Pielęgnacja skóry jest dla mnie dużo ważniejsza niż makijaż, a nawet nowości perfumiarskie (nie sądziłam, że do tego dojdzie 😁). Nie zawsze tak było, ponieważ moja skóra dobrze reagowała na prostą pielęgnację – oczyszczanie jedynie płynem micelarnym, potem krem nawilżający, na noc krem odżywczy. I tyle. Choć może nie do końca chodzi tu tylko o fart, ponieważ za tymi kilkoma krokami kryły się także dobre nawyki – używałam filtrów przeciwsłonecznych, unikałam alkoholu w kosmetykach (głównie dlatego, że kiedyś w ogóle nie tonizowałam cery – zresztą sporo osób twierdzi, że tonik jest niepotrzebny), nie stosowałam ciężkiego makijażu, inwestowałam w dobrze nawilżające kremy.

Dziś moja cera ma więcej potrzeb, które pojawiły się z wiekiem, ale także są wynikiem moich poszukiwań coraz lepszej pielęgnacji. Od roku zmieniam swoje tzw. rytuały pielęgnacyjne. Zaczęłam od przejścia na metodę olejowego oczyszczania twarzy, zwanego także dwuetapowym. Potem zainteresowały mnie koreańskie rytuały. Teraz mam etap poszukiwań wśród kosmetyków naturalnych, ale nie sądzę, aby była nam pisana jakaś przyszłość (szerzej poniżej).

Nowoczesna pielęgnacja jest różnorodna i można się w niej zgubić. Już nie spotyka się kremów dostosowanych do wieku. Kobiety chcą odpowiadać na potrzeby skóry, a nie korzystać z rozwiązań dla statystycznej 30-latki. Co zatem w pielęgnacji piszczy? Jakie są trendy?

Oczyszczanie króluje

Oczyszczanie stało się dla mnie ważnym punktem. Kiedyś sądziłam, że cokolwiek zmyje moją twarz, ponieważ ma z nią tak krótki kontakt. Dziś widzę różnicę między drogeryjnym „detergentem” a lekką pianką czy balsamem do demakijażu.

W docenieniu procesu oczyszczania w pielęgnacji dużą rolę odegrały kosmetyki do makijażu. Są coraz trwalsze, scalone przez cały dzień ze skórą, a wieczorem oczekujemy, że łatwo zejdą. Niestety, sam płyn micelarny nie wystarczy. I każda z nas to przyzna, widząc rano ślady tuszu wokół oczu.

Aby umyć twarz wieczorem, potrzeba dwóch kroków: zmycia makijażu i oczyszczenia twarzy. Do pierwszego etapu dobrze nadają się olejki, balsamy, kremy do demakijażu – najprościej mówiąc, coś, co „poluzuje” i rozpuści puder, podkład, filtr SPF. Dopiero potem można przystąpić do oczyszczenia twarzy, skupić się na porach skóry etc.

Do tych dwóch etapów najlepiej stosować różne kosmetyki. Rano wystarczy użyć produktu do drugiego etapu oczyszczania, ponieważ niepotrzebne jest usuwanie makijażu, a oczyszczenie buzi z nadmiaru sebum i przygotowanie jej do makijażu.

Im lepiej dobieram swoje kosmetyki do demakijażu i oczyszczania, tym mniej produktów do makijażu potrzebuję. Kiedy pielęgnacja ma priorytet, nie ma potrzeby zakrywać skóry.

Rytuały z Dalekiego Wschodu

Maseczki w płachcie, 10 kroków koreańskiej pielęgnacji, słodkie opakowania – kosmetyki z Japonii i Korei na dobre zagościły w polskich drogeriach. Koreańskie podejście do pielęgnacji jest mi bliskie z dwóch powodów. Po pierwsze, mam cerę skłonną do przebarwień, którą chronię przed słońcem. Po drugie, lubię rozświetloną karnację, a nie matową. Azjatyckie kremy i podkłady mają wysokie filtry, np. krem BB marki Missha ma SPF 42. Który europejski krem ma tak wysoki filtr?!

Przeczytaj mój przewodnik po 10 krokach w koreańskiej pielęgnacji.

