Pianka pogrubiająca włosy oraz szampon i odżywka Paul Mitchell

Większa objętość włosów – tego oczekuję i chyba mogę zaryzykować stwierdzenie, że znalazłam dobre kosmetyki, które spełniają moje potrzeby. Seria Extra-Body marki Paul Mitchell, z której wypróbowałam szampon i odżywkę oraz piankę do układania włosów, skradła moje serce.

Szampon i odżywka Extra-Body Daily

Przejrzysty szampon do codziennego stosowania i kremowa odżywka do kompletu sprawdziły się bardzo dobrze na moich włosach, które są cienkie. Bez żadnych kosmetyków puszą się na końcach i gładko przylegają do głowy. Te dwa produkty stosowane w komplecie dodały moim włosom lekkości i objętości zarazem.

Szampon Daily Shampoo pogrubiający i zwiększający objętość jest przeznaczony do codziennego stosowania. Jest delikatny, dobrze, ale nie nadmiernie się pieni, nie wysusza i nie plącze włosów, usuwa pozostałości kosmetyków do stylizacji, jest wydajny. Zawiera pantenol, który odpowiada za pogrubienie oraz ekstrakty z henny, jojoby, aloesu i rozmarynu, który nadaje połysk. Ma przyjemny i delikatny owocowy zapach. Opakowanie z zakrętką z dozownikiem jest wygodne w użyciu i co najbardziej lubię – można postawić kosmetyk do góry dnem, gdy szampon będzie się kończył. Kogoś jeszcze do szewskiej pasji doprowadza oczekiwanie, aż szampon w półlitrowej butli spłynie do fikuśnego koreczka? :-D

Cena: ok. 30 zł za 100 ml, ok. 50 zł za 300 ml, ok. 60 zł za 500 ml, ok. 110 zł za 1000 ml do kupienia na miastowlosow.pl

Odżywka Daily Rinse ma kremową postać, ale nie obciąża włosów i ich nie przetłuszcza. Za to ma ode mnie złoty medal.

Zawiera ekstrakty pszeniczne odpowiedzialne za nawilżenie, a także pantenol, aby włosy pogrubić. Mimo kremowej postaci stosuję odżywkę bez obaw także na włosy przy skórze. Poza właściwościami pogrubiającymi, odżywka robi także to, co powinna, czyli chroni włosy przed uszkodzeniami.

Cena: ok. ok. 30 zł za 100 ml, ok. 55 zł za 300 ml, ok. 70 zł za 500 ml, ok. 120 zł za 1000 ml do kupienia na miastowlosow.pl

Pianka do włosów Extra-Body Sculpting Foam

Pianka moich marzeń – pogrubia włosy, podnosi fryzurę, włosy są miękkie, sprężyste, błyszczące (sporo pianek daje matowy efekt – ta nie), niezlepione i czuć, że jest ich więcej. Pianka daje naturalny efekt, który utrzymuje się cały dzień, a nawet dłużej. Ze Sculpting Foam nie mam kłopotu z przetłuszczaniem się fryzury. Zwykle przy stosowaniu pianek następnego dnia nie mogę nosić rozpuszczonych włosów – są nieświeże i przetłuszczone na czubku głowy. Z tą pianką nie ma tego kłopotu – przez dwa dni włosy wyglądają bardzo dobrze, a trzeciego dnia można je związać w kucyk. Pianka dobrze wypłukuje się przy myciu włosów szamponem także nie z serii Paul Mitchell.

Pianka jest bardzo wydajna i lepiej użyć mniej niż zbyt dużo – wtedy włosy są tak zagęszczone i pogrubione, że nie będzie można ich przeczesać palcami. A nie o taki efekt chodzi.

Konsystencja pianki przypomina białka ubite z cukrem pudrem – jest gęsta, sztywna i treściwa. Nie ma w niej tylu bąbelków powietrza, co w drogeryjnych piankach.

Pianki można używać na mokre i na suche włosy, ale na mokrych daje zdecydowanie lepszy, trwalszy i bardziej naturalny efekt.

Cena: 60 zł za 200 ml, 110 zł za 500 ml do kupienia na miastowlosow.pl

Warto dodać, że Paul Mitchell nie testuje kosmetyków na zwierzętach i nigdy tego nie robili.

Komentarzy: 8

  1. 23 września 2017 / 15:34

    Świetna pianka dla osób z cienkimi włosami. Akurat moje włosy są bardzo grube i jest ich sporo więc produkt raczej nie dla mnie.
    Pozdrawiam

  2. Kamila / Z naciskiem na szczęście
    23 września 2017 / 14:59

    Po raz pierwszy słyszę o takiej serii właśnie dzięki Tobie. Może i ja powinnam spróbować ? Chociaż sama mam bardziej problem z przestłuszczaniem niż ęstością włosów.

  3. 23 września 2017 / 10:05

    Używam kosmetyków Paula Mitchell’a od jakichś 2 lat (stylista fryzur > nie mylić z fryzjerem:) mi je polecił. Z tej serii świetny jest też extra body booster do podnoszenia fryzury u nasady włosów (z tym, że działa, jeśli włosy nie są same z siebie zbyt ciężkie).
    Niestety w Polsce ceny tym specyfików są bardzo wysokie, dlatego kupuje je w stanach:)

    • Zalotka.pl
      23 września 2017 / 11:15

      I sprowadzasz je do Polski z USA? Z przesyłką też jest taniej?

  4. 19 września 2017 / 09:37

    Nie znam tych produktów, ale wyglądają ciekawie.

  5. _Emma
    19 września 2017 / 09:14

    Uzywam pianki z L’Oreal Techni Art i nie jestem z niej zadowolona właśnie z powodu „wodnistości” pianki. To porównanie do ubitych białek z cukrem do mnie przemawia. Takiej pianki bym chciała – gęstej i słodkiej hahaha

  6. Pani Z Porcelany
    18 września 2017 / 16:02

    Wpis dla mnie. Dzięki za rekomendację.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.