lorigine, bo mają kilka wartych uwagi produktów. Czytaj dalej

Healthy Mix Bourjois

fot. Zalotka.pl

Podkład Bourjois Healthy Mix zmienił opakowanie oraz skład. Ten kosmetyk od lat należy do moich ulubieńców i na stałe gości w mojej kosmetyczce. Od kilku tygodni naprzemiennie stosuję stary i nowy. Jaka jest między nimi różnica?

Bardzo starałam się dostrzec jakąkolwiek różnicę, ale właściwie jej nie ma. Podkład przed i po reformulacji ma taką samą konsystencję, zapach. Odnoszę wrażenie, że nowa formuła nie oksyduje tak bardzo, ale i stara robiła to w bardzo wąskim zakresie.

Podkład ładnie się rozprowadza, jest kremowy, nawilża, nie zasycha, ale stapia się ze skórą. Nie ma tu mowy ani o macie (np. HD Perfect Coverup Inglota), ani o rozświetleniu (np. Double Wear Makeup To Go Liquid Compact Estee Lauder). Ma po prostu naturalne wykończenie, a skóra wygląda na odżywioną i wypoczętą. Lekko tylko przykrywa niedoskonałości i zaczerwienienia. Jedna warstwa daje efekt średniego krycia i niewiele więcej można z nim zrobić, bo nie jest to produkt łatwy do budowania warstwa na warstwie.

Healthy Mix ma 5 odcieni i wszystkie są dość jasne. To stanowi o jego popularności wśród Polek. Jak same wiecie, bardzo trudno znaleźć drogeryjny podkład w jasnym odcieniu, który nie wpada w róż. Healthy Mix nie jest idealny, ale najbliżej mu do ideału spośród wielu innych marek.

Do jego niezaprzeczalnych plusów należy komfort noszenia. Jest niewyczuwalny na skórze, zarówno dla mnie „od wewnątrz”, jak i przy dotknięciu dłonią skóry – nic się nie lepi. Wspaniale prezentuje się po nałożeniu – podkład usuwa się w cień podkreślając naturalność skóry.

New Healthy Mix Bourjois

fot. Zalotka.pl

Jednak podkład Healthy Mix ma jedną dość poważną wadę: jest nietrwały. Makijaż na twarzy wytrzymuje ok. 4 godzin, a moja skóra nie należy do tłustych. Mam zwyczaj dotykania twarzy, przykładania rąk do policzków, w ciągu dnia przytulam dzieci, więc podkład ma się gdzie ścierać. O dziwo, gdy wieczorem zmywam makijaż, resztki podkładu pozostają na ściereczce. Jednak efekt, jaki prezentuje na buzi nie jest zadowalający. Gdy używam Healthy Mix, nie stosuję różu, ponieważ w ciągu kilku godzin moje naturalnie zaróżowione policzki wydostaną się na pierwszy plan. Pozostaje bronzer.

Podkład otrzymał ode mnie kilka szans: nakładałam go pędzlem, dłońmi i gąbeczką Beauty Blender (czy wiesz, jak ją czyścić?). Próbowałam triku z nakładaniem najpierw pudru. Healthy Mix miał lepsze krycie, ale to tylko nieznacznie wydłużyło jego trwałość. Nakładałam bazę pod podkład, a dopiero potem Healthy Mix. Na nic. Nie utrwalałam jedynie podkładu za pomocą pudru transparentnego, ponieważ nie lubię takiego efektu na twarzy.

Mimo poważnej wady, jaką jest nietrwałość, Healthy Mix pozostaje moim ulubieńcem, ponieważ daje naturalne wykończenie. Jednak na pewno nie zyskałby mojej przychylności, gdybym potrzebowała podkładu, który przetrwa ze mną cały długi dzień pracy. Na wieczorne wyjścia, gdy maluję usta zdecydowanym kolorem, wybieram zwykle inny podkład, bardziej kryjący.

Krycie: średnie. 

Trwałość: 4-5 godzin.

Dla kogo: cer bez problemów, bez potrzeby krycia, efekt naturalnego wykończenia.