Czy kosmetyki koreańskie mogą całkowicie zapanować w naszej kosmetyczce? I tak, i nie. Koreanki dbają o swoją skórę w daleko bardziej rozszerzony sposób niż Europejki. My szukamy szybkich lub wielofunkcyjnych kosmetyków. Azjatkom nie przeszkadza mnogość kroków w pielęgnacji. Drugą różnicą jest z pewnością nasza cera. „Nie ma sensu kupować azjatyckich kosmetyków typu anti-aging, bo zmarszczki nie są największym zmartwieniem Azjatek. Zmarszczki pojawiają się u Azjatek później niż u Europejek i są mniej widoczne.” [źródło]

Czytaj skład, dziewczyno!

Coraz więcej mówi się o składnikach kosmetyków. Rosnąca świadomość konsumentek pcha je do pogłębiania swojej wiedzy z zakresu związków chemicznych stosowanych w kosmetykach. Kobiety analizują składy, a te, które nie potrafią tego zrobić samodzielnie, proszą o wsparcie na facebookowych grupach. Dziewczyny wybierają produkty, w których nie występują: alokohol (wysusza), SLS-y, SLES-y (zaburzają równowagę hydrolipidową i powodują przesuszenia), emulgatory PEG i PPG  (odpowiedzialne za podatność skóry na uszkodzenia i nadwrażliwość), konserwanty syntetyczne (np. Butylparaben może uczulać)  etc. Na celowniku często są także gliceryna czy parafina (pochodna ropy naftowej, substancja wysoce komedogenna) oraz wiele substancji o dużo trudniejszych nazwach. Ponadto pod nazwą Parfum może kryć się prawie 2500 substancji niewyszczególnionych z nazwy na opakowaniu.

To na pewno dobry kierunek, ponieważ nikt nie lubi być robiony w balona i płacić, a nadto stosować na własnej skórze, szkodliwych substancji. Jak w przypadku każdego ruchu, także i tutaj nie brakuje postaw mniej i bardziej zaangażowanych, aż do skrajnych. Ja plasuję się gdzieś pośrodku, chociaż ciekawość pchnęła mnie i na spotkanie z dziewczynami prowadzącymi PiggyPEG. Analizują one składy poszczególnych kosmetyków pod kątem zastosowania w nich różnego rodzaju składników uznanych za potencjalnie szkodliwe oraz poszukują alternatywnych rozwiązań. I chwała im za to. Ich strona na Facebooku może być kopalnią wiedzy. Jednak ja nie jestem jeszcze do końca przekonana.

Naturalne, wegańskie, organiczne i z Rosji

Ekokosmetyki mają swój czas. Naturalne pochodzenie składników jest pożądane, a producenci starają się odpowiedzieć na ten popyt dostarczając kosmetyki certyfikowane (tutaj szerzej o różnych znaczkach na opakowaniach), nietestowane na zwierzętach, bez konserwantów etc. Pojawia się wiele niszowych marek, których założyciele mają misję tworzenia kosmetyków przyjaznych ludziom i planecie. Te hasła są bardzo autentyczne i ujmują rzesze kobiet, chcących zmienić swoje kosmetyki na produkty uważane za zdrowsze.

Troska o to, co każdego dnia nakładamy na skórę, także i mnie popchnęła w stronę kosmetyków ekologicznych. Moje pierwsze produkty pozytywnie mnie zaskoczyły – o czym pisałam tutaj. Moje ogólne wrażenia po kilku miesiącach stosowania ekobalsamów do ciała, dezodorantu „bez aluminium” (czyli bez chlorowodorotlenku glinu), kremów z przewagą naturalnych składników są takie, że te kosmetyki są wymagające.

Po pierwsze, wymagają ode mnie długich poszukiwań skutecznego produktu, ponieważ częściej niż przy tradycyjnych kosmetykach zdarzają się wpadki. Roślinne ekstrakty dużo częściej powodują u mnie silne zaczerwienienie. Dla mnie jest to zbyt wysoka cena, gdyż twarz mam jedną i nie jestem gotowa na eksperymenty, po których będę się zbierać kilka miesięcy.

