Włosy każdej z nas przysparzają innych kłopotów w pielęgnacji, bo mają różną budowę (skręt, porowatość) oraz kondycję. Pielęgnacja włosów kręconych lub prostych, cienkich czy grubych musi się od siebie różnić. Stosowanie tego, co pomogło przyjaciółce, może zupełnie nie zdać egzaminu u mnie. Każda z nas ma w tym temacie swoją lekcję do odrobienia, ale można trochę ściągać, a ten wpis Ci w tym pomoże 😊.

Jak dobrać kosmetyki do pielęgnacji do włosów?

Najlepiej zacząć od zdefiniowania problemu oraz określenia potrzeb. W większości przypadków nie będzie to jednowymiarowa pielęgnacja, np. tylko do włosów farbowanych. Być może poza potrzebą utrzymania blasku oraz intensywności koloru, Twoje włosy się przetłuszczają lub nadmiernie wypadają. Nie trzeba się obawiać łączenia różnych produktów, których zadaniem jest rozwiązanie konkretnych problemów z włosami. Namawiam do tworzenia własnych zestawów, np. szampon przeciwko przetłuszczaniu się włosów, odżywka wygładzająca i maska regenerująca mogą okazać się strzałem w 10.

Warto postawić na pewne sposoby i sprawdzone produkty. Preparaty Biovax, a zwłaszcza ich maski, mają bardzo dobrą renomę i najprawdopodobniej każda z nas, gdy skarżyła się na jakiś włosowy problem, usłyszała przynajmniej raz w odpowiedzi: „spróbuj maski z Biovaxu”. Ale której?

Jest ich już 16 i chyba żaden włosowy kłopot nie pozostał bez rozwiązania. Przygotowałam dla Was przegląd najczęściej spotykanych problemów z włosami wraz z odpowiednio dobraną maską Biovax. Każdy produkt można kupić w sklepie Biutiq.pl, a na hasło ZALOTKA otrzymasz 15% rabatu na całe zakupy. Spiesz się, bo rabat jest ważny tylko do 17 kwietnia!

Problem: włosy przesuszone i zniszczone

Cała seria Biovax Opuntia Oil i Mango jest wspaniała i nie boję się tego napisać. Po prostu skradła moje serce.

Jaki był punkt wyjścia? Mam farbowane włosy, nie myję ich codziennie, a kiedy to robię zawsze używam odżywki, stosuję kosmetyki do stylizacji, a zimą zdecydowanie częściej suszę włosy suszarką niż naturalnie. To wszystko przyczyniło się do pogorszenia kondycji moich włosów. Stały się bardziej sztywne, przesuszone na końcach oraz na tzw. koronie. Poza spadkiem poziomu nawilżenia, mogłam zaobserwować ich sztywność – przestały być sprężyste i lekkie.

Jak rycerz na białym koniu pojawiła się seria Opuntia Oil & Mango Lipidowa Odbudowa dla włosów zniszczonych, bardzo zniszczonych, pozbawionych gładkości i blasku. To nowość w ofercie Biovax.

Głównym składnikiem serii jest kompleks LipidFX: olej z pestek opuncji figowej, masło mango oraz ceramidy. Warto wiedzieć, że olejek z opuncji figowej pozyskuje się z nasion owoców rośliny zaliczanej do kaktusów. Nasiona nie są bogate w substancje oleiste, więc potrzeba aż miliona tych malutkich pestek, aby otrzymać litr cennego olejku. Ze względu na kosztowny proces produkcji, olejek z opuncji figowej jest jednym z najdroższych. Olejek stosowany na skórę ma właściwości przeciwstarzeniowe, a badania dowodzą, że wpływa na proces produkcji kolagenu. Zastosowany na włosy – wygładza je i nie obciąża. Masło mango ma spektakularne działanie jeśli chodzi o pielęgnację rozdwojonych końcówek, a także dyscyplinowanie włosów nieskorych do współpracy przy układaniu. Z kolei ceramidy są budulcem naszych włosów. Stanowią cement, który spaja łuski, co przyczynia się do poprawy elastyczności włosów, ich sprężystości oraz utrzymania dobrego poziomu nawilżenia.

