Moda na minerały z Morza Martwego sprawiła, że sklepowe półki uginają się od mniej lub bardziej zmineralizowanych produktów. Ten jednak jest wart swojej ceny i możecie być pewni, że w środku są te osławione minerały. Szampon jest droższy niż kosmetyki popularne, ale tańszy niż te w salonach fryzjerskich. Świetnie oczyszcza zarówno włosy, jak i skórę głowy z pozostałości po piankach, lakierach i zanieczyszczeniach. Co ważne dla włosów cienkich – sprawia, że włosy są puszyste, ale nie puchate i zamiast żałośnie oklapnąć, są miękkie i lekko uniesione. Przyjemny zapach owiewa nas przez cały dzień. Można go stosować codziennie.

Body Scrub, Aquolina

Sięgam do spiżarni, a tam…. Mmm… Kosmetyk z serii deserowej. Wielki słój gruboziarnistego, pachnącego wiśniami peelingu do ciała. Niestety zapach na skórze utrzymuje się przez krótki czas, za to ten peeling nie wymaga stosowania balsamu do ciała – pozostawia skórę lekko natłuszczoną.

clarins_body_rich_moisture.jpg

Jestem absolutną fanką tego specyfiku i mogę na jego cześć pisać peany. Nie przeczytacie tu ani jednego złego słowa na temat tego balsamu. Rezultaty widać po pierwszym zastosowaniu. Naprawdę! Pierwszy raz wypróbowałam go zimą, kiedy skóra jest sucha i szorstka bardziej niż pięty latem. Jest wydajny, łatwo się rozprowadza i nie klei się. Nie muszę chyba dodawać, że jak każdy produkt tej marki, także i ten pachnie nieziemsko. Rozcięłam butelkę, aby mieć pewność, że zużyłam wszystko.


pupa.jpg

Eyeshadow Base, Artdeco

Nieważne jakiego cienia używam, czy robię makijaż smok(e)y eye, czy stawiam na papuzie kolory – zawsze zaczynam od bazy pod cienie Artdeco. Nakładam cienką warstwę czwartym palcem, lekko wklepuję i właściwie nic więcej nie trzeba – baza rozjaśnia powiekę i wygładza skórę. Jeśli jednak decyduję się na cienie, ich nałożenie nie zajmuje mi wiele czasu – ot, dwa machnięcia palcem. Taki niedbały makijaż utrzymuje się cały dzień, podobnie jak misterne kolorowanki na wieczorne wyjście.

Dzięki bazie cienie lepiej się rozprowadzają, mają intensywniejszy kolor i nie zbierają się w załamaniach powieki. Małe pudełko tego specyfiku jest niezwykle wydajne, choć mało wygodne dla pań z długimi paznokciami.

cienie_sypkie.jpg

Effet 3D Gloss,Bourjois

Nie wyobrażam sobie makijażu bez błyszczyka. Czasem on jeden wystarcza za cały makijaż. Musi więc być idealny. I Effet 3D jest bliski tego tytułu.

Do tego produktu nie zachęcają mnie obietnice powiększonych ust, bo moje są idealne :) Ten błyszczyk broni się sam – nie jest ani zbyt gęsty, ani zbyt wodnisty, nie jest matowy ani zbyt błyszczący. Jak każdy błyszczyk znika z ust, ale robi to po angielsku – niezauważalnie, bez grudek w kącikach i załamaniach warg. I bardzo dobrze nawilża.