Po drugie, wymagają ode mnie kompromisu, ponieważ często są tępe w użyciu, nie rozcierają się łatwo, nie dają szybkich efektów – mówię oczywiście tylko o tych, które sprawdziłam. Kosmetyki mają mnie rozpieszczać, a tymczasem czuję, że muszę poświęcić moje oczekiwania dla świadomości używania ekologicznego produktu. I nie zrozum mnie źle – nie jestem nieczułą na stan środowiska egoistką. Podnoszę papierki z ulicy, piję wodę z kranu, sortuję śmieci, kupuję odpowiedzialnie, utylizuję baterie, świetlówki, leki i robię całą masę rzeczy, dzięki którym mogę o sobie powiedzieć, że dbam o środowisko. Po prostu nie wierzę w każde eko i wege na opakowaniach (nie mówię o certyfikatach).

Czy rezygnuję z ekokosmetyków? Na pewno nie całkowicie. Nadal będę zwracać uwagę na skład, ale jestem teraz dużo bardziej sceptyczna, niż jeszcze kilka miesięcy temu.

Nawilżaj, nawilżaj i jeszcze raz nawilżaj

Ta podstawowa prawda nigdy się nie zdezaktualizuje. Nawilżona i dobrze odżywiona skóra jest jędrna, świetlista, nie ma siateczki powierzchownych zmarszczek spowodowanych przesuszeniem. Kosmetyczki i dermatolodzy zgodnie potwierdzają, że konsekwencje dbania o cerę w wieku 20 i 30 lat, dają efekty później. Chociaż więc nie widać jeszcze zmarszczek, właśnie teraz jest moment, aby korzystać z dobrodziejstw serum i kremu. Pilne stosowanie kremów na pewno nie jest sexy i nie ma takiego efektu „wow”, jak spektakularny makijaż, ale kropla drąży skałę i warto poświęcić czas na pielęgnację.

Kobiety daleko bardziej cenią dziś makijaż, który może im dać nieskazitelną cerę w tej chwili. Wolą jego natychmiastowy efekt od kremów, których skutki stosowania można dostrzec później, za to pozostają na dłużej. Stąd tak wiele w dzisiejszych kosmetykach przenikania się: kremy są napigmentowane jak makijaż, np. kremy BB, CC, tonujące; kosmetyki do makijażu zaś, posiadają coraz więcej właściwości pielęgnacyjnych, np. zawierają antyoksydanty, peptydy, substancje nawilżające.

Twoja pielęgnacja

Jestem bardzo ciekawa, jak wygląda Twoja pielęgnacja. Które trendy Cię porwały lub jesteś na nie odporna?

Bioderma, Seyo, Tołpa, Hada Labo, Perfecta fot. Zalotka.pl

Jest coś satysfakcjonującego w pustym opakowaniu po kosmetyku. Po pierwsze, zużyłam, a więc spełnił moje wymagania. Po drugie, dobrze zainwestowałam. Po trzecie, mogę kupić coś nowego! Niestety, nie zawsze jest tak dobrze. Zbyt często punkt pierwszy i drugi nie są spełnione.

Wyleczyłam się już z trzymania w szafce kosmetyków, które nie spełniają swojego zadania. Wyrzucam zwykle takie produkty na bieżąco, ale jakiś czas temu postanowiłam je zebrać w jednym pudełku, aby zobaczyć, ile tak naprawdę wpadek zaliczam. Co uzbierałam w ciągu ostatniego kwartału?

Poniżej przypadkowy mix zarówno kosmetyków, które zużyłam do ostatniej kropli, jak i takich, które po okresie testowym lądują w koszu, ponieważ nie spełniają swojej funkcji.

Łagodny żel-pianka do mycia twarzy Tołpa Simply, czyli prosta pielęgnacja

Tołpa Simply żel pianka do mycia twarzy łagodna opinie fot. Zalotka.pl

Świetny produkt o wyważonym działaniu – dobrze oczyszcza, ale nie ma uczucia ściągnięcia i wysuszenia. Bardzo delikatnie pieni się i łatwo spłukuje. Seria Simply ma ułatwiać pielęgnację i być odpowiedzią na codzienne potrzeby skóry wrażliwej. Żel-pianka ma oczyszczać, odświeżać, koić podrażnienia i nawilżać. To, co ja mogę potwierdzić to na pewno bardzo przyjemne uczucie świeżości, oczyszczonej cery, która nie reaguje wypryskami. Nie wiem, czy może ukoić podrażnienia, ale na pewno ich nie powoduje, co dla mnie jest ogromnym plusem, bo nie cierpię kosmetyku, który oczyszcza mnie do czerwoności.