W skład serii Opuntia Oil & Mango wchodzą:

Szampon intensywnie regenerujący

Szampon do suchych włosów dokładnie je oczyszcza oraz jest delikatny dla skóry głowy. Włosy po umyciu są lekkie i gładkie. Produkt zawiera wspomniany kompleks LipidFX, który tworzy na włosach ochronną warstwę sprawiając, że są zdyscyplinowane, ale wciąż nieobciążone i sprężyste. Szampon nie zawiera SLS, SLES, parafiny, parabenów ani silikonów (o czym szerzej poniżej), a więc w jego składzie nie znajdziemy agresywnych środków myjących.

Cena: 16,90 zł za 200 ml, 23,80 zł za 400 ml.

Odżywka ekspresowa 7 w 1

Odżywka do stosowania każdorazowo po umyciu włosów. Wymaga pozostawienia na włosach przez ok. minutę, z pominięciem ich nasady.

A co potrafi uczynić?

  1. Odbudowuje i wygładza włosy na całej długości.
  2. Stanowi termoochronę podczas stylizacji.
  3. Głęboko nawilża i zmiękcza.
  4. Ułatwia rozczesywanie.
  5. Nadaje połysk.
  6. Ogranicza elektryzowanie się.
  7. Zwiększa podatność na układanie włosów.

Odżywka składa się w 87% ze składników pochodzenie naturalnego. Nie znajdziemy tam parabenów, parafiny ani detergentów SLS, SLES.

Cena: 15,90 zł za 200 ml.

Maska intensywnie regenerująca

Cudotwórczyni i ratowniczka, jej wysokość Maska intensywnie regenerująca, która natychmiast wygładza włosy uszczelniając ich strukturę. Ma właściwości głęboko regenerujące, nawilżające oraz nadające włosom miękkość.

Maskę stosuje się na umyte, wilgotne włosy (odsączam włosy przykładając ręcznik  – nie trę włosów!). Wcieram preparat we włosy, nakładam czepek, który znajduje się w opakowaniu, owijam włosy ręcznikiem. Ciepło wytworzone przez ciało i zatrzymane pod warstwą folii i ręcznika pozwala na wniknięcie składników odżywczych we włosy. Po kwadransie spłukuję maskę chłodną wodą, bo to odcina drogę ucieczki wszystkim tym dobrym cząsteczkom, które właśnie upakowałam we włosach.

Maska – podobnie jak ekspresowa odżywka – w 87% zawiera składniki naturalnego pochodzenia.

Cena: 16,70 zł za 250 ml, 2,20 zł za 20 ml w saszetce.

Odbudowujący balsam do włosów

Ten kremowy balsam dyscyplinujący stosuje się na końcówki i zniszczone partie włosów. Preparat odbudowuje zniszczone włókno włosa, chroni przed łamaniem się i rozdwajaniem końcówek. Jego zadaniem jest ujarzmienie wszelkich spuszonych pasm. Jest lekki i nie obciąża, ale trzeba go stosować z umiarem. Można go używać bez spłukiwania na świeżo umyte włosy, suche lub wilgotne.

W balsamie zawartość składników naturalnego pochodzenia jest najwyższa i wynosi 90%.

Cena: 16,70 zł za 100 ml.

Rezultaty?

Już samo zastosowanie szamponu i ekspresowej odżywki dało wspaniałe rezultaty. Z natury włosy mam cienkie, skłonne do puszenia się. Z jednej strony chcę je więc wygładzić, ale nie mogę ich obciążyć, bo lubię objętość.

Po włączeniu do pielęgnacji maseczki pod czepkiem i ręcznikiem w ramach Dnia Dobroci Dla Włosów (o czym szerzej na samym końcu), włosy mam miękkie, sprężyste, nawilżone – jak moja córka!

Wielkim plusem całej serii jest orzeźwiający owocowy zapach.

Problem: wypadanie włosów

Wypadanie włosów to problem złożony i aby go zwalczyć, dobrze jest odwiedzić lekarza, który zleci odpowiednie badania pomocne w odkryciu powodu utraty włosów. Jednym z powodów przerzedzającego się kucyka może być nadmierna łamliwość włosów.

W serii Biovax jest intensywnie regenerująca maseczka do włosów osłabionych ze skłonnością do wypadania. Zawiera ekstrakt z liści aloesu, olej ze słodkich migdałów, a także ekstrakt z henny. Maska korzystanie wpływa na odżywienie cebulek włosów, a ponadto odżywia i uelastycznia włosy na całej długości. A to już pierwszy krok do zmniejszenia ich łamania i wypadania.

Cena: 16,70 zł za 250 ml.

