Królestwo Alexandra McQueena
14.02.2010


Anyżowe cukierki są moim traumatycznym wspomnieniem z dzieciństwa, kiedy z łapczywością rzucasz się na słodycze, które zawsze ci smakowały i nagle odkrywasz ten okropny smak, który wypełnia ci usta – lepka, ohydna maź, w którą zamienił się podarowany ci anyżowy cukierek. Nie znoszę anyżowych cukierków, ich smaku, wyglądu, nawet ich zapachu. Dlaczego lubię anyżowe perfumy? Pewnie dlatego, że tak jak współistnieją niejadalny dżem truskawkowy ze sklepu i przepyszny dżem z truskawek z ogródka w pewnym miejscu niedaleko Cieszyna, tak jest zapach anyżowych cukierków i Bulgari Blu II.

Em poprosiła w komentarzu, abym napisała coś więcej o swojej kolekcji perfum. We wpisie Moje perfumy chciałam pokazać, że dla mnie zapachy mają charakter, który pasuje lub nie na daną okazję. Chciałam uniknąć snobizmu i rzucania nazwami, ale doszłam do wniosku, że konkret nadaje kształt.

Moje perfumy przechowuję na komodzie. Zajmują cały blat. Każdego dnia, a nawet kilka razy dziennie, podchodzę do tego niezamkniętego sezamu i wybieram tylko jeden flakon. Uwielbiam ten moment.

Na Placu Zamkowym w Warszawie “zakwitł0″ 150 tysięcy jedwabnych maków Kenzo. To na cześć zapachu Flower by Kenzo. Dziś kwiatowy dywan można pooglądać, a jutro otrzymać mak na pamiątkę – będą rozdawane przechodniom.
Pierwsze makowe pole Kenzo pojawiło się oczywiście w Paryżu osiem lat temu. Od tamtej pory te delikatne kwiaty oglądali mieszkańcy m.in. Buenos Aires, Londynu, Moskwy czy Singapuru.
Więcej tutaj.

Była taka afera: prezydent Kaczyński nawrzeszczał na Monikę Olejnik (na nią można nawrzeszczeć?!), nazwał ją Stokrotką (TW w domyśle) i zapewnił, że jest na jego krótkiej liście oraz obiecał, że ją wykończy. Na mojej krótkiej liście perfum na lato też jest stokrotka. Od Marca Jacobsa.

Często wracam do sprawdzonych i niezawodnych zapachów. W czasie ostatnich dusznych dni nie rozstaję się z Be Delicious DKNY.
Przez okrągłe szklane opakowanie w połowie przykryte metalową zakrętką można dojrzeć groszkowy płyn, po którym należy się spodziewać wszystkiego, co radosne, czyste i energetyzujące. Powiecie “to tylko opakowanie”, ale przyznajcie, że też oceniacie po pozorach…

Indywidualistka czy feministka? Co myślicie o kobietach, które ze sklepowych półek wybierają męskie perfumy… dla siebie?
Spryskałam się męskimi perfumami i wyszłam z domu. Nadmienię, że męskie perfumy w domu mam, bo na co dzień używa ich mężczyzna. Idąc w sobie wiadomym kierunku, wyłowiłam z mijającego mnie tłumu kilka zagadkowych spojrzeń, ale pomyślałam, że to pewnie wielki kawałek sadzy usadowił się na środku mojego czoła. Gdy przystanęłam na chwilę, otoczyła mnie przyjemna, ledwo wyczuwalna korzenna, ciepła nuta. To nie były moje perfumy, ale znajomy “domowy zapach”.
Co takiego jest w męskich perfumach, że czasem wolę “ubrać” się właśnie w nie? Dodają siły i pewności? Są wspomnieniem mężczyzny? A może wytłumaczenie jest dużo prostsze – nie są słodkie.

Perfumy to nie tylko zapach. To jakieś marzenie, które kupujemy razem z opakowaniem, buteleczką, nazwą. To, co na zewnątrz ma współgrać z tym, co wewnątrz, ale każde z osobna potrafi stworzyć samoistną i pełną treść- perfumy na ciele a butelka na półce, gdzie cieszy oczy.
Mam dziś dla Was ucztę dla oka. Flakoniki i buteleczki perfum. Kubek z kawą w dłoń i klikajcie. Tutaj.

Piosenkarka z Australii ma perfumiarską propozycję dla panów. Zapach Inverse od Kylie Minogue pojawi się dopiero w maju, ale już można zobaczyć reklamę, w której poza piosenkarką wystepuje jej chłopak, Andres Velencoso.
Miłego patrzenia: