Matis, La Nuit

Coś nie śpi, żeby spać mógł ktoś – gdy ja chrapię, mój krem pracuje na najwyższych obrotach.
Mam na myśli bogaty regenerujący krem na noc La Nuit firmy Matis. Zawiera m.in. wyciąg z kawioru i masła shea oraz awokado – ta mieszanka doskonale ujędrnia, nawilża i rozświetla cerę. Nakładam go na całą twarz po wieczornym demakijażu. Czasami, gdy przesadzę z ilością, budzę się rano z uczuciem lepkiej skóry, ale skoro mam być od tego piękniejsza, to przeboleję ten dyskomfort. Produkt nadaje się do każdego typu skóry.

Mud Mask, Mineral CareProdukt obowiązkowy na lato. Ta błotna maseczka z minerałami z Morza Martwego dogłębnie oczyszcza i ściąga pory, matowi i odświeża skórę oraz uwalnia ją od nadmiaru zrogowaciałego naskórka. Gdy zasycha na twarzy, daje uczucie przyjemnego napięcia naskórka. Zwykle stosuję ją rano przed wyjściem, bo po nieprzespanej nocy tylko ona doprowadza moją skórę do stanu używalności (mniej więcej jak kawa mój mózg). Maseczka świetnie się sprawdza jeśli mamy problem z wypryskami – zaobserwowałam efekty nie na własnej ale bardzo mi bliskiej skórze :) Bardzo ważna uwaga: z maseczką na twarzy nie podlewamy kwiatów na balkonie, nie odbieramy poleconych od listonosza i nie pokazujemy się ukochanemu.

Pojemność: 100 ml w tubie