Produkt kupiłam w Biedronce za niecałe 10 zł i od tej pory nie widziałam tej serii nigdzie. Co za pech.

Peeling orzechowo-cukrowy Seyo, czyli pułapka skojarzeń

Peeling orzechowo-cukrowy Seyo fot. Zalotka.pl

Z czym mi się kojarzy peeling cukrowy? Z gęstym produktem. Dodatkowo orzechowy, a więc super – nie ma tych plastikowych drobnych kuleczek, tylko naturalny proszek z łupin orzechów – zawsze to bardziej przyjazne i dla skóry, i dla środowiska. Niestety, te skojarzenia zawiodły i okazało się, że mam w ręce coś zupełnie innego.

Dodam, że kupowałam w atmosferze niezadowolenia dziecka nr 2 oraz skrajnego znużenia dziecka nr 1. Peeling stał za ekspedientką przy kasie w Drogerii Natura. Nie miałam więc chwili, by mu się przyjrzeć. W składzie: na drugim miejscu SLS, którego staram się unikać, jak mogę. Ponadto peeling jest wodnisty. Nałożony nawet na suche ciało, gdzieś znika i efekt jest żaden. Adieu, oszuście!

Głęboko nawilżająca maska na tkaninie Hada Labo, czyli ulegam modzie

Nawilżająca maseczka Hada Labo opinie fot. Zalotka.pl

Maseczka w płachcie – najmodniejszy gadżet ostatnich czasów. Nie znalazłam jeszcze idealnej i poszukiwania trwają. Nie wiem tylko, czy prędzej się nie zniechęcę. Natrafiłam na maseczkę Hada Labo. Udało mi się ją wygodnie ułożyć na twarzy. Zdjęłam po kwadransie i zgodnie z instrukcją pozostawiłam resztki niewchłoniętego płynu na twarzy.

Moja twarz świeciła się po tym wieczornym zabiegu do samego rana. Maseczka nawilża, bo nie miałam ściągniętej cery, ale żadnych cudów nie zauważyłam. Nie było tego uczucia odżywienia i wzrostu sprężystości cery, który cenię.

Odkryłam, że jest także druga jej wersja, hialuronowa. Być może będzie to strzał w 10 np. jako maseczka przed makijażem. Będę testować.

Antyperspirant w sztyfcie Deoball Bloom Rose Perfecta, czyli nie tylko opakowanie się liczy

Deoball Blossom Rose Perfecta opinie fot. Zalotka.pl

„Innowacyjny antyperspirant w oryginalnym sztyfcie prosto z Japonii!” – tak, teraz azjatyckie sposoby na pielęgnację są w modzie (przeczytaj koniecznie: Koreańska pielęgnacja nad Wisłą). Skusiło mnie opakowanie – różowa kuleczka, wszystkie informacje o tym, że po zastosowaniu tego specyfiku na 72 godziny staniesz się bezwonną istotą wydzielającą z siebie jedynie lekki zapach kwitnącej róży zostały zapisane na kartoniku. Sam dezodorant jest estetycznym gadżetem do torebki.

Niestety, w środku znajduje się kremowy sztyft. Po zastosowaniu na skórę wciąż jest niewidoczny. Jednak po kilku godzinach odkryłam, że moje pachy, bluzka oraz bielizna są białe. Tak, nie spociłam się, ale i tak wszystko trzeba solidnie wyprać. Dawno już zarzuciłam sztyfty – jeszcze w liceum – i jestem wierna dezodorantom w kulce.

Krem natłuszczający do twarzy i ciała Atoderm Bioderma, czyli sprawdzone rozwiązanie

Krem Atoderm Bioderma opienie fot. Zalotka.pl

Krem wylądował w mojej łazience po konsultacji z dermatologiem w sprawie skóry synka. Moje dziecko miało silną reakcję alergiczną. Kiedy już wytypowałam potencjalnego winowajcę i usunęłam z diety dziecka, trzeba było przywrócić równowagę skóry, by mój kilkulatek znów był mięciutki jak kaczuszka. Atoderm wszedł do pielęgnacji także starszaka, czyli 6-letniej córki, a i ja zaczęłam dzieciakom podkradać ich balsam.