Cena: 63 zł za 30 ml w słoiczku z pompką.

Stara i nowa wersja Healthy Mix Bourjois, fot. Zalotka.pl

fot. esteelauder.pl

Wokół podkładu Double Wear krążę jak satelita, ale nie mogę się do niego przekonać, gdyż jest dla mnie zbyt ciężki. Także wersja Light mnie nie zachwyciła. Teraz testowałam Double Wear Makeup To Go Liquid Compact i mogę o nim coś więcej powiedzieć.

Podkład ma lekką formułę ale kremową konsystencję. Nakłada się go bardzo wygodnie: daje się niezwykle łatwo rozprowadzić, nie zasycha, nie zmienia konsystencji w pudrową, co w przypadku mojej normalnej, ale skłonnej do uczucia ściągnięcia cery, było dobrym zwiastunem.

Ma średni poziom krycia przy jednej warstwie. Dla mnie taka ilość jest już wystarczająca, ponieważ nie lubię, gdy moja skóra jest całkowicie zakryta. Łatwo można dodawać kolejne warstwy, zwiększając poziom krycia.

Podkład ma świetliste wykończenie i nie jest matujący jak klasyczny Double Wear. Osobiście bardzo lubię promienny i zbliżony do naturalnego blask skóry, a nie sztuczny mat, ale tu wszystkiego jest za dużo. Ta świetlistość podkładu nie stapia się z cerą, pozostaje przez długi czas jakby na jej powierzchni. Mam wrażenie, że to właśnie ona odpowiada za podkreślenie każdego pora w mojej skórze przez dziwacznie odbijanie światła, a mocno widoczne pory naprawdę nie są moim problemem. Aby osiągnąć zadowalający efekt, musiałam nałożyć kolejną warstwę produktu w okolicy nosa.

dsc06547c

W ogóle efekt rozświetlenia jest dla mnie zbyt mokry i nieprzyjemnie lepki. Lepkość nie ustępuje szybko, bo kompakt nie zmienia swojej struktury, ale pozostaje taki kremowy. Dlatego zdecydowałam się przypudrować twarz, ponieważ nie sposób było jej dotknąć przez długi czas – coś jak buzia dziecka w mroźny dzień sowicie zaciapkana kremem ochronnym.

Dzięki temu, że nałożyłam puder, podkład jako tako utrzymał się na twarzy. W miejscach nieupudrowanych wsiąkł w skórę po około 3 godzinach, zostawiając po sobie ślad godny kremu BB. To nie jest najbardziej trwały towarzysz dnia.

Kompakt ma wygodne opakowanie, ponieważ naciśnięcie wewnętrznej pokrywki uwalnia kroplę podkładu. Wygodne nie tylko w podróży, ale i na co dzień. Myślę, że świetnie sprawdzi się w torebce, jako kosmetyk do poprawek.

Podsumowując: jest to podkład o wodnistej konsystencji, kremowej formule, z możliwością stopniowania krycia, niezbyt trwały. Ma świetliste wykończenie, wymaga utrwalenia i zmatowienia (ja to powiedziałam? ja rekomenduję mat?) pudrem. Nie polecam go cerom tłustym. Sprawdzi się w przypadku skóry suchej, bez widocznych porów i wyprysków.

Cena: 199 zł

Po kolei jak drzewiej bywało to leci tak: krem, podkład, róż, bronzer, puder. Pora nieco zamieszać.

Wypróbowałam trik, o którym mówił Wayne Goss, makijażysta z YouTube. To działa! I daje zaskakujące efekty.

Zastanawia mnie, dlaczego nigdy nie kwestionowałam kolejności nakładania produktów do makijażu. Nie przyszło mi to po prostu do głowy, skoro do tej pory wszystko się sprawdzało. Nuda jest jednak inspirująca i oto postanowiłam nieco zmienić swoje makijażowe zwyczaje.

