Twilly d’Hermes: perfumy dla zakręconych wariatek

fot. Hermes

Jeśli nie wiesz, czym pachnieć jesienią, śmiało wybierz Twilly d’Hermes. To urzekające perfumy! 

Hermes ma takie majestatyczne kompozycje: pełne, szlachetne i tak kunsztownie skomponowane. Mówiąc wprost – zapachy dla pań, a nie panienek. I wtedy na scenę wchodzi nowość, czyli Twilly. To kwiatowy, radosny, ciepły, prosty i niezwykle dziewczęcy aromat.

Zacznijmy od flakonu. Ten filuterny kapelusik o kształcie melonika i ta wstążeczka – doskonały materiał na kiczowaty falkon! A jednak mi się podoba. To zdecydowanie zasługa klasycznej butelki, choć przyznać muszę, że plastikowy korek nieco rozczarowuje.

Skąd się wzięła nazwa? Od modelu apaszki. Twilly to długie i cienkie wstążki (ok. 86 cm na 5 cm) w niezwykle kolorowe wzory. Apaszki można nosić na wiele sposobów: na nadgarstku, wplecione w warkocz lub owinąć nią ucho torebki. To znak rozpoznawczy Hermes.

A jak pachną te perfumy? Przede wszystkim zupełnie inaczej niż wszystko, co 30-latkom próbują wcisnąć pozostałe marki! Twilly mają trzy składniki. Marketingowo, rzecz jasna. Imbir, tuberoza i drzewo sandałowe mają swoje konotacje. Sandał daje ciepłą, drzewną nutę, tuberoza odurza słodyczą i lekkością, a imbir ma dodać pikanterii i nieco chłodzić. Wokół tych trzech nut zbudowano całą kompozycję.

Twilly to słodkie, drzewne, głębokie perfumy z pazurem. Z ogonem. Nie ma tu chemicznego otwarcia wiercącego w nosie. Początkowy imbir jest dla mnie przesłodzony, nie czuję jego pikanterii znanej z kuchni, ale łapię ideę ochłodzenia tuberozy, która choć słodka i dusząca, nie gra w tym zapachu pierwszych skrzypiec. I dobrze. Starczy już tych ultrakobiecych, buduarowych kwiatowych bomb z cytrusami do pary. Drzewo sandałowe wieńczy kompozycję nadając jej szlachetności.

Perfumy mają ekstremalną trwałość. Przetrwały prysznic, a szalik skropiony zapachem pachniał jeszcze wiele dni. Jestem oczarowana tą kompozycją. I choć po reklamie sądząc, ma ona trafiać do młodych dziewczyn, to zdecydowanie nie można pozwolić na zaszufladkowanie tego zapachu. Warto go przynajmniej powąchać, jeżeli nie w ciemno dołączyć do swojej kolekcji.

Nuty: imbir, tuberoza, drzewo sandałowe

Nos: Christine Nagel

Premiera: 2017 rok

Pojemność: 30 ml EDP, 50 ml EDP, 85 ml EDP

Komentarzy: 3

  1. Ani Ani
    6 listopada 2017 / 14:28

    Ta reklama jest tak kanciasta i nie dla mnie, że aż pójdę powąchać te perfumy. Czy miały już swoją premierę w polskich sephorach?

    • Zalotka.pl
      7 listopada 2017 / 09:20

      Tak, perfumy są już w polskich sklepach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.