Krem Atoderm (jest także balsam) ma bardzo dobre właściwości natłuszczające, więc nadaje się dla skóry suchej, odwodnionej. Nie jest tłusty, gładko się rozprowadza i szybko wchłania. Jest bezzapachowy. Ma wygodnie opakowanie w pompce, więc przy wieczornej pielęgnacji dzieciaków jest bardzo wygodny. Właściwie nadaje się do pielęgnacji skóry od stóp do głów.

Włosy każdej z nas przysparzają innych kłopotów w pielęgnacji, bo mają różną budowę (skręt, porowatość) oraz kondycję. Pielęgnacja włosów kręconych lub prostych, cienkich czy grubych musi się od siebie różnić. Stosowanie tego, co pomogło przyjaciółce, może zupełnie nie zdać egzaminu u mnie. Każda z nas ma w tym temacie swoją lekcję do odrobienia, ale można trochę ściągać, a ten wpis Ci w tym pomoże 😊.

Jak dobrać kosmetyki do pielęgnacji do włosów?

Najlepiej zacząć od zdefiniowania problemu oraz określenia potrzeb. W większości przypadków nie będzie to jednowymiarowa pielęgnacja, np. tylko do włosów farbowanych. Być może poza potrzebą utrzymania blasku oraz intensywności koloru, Twoje włosy się przetłuszczają lub nadmiernie wypadają. Nie trzeba się obawiać łączenia różnych produktów, których zadaniem jest rozwiązanie konkretnych problemów z włosami. Namawiam do tworzenia własnych zestawów, np. szampon przeciwko przetłuszczaniu się włosów, odżywka wygładzająca i maska regenerująca mogą okazać się strzałem w 10.

Warto postawić na pewne sposoby i sprawdzone produkty. Preparaty Biovax, a zwłaszcza ich maski, mają bardzo dobrą renomę i najprawdopodobniej każda z nas, gdy skarżyła się na jakiś włosowy problem, usłyszała przynajmniej raz w odpowiedzi: „spróbuj maski z Biovaxu”. Ale której?

Jest ich już 16 i chyba żaden włosowy kłopot nie pozostał bez rozwiązania. Przygotowałam dla Was przegląd najczęściej spotykanych problemów z włosami wraz z odpowiednio dobraną maską Biovax. Każdy produkt można kupić w sklepie Biutiq.pl, a na hasło ZALOTKA otrzymasz 15% rabatu na całe zakupy. Spiesz się, bo rabat jest ważny tylko do 17 kwietnia!

Problem: włosy przesuszone i zniszczone

Cała seria Biovax Opuntia Oil i Mango jest wspaniała i nie boję się tego napisać. Po prostu skradła moje serce.

Jaki był punkt wyjścia? Mam farbowane włosy, nie myję ich codziennie, a kiedy to robię zawsze używam odżywki, stosuję kosmetyki do stylizacji, a zimą zdecydowanie częściej suszę włosy suszarką niż naturalnie. To wszystko przyczyniło się do pogorszenia kondycji moich włosów. Stały się bardziej sztywne, przesuszone na końcach oraz na tzw. koronie. Poza spadkiem poziomu nawilżenia, mogłam zaobserwować ich sztywność – przestały być sprężyste i lekkie.

Jak rycerz na białym koniu pojawiła się seria Opuntia Oil & Mango Lipidowa Odbudowa dla włosów zniszczonych, bardzo zniszczonych, pozbawionych gładkości i blasku. To nowość w ofercie Biovax.

Głównym składnikiem serii jest kompleks LipidFX: olej z pestek opuncji figowej, masło mango oraz ceramidy. Warto wiedzieć, że olejek z opuncji figowej pozyskuje się z nasion owoców rośliny zaliczanej do kaktusów. Nasiona nie są bogate w substancje oleiste, więc potrzeba aż miliona tych malutkich pestek, aby otrzymać litr cennego olejku. Ze względu na kosztowny proces produkcji, olejek z opuncji figowej jest jednym z najdroższych. Olejek stosowany na skórę ma właściwości przeciwstarzeniowe, a badania dowodzą, że wpływa na proces produkcji kolagenu. Zastosowany na włosy – wygładza je i nie obciąża. Masło mango ma spektakularne działanie jeśli chodzi o pielęgnację rozdwojonych końcówek, a także dyscyplinowanie włosów nieskorych do współpracy przy układaniu. Z kolei ceramidy są budulcem naszych włosów. Stanowią cement, który spaja łuski, co przyczynia się do poprawy elastyczności włosów, ich sprężystości oraz utrzymania dobrego poziomu nawilżenia.