Krem jest dla mojej suchej cery obowiązkowy.  Muszę zastosować krem pod podkład, aby nie wysuszyć skóry. Nie nadaje się do tego mój ciężki krem odżywczy na noc, ponieważ na tej warstwie nie utrzymałby się żaden podkład. Na dzień mam więc lżejszy krem (teraz Dermedic Hydra in 3), który pozostawia skórę suchą, bez lepkiej warstwy.

Krem lekko pudruję. Nie używam pudru transparentnego, ponieważ celem tego działania jest nie tylko stworzenia bazy dla kremowego podkładu, ale także wyrównanie koloru skóry (zaczerwienienia przy nosie).

Teraz nakładam podkład zmieszany z bazą rozświetlającą. Mając puder z kolorem pod spodem podkładu używam niewiele.

Nie ma maski na twarzy, makijaż wytrzymuje zdecydowanie dłużej. Skóra nie jest przypudrowana z wierzchu, co niweluje ten świetlisty efekt bazy, który chcę zachować. Same plusy. Wypróbujcie.

fot. zalotka.pl

fot. zalotka.pl

Moja koleżanka postanowiła uzupełnić swoją kosmetyczkę. Od jakiegoś czasu nie malowała się na co dzień, więc kosmetyczka świeciła pustkami. Jej pytania i prośby o radę natchnęły mnie do stworzenia listy 5 najbardziej potrzebnych rzeczy dla stawiających pierwsze kroki w makijażu.

1. Podkład, puder, krem BB lub korektor

Największe wyzwanie i prawdopodobnie najbardziej przerażające dla tych kobiet, które nie malują się na co dzień. Mnie nie trzeba przekonywać o zaletach dobrego podkładu, który ujednolica karnację, pielęgnuje skórę, nie zatyka porów etc. Jestem prawie pewna, że kobiety, które nie stosują żadnego kosmetyku tego typu, mają albo jędrną skórę 16-latki, albo nigdy nie trafiły na produkt, dobrany do potrzeb i koloru ich cery. Jak dobrać kolor? Nie ma innej drogi, jak metodą prób i błędów – z zachowaniem higieny oczywiście. Po pierwszej selekcji w sklepie można poprosić o próbkę do domu, np. sieciowe sklepy Sephora i Douglas dają podkład w małym słoiczku, aby można go było nałożyć w domu.

2. Tusz do rzęs

Tusz do rzęs to kosmetyk szybki, prosty i efektowny w użyciu, a zakup mascary nie wymaga ani tylu zabiegów co kupno podkładu, ani wiele pieniędzy. Bo dobra mascara to nie jest droga mascara. To przede wszystkim świeża maskara. Oczy „oprawione” ciemnymi i podkręconymi rzęsami przykuwają uwagę.

Wiele razy pisałam o tuszach do rzęs – o trikach z maskarą, o odświeżaniu tuszu i o grzechach, których lepiej się wystrzegać.

3. Szminka

Zbyt często pomijana, a jest elementem, który wykańcza makijaż. Jeżeli przeraża cię mnogość odcieni, na co dzień zwykły koloryzowany balsam do ust daje radę.

4. Róż do policzków

Róż. Nie brązujący puder do konturowania, ale prawdziwy kolor spłonionych rumieńcem policzków. Odejmuje lat i trosk, dodaje dziewczęcego uroku i świeżości. Tajemnicą sukcesu jest nakładanie mikroskopijnych ilości. Tu przyda się pędzel.

5. Grzebyk do brwi

Brwi nadają całej twarzy wyraz. Łagodność, zdziwienie, zawziętość, nawet zagniewanie – wszystko można zawrzeć w kształcie brwi. Im bliższy naturalnemu, tym lepiej. Pęseta nie powinna leżeć pod ręką. Minimum dla brwi to grzebyk, który można zrobić ze starej maskary – wystarczy umyć szczoteczkę. Brwi niemal każdej Polki można uzupełnić szaro-beżowym matowym cieniem. Ważne, aby nie malować brwi od samego początku, bo to dodaje lat i obciąża spojrzenie. Lepiej zacząć tuż przed szczytem łuku i pociągnąć delikatnie linię.