Lorigine: minerały i bardzo jasny podkład

Podobno 53% Polek nie ma swojego idealnego podkładu, a ponad 60% tuszu i pomadki. Jednocześnie statystyczna Polka codziennie używa 6,8 kosmetyków do makijażu. Na takie dane powoływały się prowadzące krakowskie warsztaty makijażowe z marką Lorigine. Wychodzi więc na to, że nie tylko ja jestem na wiecznych łowach. Jest nas więcej! Buszując w drogerii warto przystanąć na chwilę przed szafą Lorigine, bo mają kilka wartych uwagi produktów.

Mineralne kosmetyki do makijażu Lorigine

Lorigne to młoda  polska marka, ale o francuskich konotacjach. W ich kosmetykach są przede wszystkim minerały, ale nie jest to stricte marka mineralna. Lorigine ma serię mineralnych podkładów sypkich, które chwaliły inne uczestniczki spotkania. Ja do mojej cery suchej wolę fluid płynny. Nie jest to wtedy oczywiście czysty podkład mineralny, bo zawiera choćby lotne silikony. Dla mnie jednak nie jest to minus (tu pisałam o tym, że trudno mi poświęcić wygodę i przyjemność konsystencji kremów i kosmetyków do makijażu dla idei produktu ekologicznego oraz że twarz mam jedną ;-D).

Relacja z warsztatów i mój makijaż kosmetykami Lorigine w najnowszym filmie:

Co jest w ofercie Lorigine? Na razie kosmetyki bazowe. Oferta Lorigine obejmuje:

  • baza pod makijaż (bezbarwna)
  • baza pod cienie do powiek (w słoiczku, o kremowej konsystencji)
  • podkłady sypkie (mocno kryjące, o matowym wykończeniu)
  • podkład nawilżająco-wygładzający we fluidzie (więcej poniżej)
  • puder rozświetlający Glamour Charm
  • puder utrwalający Be Perfect
  • puder HD Be Perfect (więcej poniżej)
  • krem BB
  • korektor rozświetlający
  • korektor kryjący (kremowy, w słoiczku, ale o lekkiej konsystencji, można stosować nawet pod oczami)
  • sypkie róże do policzków (rozświetlające i matowe, więcej poniżej)
  • sypkie bronzery
  • sypkie rozświetlacze Shimmering Reflection Dust (połyskliwe i brokatowe, opalizujące na złoto lub srebrno)
  • pojedyncze sypkie cienie do powiek w trzech seriach: satin, matte i cocktail glow
  • eyelinery, kredki do oczu
  • tusze do rzęs (polecam szczególnie tusz Amazing Instant Ultra Volume)
  • sypkie cienie do brwi
  • pomadki: błyszczki Aquarelle, matowe pomadki w płynie (nie są to pomadki trwałe, zasychające) i nawilżające pomadki w płynie

Opakowanie – łyżka dziegciu w beczce miodu

Wszystkie produkty są estetycznie opakowane. Szata graficzna marki jest oszczędna i elegancka.

Jednak nie jest idealnie. Litery na słoiczku z podkładem bardzo szybko zaczęły się ścierać. Poprawek wymagają także opakowania produktów sypkich. Cienie do powiek nie zawierają żadnego siteczka. Nabranie cieni na pędzelek jest trudne, bo przyczepia się zbyt dużo produktu, który ciężko osypać tak, aby wpadł z powrotem do wąskiego opakowania. Nie mówiąc o tym, że podróżowanie z cieniami w kosmetyczce jest niemożliwe.

Na warsztatach zapewniano, że opakowania zyskają wewnętrzne zamknięcie, aby zwiększyć komfort korzystania z produktów – pozostaje czekać.

Puder utrwalający, bardzo jasny podkład i rozświetlający blask

Na co warto zwrócić uwagę? Mnie spodobał się podkład, tusz do rzęs, cienie do powiek, pomadki Aquarelle i róż rozświetlający.

Podkład Mythique Charm ma 5 kolorów. Nie jest to dużo, ale jest wśród nich coś, czego próżno szukać wśród innych marek: bardzo jasny podkład. Odcień 1,5 o nazwie Ivory jest niezwykle jasny. Tak jasny, że zbyt jasny nawet dla mnie – a jestem dziewczyną, która niemal zawsze sięga po najjaśniejszy kolor. To piękny, chłodny, jasny beż. Odcienie podkładów są tak ponumerowane, że kolory o numerach pełnych są ciepłe, kolory o numerach połówkowych są chłodne.