Problem: włosy przetłuszczające się

Nadmiernie przetłuszczające się włosy to zmora wielu z nas, ale powody tej „tłustości” mogą być różne. Gdy ja miałam ten problem, powodem był źle dobrany szampon oraz krótka fryzura, która powodowała, że wciąż odgarniałam włosy z twarzy. Pod wieczór były nieświeże i wymagały ponownego mycia oraz układania. Skończyło się noszeniem włosów spiętych w kucyk. Jednak tłuste włosy u nasady to zupełnie inny problem, ponieważ dotyczy on pracy gruczołów łojowych. Trzeba im pomóc w uregulowaniu aktywności i ograniczeniu wydzielania sebum.

I tu na pomoc przychodzi maska Biovax do włosów przetłuszczających się. Preparat ma woskową konsystencję i zawiera biosiarkę oraz pokrzywę odpowiedzialne właśnie za zmniejszenie produkcji sebum. W składzie znajdziemy także ekstrakt z miodu, który ma właściwości łagodzące – wszak rozchulana produkcja sebum to często odpowiedź skóry na jej wysuszenie. Kurację maseczką co 2-3 dni warto wspomóc szamponem z tej samej serii.

Cena: 16,70 zł za 250 ml.

Problem: włosy cienkie i bez objętości

Włosy cienkie – kto ma, wie z czym się to wiąże. Walczysz o objętość, ale nie można przesadzić, bo włosy oklapną. Jednym z najlepiej ocenianych produktów Biovax jest maseczka pogrubiająca i zagęszczająca włosy Bambus & Olej Avocado. Ta maseczka działa zarówno na cebulki, łodygę i rdzeń włosa. Ekstrakt z korzenia bambusa jest źródłem krzemu i sprzyja pogrubieniu włosów. Wyciąg z liści bambusa stymuluje cebulki, a olejek z pędów bambusa wzmacnia rdzeń.

Cena: 16,70 zł za 250 ml.

Problem: pielęgnacja włosów farbowanych

Farbowane włosy potrzebują zarówno przedłużenia blasku, ochrony intensywności koloru, jak i dobrego odżywienia, ponieważ farby działają wysuszająco, co najlepiej widać po kondycji włosów tuż przed kolejnym farbowaniem. A w im lepszej kondycji są włosy, tym bardziej skuteczne będzie ich farbowanie.

Maseczka do włosów farbowanych zapobiega wypłukiwaniu koloru, ponieważ zawiera filtry UV (słońce powoduje płowienie kolorów). Poza tym w składzie znajdują się ekstrakty ze słodkich migdałów, miodu i henny, które regenerują włosy i wygładzają je.

Cena: 16,70 zł za 250 ml.

Nie ma SLS-ów i parabenów, czyli czego?

Czym są te wspominane SLS-y, SLES-y? To składniki często stosowane w produktach służących do mycia ciała i włosów, ponieważ usuwają tłuste zabrudzenia, ale niestety w sposób gwałtowny, zaburzając warstwę hydrolipidową naskórka. Jeśli miałaś kiedyś białe kropeczki na przedziałku, które osypywały się jak łupież na ramiona albo drapałaś się w głowę, to prawdopodobnie Twoja skóra została podrażniona SLS-em lub SLES-em. Te składniki potrafią być nawet na drugim miejscu na liście składników! Zdecydowanie należy ich unikać.

Parabeny są konserwantami, dzięki którym kosmetyk zachowuje swoją konsystencję, właściwości i zapach po otwarciu. Stosuje się je powszechnie, ale budzą wiele kontrowersji. Są oskarżane o rakotwórczość oraz zaburzenia w gospodarce hormonalnej. Ponieważ cieszą się złą sławą – choć, jak wynika z badań, nie wszystkie są szkodliwe – znajdują się pod lupą, więc często nazywa się je najbardziej przebadanymi konserwantami. Parabenów także lepiej unikać w swojej pielęgnacji.

Na liście „złych” składników znajdują się także oleje mineralne, których nazwa wcale nie podpowiada ich pochodzenia, a są pochodnymi ropy naftowej.

Więcej o składzie kosmetyków można poczytać chociażby na stronie PiggyPEG i wielu innych.

