matis_biphase.jpg

Po wielu eksperymentach wiem jedno – do demakijażu oczu nadaje się tylko dwufazowy płyn. I to nie byle jaki. Produkt Matisa spełnia moje wymagania – przede wszystkim nie zostawia tłustej warstewki na skórze. Wystarczy przyłożyć nasiąknięty płynem wacik do powieki, chwilę potrzymać i jednym ruchem usunąć cały makijaż. Jeszcze tylko szybka korekta dolnej powieki i… karaluchy pod poduchy, ja już śpię :)

 

Matis, La Nuit

Coś nie śpi, żeby spać mógł ktoś – gdy ja chrapię, mój krem pracuje na najwyższych obrotach.
Mam na myśli bogaty regenerujący krem na noc La Nuit firmy Matis. Zawiera m.in. wyciąg z kawioru i masła shea oraz awokado – ta mieszanka doskonale ujędrnia, nawilża i rozświetla cerę. Nakładam go na całą twarz po wieczornym demakijażu. Czasami, gdy przesadzę z ilością, budzę się rano z uczuciem lepkiej skóry, ale skoro mam być od tego piękniejsza, to przeboleję ten dyskomfort. Produkt nadaje się do każdego typu skóry.

Mud Mask, Mineral CareProdukt obowiązkowy na lato. Ta błotna maseczka z minerałami z Morza Martwego dogłębnie oczyszcza i ściąga pory, matowi i odświeża skórę oraz uwalnia ją od nadmiaru zrogowaciałego naskórka. Gdy zasycha na twarzy, daje uczucie przyjemnego napięcia naskórka. Zwykle stosuję ją rano przed wyjściem, bo po nieprzespanej nocy tylko ona doprowadza moją skórę do stanu używalności (mniej więcej jak kawa mój mózg). Maseczka świetnie się sprawdza jeśli mamy problem z wypryskami – zaobserwowałam efekty nie na własnej ale bardzo mi bliskiej skórze :) Bardzo ważna uwaga: z maseczką na twarzy nie podlewamy kwiatów na balkonie, nie odbieramy poleconych od listonosza i nie pokazujemy się ukochanemu.

Pojemność: 100 ml w tubie

 

Moda na minerały z Morza Martwego sprawiła, że sklepowe półki uginają się od mniej lub bardziej zmineralizowanych produktów. Ten jednak jest wart swojej ceny i możecie być pewni, że w środku są te osławione minerały. Szampon jest droższy niż kosmetyki popularne, ale tańszy niż te w salonach fryzjerskich. Świetnie oczyszcza zarówno włosy, jak i skórę głowy z pozostałości po piankach, lakierach i zanieczyszczeniach. Co ważne dla włosów cienkich – sprawia, że włosy są puszyste, ale nie puchate i zamiast żałośnie oklapnąć, są miękkie i lekko uniesione. Przyjemny zapach owiewa nas przez cały dzień. Można go stosować codziennie.

Body Scrub, Aquolina

Sięgam do spiżarni, a tam…. Mmm… Kosmetyk z serii deserowej. Wielki słój gruboziarnistego, pachnącego wiśniami peelingu do ciała. Niestety zapach na skórze utrzymuje się przez krótki czas, za to ten peeling nie wymaga stosowania balsamu do ciała – pozostawia skórę lekko natłuszczoną.