W skład serii Opuntia Oil & Mango wchodzą:

Szampon intensywnie regenerujący

Szampon do suchych włosów dokładnie je oczyszcza oraz jest delikatny dla skóry głowy. Włosy po umyciu są lekkie i gładkie. Produkt zawiera wspomniany kompleks LipidFX, który tworzy na włosach ochronną warstwę sprawiając, że są zdyscyplinowane, ale wciąż nieobciążone i sprężyste. Szampon nie zawiera SLS, SLES, parafiny, parabenów ani silikonów (o czym szerzej poniżej), a więc w jego składzie nie znajdziemy agresywnych środków myjących.

Cena: 16,90 zł za 200 ml, 23,80 zł za 400 ml.

Odżywka ekspresowa 7 w 1

Odżywka do stosowania każdorazowo po umyciu włosów. Wymaga pozostawienia na włosach przez ok. minutę, z pominięciem ich nasady.

A co potrafi uczynić?

  1. Odbudowuje i wygładza włosy na całej długości.
  2. Stanowi termoochronę podczas stylizacji.
  3. Głęboko nawilża i zmiękcza.
  4. Ułatwia rozczesywanie.
  5. Nadaje połysk.
  6. Ogranicza elektryzowanie się.
  7. Zwiększa podatność na układanie włosów.

Odżywka składa się w 87% ze składników pochodzenie naturalnego. Nie znajdziemy tam parabenów, parafiny ani detergentów SLS, SLES.

Cena: 15,90 zł za 200 ml.

Maska intensywnie regenerująca

Cudotwórczyni i ratowniczka, jej wysokość Maska intensywnie regenerująca, która natychmiast wygładza włosy uszczelniając ich strukturę. Ma właściwości głęboko regenerujące, nawilżające oraz nadające włosom miękkość.

Maskę stosuje się na umyte, wilgotne włosy (odsączam włosy przykładając ręcznik  – nie trę włosów!). Wcieram preparat we włosy, nakładam czepek, który znajduje się w opakowaniu, owijam włosy ręcznikiem. Ciepło wytworzone przez ciało i zatrzymane pod warstwą folii i ręcznika pozwala na wniknięcie składników odżywczych we włosy. Po kwadransie spłukuję maskę chłodną wodą, bo to odcina drogę ucieczki wszystkim tym dobrym cząsteczkom, które właśnie upakowałam we włosach.

Maska – podobnie jak ekspresowa odżywka – w 87% zawiera składniki naturalnego pochodzenia.

Cena: 16,70 zł za 250 ml, 2,20 zł za 20 ml w saszetce.

Odbudowujący balsam do włosów

Ten kremowy balsam dyscyplinujący stosuje się na końcówki i zniszczone partie włosów. Preparat odbudowuje zniszczone włókno włosa, chroni przed łamaniem się i rozdwajaniem końcówek. Jego zadaniem jest ujarzmienie wszelkich spuszonych pasm. Jest lekki i nie obciąża, ale trzeba go stosować z umiarem. Można go używać bez spłukiwania na świeżo umyte włosy, suche lub wilgotne.

W balsamie zawartość składników naturalnego pochodzenia jest najwyższa i wynosi 90%.

Cena: 16,70 zł za 100 ml.

Rezultaty?

Już samo zastosowanie szamponu i ekspresowej odżywki dało wspaniałe rezultaty. Z natury włosy mam cienkie, skłonne do puszenia się. Z jednej strony chcę je więc wygładzić, ale nie mogę ich obciążyć, bo lubię objętość.

Po włączeniu do pielęgnacji maseczki pod czepkiem i ręcznikiem w ramach Dnia Dobroci Dla Włosów (o czym szerzej na samym końcu), włosy mam miękkie, sprężyste, nawilżone – jak moja córka!

Wielkim plusem całej serii jest orzeźwiający owocowy zapach.