Kilka cennych rad na koniec

Cudów nie ma, a najlepsze efekty daje metoda małych kroczków. Dokładnie tak samo, jak w odchudzaniu 😉. Regularność w codziennej pielęgnacji gwarantuje sukces. Poza tym warto zorganizować raz w tygodniu Dzień Dobroci Dla Włosów i znaleźć czas na zastosowanie maski. Do dobrych nawyków zaliczyć mogę także:

  • rotowanie kosmetyków
  • zminimalizowanie suszenia i stylizowania na gorąco
  • inwestycja w dobrą szczotkę
  • masaż skóry głowy
  • regularne podcinanie końcówek.

Jakiej maski Biovax używasz?

Używałaś już produktów Biovax? Jakie są Twoje doświadczenia? A może po tym wpisie zamierzasz wypróbować maski Biovax?

Wpis powstał we współpracy z marką L’Biotica.

Od kilku lat olej kokosowy jest uznawany za naturalne i łatwo dostępne remedium na wiele problemów ze skórą czy włosami. To prawda, ale nie cała. Olej kokosowy ma też ciemną stronę.

Chociaż olej kokosowy ma wiele zastosowań, ja wykorzystuję go do zaledwie dwóch celów. W kuchni sprawdza się przy smażeniu naleśników, a w pielęgnacji ciała używam go do wyrobu domowych peelingów cukrowych do ciała. I tyle.

Jest jednak wiele osób, którym olej kokosowy zastąpił kosmetyki do demakijażu, balsam do ciała, krem do rąk, maseczkę do włosów, pastę do zębów a nawet krem z filtrem przeciwsłonecznym.

Czy olej kokosowy jest dobry dla skóry i włosów

Olej kokosowy stosowany sporadycznie może mieć wspaniałe właściwości, np. wygładzić włosy. Jednak przy częstym sięganiu po to rozwiązanie, możemy doprowadzić do sytuacji, gdy włos jest otoczony warstwą okluzyjną oleju, nie przyjmuje wilgoci i zaczyna się puszyć.

Podobnie ze skórą. Chcąc ją nawilżyć możemy osiągnąć odwrotny efekt – wysuszony, łuszczący się naskórek oraz zmarszczki, a nawet reakcje alergiczne. Codzienne stosowanie oleju kokosowego zamiast kremu czy balsamu do ciała, może mieć zgubny skutek, ponieważ nie odżywiamy skóry. Dla osób ze skłonnością do powstawania wyprysków, olej kokosowy może się okazać wysoce komedogenny, czyli zapychający pory.

Bardzo dużo uwagi należy także przykładać do wyboru odpowiedniego oleju kokosowego. Na każdym oleju znajdziemy słowa: ekologiczny, czysty, virgin, z pierwszego tłoczenia, tłoczony na zimno etc. To, czego należy szukać na etykiecie, to informacja czy olej jest rafinowany czy nierafinowany. Nierafinowany jest określany jako virgin, ma wyraźnie kokosowy zapach i jest uważany za ten lepszy dla skóry.

Ostrożnie z olejem kokosowym

Czy olej kokosowy należy zatem odstawić zupełnie? Tak i nie. Nie, bo ma dobre właściwości natłuszczające. Ale polecałabym stosować go z umiarem – 2 razy w tygodniu całkowicie wystarczą. Zamiast oleju kokosowego warto sięgnąć po masła do ciała. Mają o wiele lepsze właściwości odżywcze.

A jakie Ty masz doświadczenia z olejem kokosowym?

EOS balsam do ust granat i malina

Taką mam naturę, że podchodzę jak pies do jeża do odkrywania koła na nowo. Nie inaczej było z EOS-ami. Jajowate balsamy do ust zamiast sprawdzonego sztyftu? Pff. Pierwsze spotkanie z EOS-ami, to były śmierdzące i rozciapane testery w Douglasie. Odpuściłam.

Niedawno wpadłam w Rossmannie na ścianę balsamów do ust, a że moje dzieci namiętnie korzystają ze szminki ochronnej w ramach naśladowania mamy, pomyślałam, że pora na nową. I padło na balsam do ust EOS, czyli Evolution of Smooth. Moje dzieci są nim zachwycone. Ja także, chociaż mam uwagi.

Balsam jest zachwalany jako w 100% naturalny i w 95% organiczny. W składzie znajdziemy olejek jojoba, kokosowy, masło shea, wosk pszczeli (uwaga, alergicy). Uważne czytelniczki wiedzą, że nie jestem „INCI-nazi” ;-), ale staram się zwracać uwagę na skład. A ten wygląda na zupełnie dobry. Jeśli się mylę, daj mi znać w komentarzu.