Ja zdecydowałam się na podkład numer 2.0 Nude. Kosmetyk lekko ciemnieje, ale nie zmienia swojego tonu, nie żółknie, nie różowieje. Prawdopodobnie zimą będzie dla mnie odrobinę zbyt ciemny.

Podkład lekko się nakłada, łatwo rozciera po twarzy zarówno gąbką, jak i palcami. Ma lekkie krycie, porównywalne do Healthy Mix Bourjois, ale można je nieco zwiększyć za pomocą kolejnej warstwy. Jest też nieco bardziej trwały niż wspomniany produkt konkurencyjny.

Cena: 65 zł

Puder HD Be Perfect jest miałki, lekki, niewyczuwalny, niemal całkowicie bezbarwny (tzw. translucent). Ładnie utrwala makijaż i nie tworzy widocznej warstwy na skórze. Daje efekt gładkiej buzi (tzw. Soft Focus), co bardzo dobrze wygląda zwłaszcza na zdjęciach. Nie zatyka porów, dobrze się go nakłada, choć jego lekkość i drobnoziarnistość w połączeniu z opakowaniem sprawiają, że prószy się wszędzie.

Może być stosowany także bezpośrednio na skórę, aby ją ujednolicić i wygładzić.

Cena: 80 zł

Sypkie cienie do powiek Cocktail Glow – blask, błysk i brokat. Na dodatek dobrze się trzymają i nie osypują bardziej niż można się tego spodziewać po cieniach sypkich. Mój kolor nr 15 – jasny beż z dużą ilością rozświetlających drobinek. Dobrze się nosi przez cały dzień i nie blednie.

Cena: 25 zł

Lorigine to na pewno marka warta uwagi. To, czego w niej brakuje w tym momencie to codzienny rozświetlacz – bez brokatu i lśniącej tafli na policzku. Warto także poczekać na nową wersję opakować. Kosmetyki Lorigine są dostępne w niektórych sklepach sieci Rossmann.

Piękniejsze życie

Na warsztatach makijażowych prowadząca podkreślała nie tylko walory kosmetyków, ale długo i kilkakrotnie mówiła o akcji fundacji Piękniejsze życie w szpitalach onkologicznych. Wolontariusze fundacji prowadzą bezpłatne warsztaty o pielęgnacji i makijażu dla pacjentek z rakiem. Te spotkania organizowane są na terenach oddziałów onkologicznych, aby w ten sposób pomóc kobietom, które przechodzą trudny okres w swoim życiu. Warsztaty wspiera wiele firm, m.in. Lorigine.

Komentarzy: 5

  1. 23 listopada 2017 / 13:15

    Niestety ideał ciężko jest znaleźć, więc nic dziwnego, że tyle kobiet ciągle poszukuje :)

  2. Ciotka Żukor
    20 listopada 2017 / 01:58

    A ceny? Wiemy coś o cenach?

    • Zalotka.pl
      20 listopada 2017 / 09:37

      Poza trzema produktami, których ceny są powyżej, za kosmetyki Lorigine trzeba zapłacić:
      pudry: 60-70 zł
      rozświetlacze: 40 zł
      korektor: 40 zł
      tusze: 60-70 zł
      eyeliner: 50 zł
      kredka do brwi: 70 zł
      pędzle: 45 – 60 zł
      błyszczyk Aquarelle: 35 zł
      pomadka: 40 zł
      róż: 40 zł

      A więc przedział cenowy 35-80 zł.

  3. Kredka
    19 listopada 2017 / 14:57

    Widziałam kosmetyki, uznałam, że nie znam i poczytam o nich, potem zapomniałam, potem Ty o nich piszesz i nagle do mnie dociera, że to polskie kosmetyki! A nic na to nie wskazuje, bo mają etykiety po angielsku. Jestem ciekawa ich jakości i czy się obronią gdzieś poza Polską. Wiesz może, czy sprzedają się poza granicami naszego kraju?

    • Zalotka.pl
      19 listopada 2017 / 23:41

      Nie wiem nic o ich ekspansji poza Polską, ale Twój trop z anglojęzycznymi opakowaniu może sugerować, że tak będzie lub już jest.

      Wiem jedynie, że mają podpisaną umowę z Rossmannem na rok na wyłączność. Zobaczymy, co będzie potem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.