Problem: wypadanie włosów

Wypadanie włosów to problem złożony i aby go zwalczyć, dobrze jest odwiedzić lekarza, który zleci odpowiednie badania pomocne w odkryciu powodu utraty włosów. Jednym z powodów przerzedzającego się kucyka może być nadmierna łamliwość włosów.

W serii Biovax jest intensywnie regenerująca maseczka do włosów osłabionych ze skłonnością do wypadania. Zawiera ekstrakt z liści aloesu, olej ze słodkich migdałów, a także ekstrakt z henny. Maska korzystanie wpływa na odżywienie cebulek włosów, a ponadto odżywia i uelastycznia włosy na całej długości. A to już pierwszy krok do zmniejszenia ich łamania i wypadania.

Cena: 16,70 zł za 250 ml.

Problem: włosy przetłuszczające się

Nadmiernie przetłuszczające się włosy to zmora wielu z nas, ale powody tej „tłustości” mogą być różne. Gdy ja miałam ten problem, powodem był źle dobrany szampon oraz krótka fryzura, która powodowała, że wciąż odgarniałam włosy z twarzy. Pod wieczór były nieświeże i wymagały ponownego mycia oraz układania. Skończyło się noszeniem włosów spiętych w kucyk. Jednak tłuste włosy u nasady to zupełnie inny problem, ponieważ dotyczy on pracy gruczołów łojowych. Trzeba im pomóc w uregulowaniu aktywności i ograniczeniu wydzielania sebum.

I tu na pomoc przychodzi maska Biovax do włosów przetłuszczających się. Preparat ma woskową konsystencję i zawiera biosiarkę oraz pokrzywę odpowiedzialne właśnie za zmniejszenie produkcji sebum. W składzie znajdziemy także ekstrakt z miodu, który ma właściwości łagodzące – wszak rozchulana produkcja sebum to często odpowiedź skóry na jej wysuszenie. Kurację maseczką co 2-3 dni warto wspomóc szamponem z tej samej serii.

Cena: 16,70 zł za 250 ml.

Problem: włosy cienkie i bez objętości

Włosy cienkie – kto ma, wie z czym się to wiąże. Walczysz o objętość, ale nie można przesadzić, bo włosy oklapną. Jednym z najlepiej ocenianych produktów Biovax jest maseczka pogrubiająca i zagęszczająca włosy Bambus & Olej Avocado. Ta maseczka działa zarówno na cebulki, łodygę i rdzeń włosa. Ekstrakt z korzenia bambusa jest źródłem krzemu i sprzyja pogrubieniu włosów. Wyciąg z liści bambusa stymuluje cebulki, a olejek z pędów bambusa wzmacnia rdzeń.

Cena: 16,70 zł za 250 ml.

Problem: pielęgnacja włosów farbowanych

Farbowane włosy potrzebują zarówno przedłużenia blasku, ochrony intensywności koloru, jak i dobrego odżywienia, ponieważ farby działają wysuszająco, co najlepiej widać po kondycji włosów tuż przed kolejnym farbowaniem. A w im lepszej kondycji są włosy, tym bardziej skuteczne będzie ich farbowanie.

Maseczka do włosów farbowanych zapobiega wypłukiwaniu koloru, ponieważ zawiera filtry UV (słońce powoduje płowienie kolorów). Poza tym w składzie znajdują się ekstrakty ze słodkich migdałów, miodu i henny, które regenerują włosy i wygładzają je.

Cena: 16,70 zł za 250 ml.

Nie ma SLS-ów i parabenów, czyli czego?

Czym są te wspominane SLS-y, SLES-y? To składniki często stosowane w produktach służących do mycia ciała i włosów, ponieważ usuwają tłuste zabrudzenia, ale niestety w sposób gwałtowny, zaburzając warstwę hydrolipidową naskórka. Jeśli miałaś kiedyś białe kropeczki na przedziałku, które osypywały się jak łupież na ramiona albo drapałaś się w głowę, to prawdopodobnie Twoja skóra została podrażniona SLS-em lub SLES-em. Te składniki potrafią być nawet na drugim miejscu na liście składników! Zdecydowanie należy ich unikać.