EOS balsam do ust granat i malina

Stosowanie balsamu w formie jajeczka nie różni się – przynajmniej na początku – od używania tradycyjnego sztyftu do warg. Produkt ma 2-letni termin ważności od otwarcia, a jego dotychczasowa wydajność wróży, że prędzej go wyrzucę, aniżeli zużyję do momentu, gdy trzeba go będzie wygrzebywać palcami.

Balsam ma przyjemny, delikatny zapach, który szybko staje się niewyczuwalny. Jednak jego bardzo słodki, cukierkowy smak jest długo obecny na ustach. Właśnie ten smak jest dla mnie największym minusem stosowania kosmetyku – ciągle chce mi się czegoś słodkiego.

A jak oceniam jego działanie? Nigdy nie miałam tak miękkich ust. EOS pozostawia na ustach delikatną warstewkę – nie jest to ani świetlista powłoka, ani matowy nalot. Nie klei się i jest niewyczuwalny.

EOS balsam do ust granat i malina

Ani smak, ani zapach, ani nawet kolor balsamu niewiele mają wspólnego z malinami czy granatem. W składzie znajdziemy ekstrakt z liści malin oraz olejek z pestek granatu, ale gdyby ktoś podłożył mi ten kosmetyk pod nos, nie odgadłabym tego.

Opakowanie jest bardzo pomysłowe i przyciąga uwagę, choć nie jest to już taka nowość na naszym rynku. Wielkim plusem jest jakość wykonania oraz odkręcana pokrywka – nie otworzy się sam w torebce. Balsam na pewno ma we mnie swoją oddaną fankę, ale zróbcie coś z tym słodkim smakiem :-) Czy miętowy też jest taki słodki?

EOS balsam do ust granat i malina

Cena: 25 zł za 7g

Eveline ma masę nowości – są wśród nich produkty, które mnie zaskoczyły jakością. Które to? Zapraszam na szybki przegląd.

Baza pod cienie do powiek 8 w 1 Magic Stay

Wielki pozytyw! Baza jest lekka, nie obciąża powieki, nie tworzy skorupy. Jest niewyczuwalna. Aplikacja jest prosta i higieniczna – za pomocą aplikatora z gąbeczką, dobrze znanego z błyszczyków. Potem wystarczy wklepać.

Baza bardzo delikatnie wyrównuje kolor skóry na powiekach i ją matuje. Cienie na bazie rozprowadzają się bardzo gładko i ani baza, ani cień do powiek nie zbierają się w załamaniach powieki. Baza wzmacnia nieco intensywność kolorów cieni. Producent twierdzi, że także „odżywia, nawilża, ujędrnia, napina, regeneruje”. Nie robi masażu stóp ;-)

Cena: 17 zł.

Liquid Precision Eyeliner 2000 Procent

Nie noszę na co dzień tzw. jaskółki. Malowanie oka za pomocą eyelinera zaczęłam znów ćwiczyć ostatnio. Kupiłam pisak Rimmel i okazał się być do bani, ponieważ brakowało mu tuszu w trakcie rysowania kreski. Na pewno można ten problem rozwiązać poprzez zmianę sposobu trzymania pisaka, ale – heloł – ja się tu mam gimnastykować czy pisak? Odpowiedź jest jasna jak słońce.

Eyeliner Eveline jest w kałamarzu. Ma bardzo wygodne piórko, którym można narysować cienką i precyzyjną kreskę. Jest intensywnie czarny i ma matowe wykończenie. Nie rozlewa się i szybko zasycha, a przy tym jest łatwy do usunięcia przy wieczornym demakijażu. Wszelkich poprawek można dokonać za pomocą patyczka kosmetycznego zamoczonego w płynie micelarnym. Nie podrażnia oczu.

Cena: 13 zł. 

Hialuronowy płyn micelarny 3 w 1

To właściwie płyn Bioderma Sensibio za ułamek jego ceny. Skuteczny i delikatny – usuwa makijaż, tonizuje, łagodzi zaczerwienienia i nie powoduje podrażnienia oczu. Stosuję go w mojej koreańskiej pielęgnacji wieczornej, gdy przemywam twarz po oczyszczeniu jej olejkiem. Przy stosowaniu tylko płynu micelarnego do demakijażu, trzeba nieco więcej uwagi poświęcić na dokładnie zmycie tuszu do rzęs, jak przy każdym płynie micelarnym.

Cena: 20,50 zł za 400 ml. 

Tusz do rzęs Big Volume Femme

Intensywnie czarny, pogrubiający tusz, który się nie kruszy, nie odbija na powiece, ani nie rozmazuje.

Ma szczoteczkę zakończoną kulką. „Big Ball Brush o finezyjnym kształcie maczugi” – opis producenta mówi wszystko :-) Początkowo sądziłam, że to udziwnienie niczemu nie służy, ale potem okazało się, że szczoteczka jest bardzo wygodna przy malowaniu rzęs w kącikach oka. Przy malowaniu rzęs u nasady trzeba uważać, aby tusz z kulki nie odbił się na powiece, ale nie jest to jakieś wielkie utrudnienie.

Wielki plus za dozowanie tuszu na szczoteczkę – jest w sam raz i nie trzeba ocierać nadmiaru o szyjkę opakowania.

Cena: 16 zł.

Matowe pomadki Velvet Matt

Hit i „musisztomieć” ostatnich sezonów. Trend, który na dobre zagościł w naszych kosmetyczkach – matowe pomadki. Nie są to najbardziej miękkie pomadki, jakich używałam, ale łatwo się rozprowadzają i pozostawiają na ustach przyjemnie kremową warstwę. Nie wysuszają ust, mogą spokojnie przetrwać niewielki posiłek. Mają modne kolory, a ich cena zachęca do eksperymentów, zwłaszcza z burgundem i ciemną śliwką.

Cena: 16,50 zł

Cienie do powiek Quattro

Zdecydowanie nie dla mnie. Cienie są bardzo słabo napigmentowane, mocno błyszczące, nie ma w zestawie ani jednego odcienia matowego, co uważam za błąd. Nawet do wieczornego makijażu – bo tak reklamowa jest kolekcja – nie zdecydowałabym się na totalny blask.

Z serii Quattro jest jeszcze paleta brązów, róży oraz odcieni niebieskiego (komu pasują niebieskie cienie do powiek?).

Cena: 20 zł.

Puder sypki Cashmere Mat

Bardzo delikatny, satynowy puder matujący o subtelnym efekcie. Skóra jest pokryta delikatną warstewką wygładzającą, ale nie wygląda na mocno przypudrowaną. Kolor 01 Transparent jest beżowy, więc nie wybiela cery, ale dla super jasnych dziewczyn, może nieco zmieniać odcień skóry. Bardzo się polubiłam z tym pudrem i zabieram go na najbliższą imprezę weselną.

Opakowanie zawiera sitko oraz gąbeczkę z paskiem – aplikacja jest więc bardzo prosta, choć ma wszystkie minusy tego typu produktu, a więc: może stać tylko na toaletce i robi się chmurka. Czemu chmurka, skoro jest gąbeczka? Ponieważ ja uważam, że puder należy wtłoczyć a nie rozcierać po twarzy.

Cena: 32 zł.

Kremy do ciała z serii Slim Extreme 4D

Wszystkie wiemy, że krem nie zrobi za nas całej roboty i nie przemieni nas magicznie z rozmiaru 44 do 38. Tu potrzebne są: zmiana nawyków żywieniowych oraz więcej ruchu, a wszystko to w zdrowych proporcjach, żeby niczego sobie nie naciągnąć, ani nie zwichnąć.

W procesie zrzucania zbędnych kilogramów można, a nawet należy się wspomóc kosmetykami pielęgnacyjnymi, które zadbają o nawilżenie i napięcie skóry. Seria Eveline Slim Extreme ma dwa nowe kremy o ukierunkowanym działaniu. Zielony to kawowe serum wyszczuplająco drenujące o działaniu chłodzącym. Fioletowe to superskoncentrowane nocne serum antycellulitowe z efektem ultradźwięków o działaniu rozgrzewającym.

Z pewnością nie tylko ja mam wrażenie, że kogoś tu poniosła fantazja w opisie cudowności, do jakich zdolny ma być krem. Oba kremy mają działanie ujędrniające, napinające i przyzwoicie nawilżają. Niestety, nie są odżywcze.

W używaniu tych kosmetyków przeszkadza mi ich opakowanie. Są niczym banery reklamowe. Napisano na nich absolutnie wszystko.

Cena: 25 zł za 250 ml w tubie. 

Wpis powstał we współpracy z marką Eveline.