Parabeny są konserwantami, dzięki którym kosmetyk zachowuje swoją konsystencję, właściwości i zapach po otwarciu. Stosuje się je powszechnie, ale budzą wiele kontrowersji. Są oskarżane o rakotwórczość oraz zaburzenia w gospodarce hormonalnej. Ponieważ cieszą się złą sławą – choć, jak wynika z badań, nie wszystkie są szkodliwe – znajdują się pod lupą, więc często nazywa się je najbardziej przebadanymi konserwantami. Parabenów także lepiej unikać w swojej pielęgnacji.

Na liście „złych” składników znajdują się także oleje mineralne, których nazwa wcale nie podpowiada ich pochodzenia, a są pochodnymi ropy naftowej.

Więcej o składzie kosmetyków można poczytać chociażby na stronie PiggyPEG i wielu innych.

Kilka cennych rad na koniec

Cudów nie ma, a najlepsze efekty daje metoda małych kroczków. Dokładnie tak samo, jak w odchudzaniu 😉. Regularność w codziennej pielęgnacji gwarantuje sukces. Poza tym warto zorganizować raz w tygodniu Dzień Dobroci Dla Włosów i znaleźć czas na zastosowanie maski. Do dobrych nawyków zaliczyć mogę także:

  • rotowanie kosmetyków
  • zminimalizowanie suszenia i stylizowania na gorąco
  • inwestycja w dobrą szczotkę
  • masaż skóry głowy
  • regularne podcinanie końcówek.

Jakiej maski Biovax używasz?

Używałaś już produktów Biovax? Jakie są Twoje doświadczenia? A może po tym wpisie zamierzasz wypróbować maski Biovax?

Wpis powstał we współpracy z marką L’Biotica.

Od kilku lat olej kokosowy jest uznawany za naturalne i łatwo dostępne remedium na wiele problemów ze skórą czy włosami. To prawda, ale nie cała. Olej kokosowy ma też ciemną stronę.

Chociaż olej kokosowy ma wiele zastosowań, ja wykorzystuję go do zaledwie dwóch celów. W kuchni sprawdza się przy smażeniu naleśników, a w pielęgnacji ciała używam go do wyrobu domowych peelingów cukrowych do ciała. I tyle.

Jest jednak wiele osób, którym olej kokosowy zastąpił kosmetyki do demakijażu, balsam do ciała, krem do rąk, maseczkę do włosów, pastę do zębów a nawet krem z filtrem przeciwsłonecznym.

Czy olej kokosowy jest dobry dla skóry i włosów

Olej kokosowy stosowany sporadycznie może mieć wspaniałe właściwości, np. wygładzić włosy. Jednak przy częstym sięganiu po to rozwiązanie, możemy doprowadzić do sytuacji, gdy włos jest otoczony warstwą okluzyjną oleju, nie przyjmuje wilgoci i zaczyna się puszyć.

Podobnie ze skórą. Chcąc ją nawilżyć możemy osiągnąć odwrotny efekt – wysuszony, łuszczący się naskórek oraz zmarszczki, a nawet reakcje alergiczne. Codzienne stosowanie oleju kokosowego zamiast kremu czy balsamu do ciała, może mieć zgubny skutek, ponieważ nie odżywiamy skóry. Dla osób ze skłonnością do powstawania wyprysków, olej kokosowy może się okazać wysoce komedogenny, czyli zapychający pory.

Bardzo dużo uwagi należy także przykładać do wyboru odpowiedniego oleju kokosowego. Na każdym oleju znajdziemy słowa: ekologiczny, czysty, virgin, z pierwszego tłoczenia, tłoczony na zimno etc. To, czego należy szukać na etykiecie, to informacja czy olej jest rafinowany czy nierafinowany. Nierafinowany jest określany jako virgin, ma wyraźnie kokosowy zapach i jest uważany za ten lepszy dla skóry.

Ostrożnie z olejem kokosowym

Czy olej kokosowy należy zatem odstawić zupełnie? Tak i nie. Nie, bo ma dobre właściwości natłuszczające. Ale polecałabym stosować go z umiarem – 2 razy w tygodniu całkowicie wystarczą. Zamiast oleju kokosowego warto sięgnąć po masła do ciała. Mają o wiele lepsze właściwości odżywcze.

A jakie Ty masz doświadczenia z olejem kokosowym?