źródło: youtube.com

źródło: youtube.com

To największa kolekcja kosmetyków, jaką widziałam. Dziewczyna ma w zasadzie sklep. Rozumiem, że jest vlogerką urodową i dostaje tego na tony, ale ta toaletka pęka w szwach!

Naprzeciw jej komód i szuflad wypełnionych po brzegi, moja toaletka wygląda jak uboga krewna. Albo bardzo szykowna krewna ;-) Regularnie robię tam porządki, aby pozbyć się nieużywanych rzeczy, aby się nie kurzyły i nie zagracały przestrzeni.

Nie macie dość? To jeszcze jeden filmik. Tym razem mamy tu cały pokój kosmetyków.

Może się w głowie zawrócić. Dziewczyna ma więcej lakierów OPI niż niejeden Douglas! Posiadanie takiej ilości rzeczy kłóci się z moją potrzebą panowania nad przedmiotami oraz niechęcią do marnotrawienia dóbr w każdej postaci. Nie chcę mieć, żeby mieć. Mam, aby używać. Rzecz nieużywana jest zbędna – zabiera miejsce innej, bardziej potrzebnej i się kurzy.  No właśnie, kto odkurza te wszystkie buteleczki? :-)

Grace Kelly, fot. Getty Images via Pinterest; Marylin Monroe, fot. Life via Pinterest

Grace Kelly, fot. Getty Images via Pinterest; Marylin Monroe, fot. Life via Pinterest

Człowiek uczy się całe życie, a ja właśnie odkryłam wdowi szpic. Chodzi o linię włosów na czole układającą się w literę „v”, co nadaje twarzy kształt serca. Czasami taki układ włosów nazywa się także wdowim czepkiem. Skąd odwołanie do wdów?

Trzeba sięgnąć do rzeczy i czasów minionych. Czepiec bądź czepek był powszechnym nakryciem głowy noszonym przez mężatki (stąd weselne oczepiny o północy – kiedyś panna młoda otrzymywała od matki chrzestnej czepiec, dziś tradycje są różnorakie, ale zwyczaj pozostał). Od XVI wieku owdowiałe kobiety nosiły specjalny czepiec ze szpicem nad czołem na znak żałoby. Wdowa, czepek i szpic. I wszystko jasne.

Do tej pory mówiłam na taką linię włosów Myszka Miki. Spotkałam się także z określeniem ząbek. Jeszcze jakieś pomysły?

fot. Pinterest

fot. Pinterest

źródło: Marie Claire

Wpadłam na piękną sesję zdjęciową perfum. Zwykle edytoriale produktowe w magazynach zajmują jedną stronę i są to elegancko ułożone flakoniki. Z rzadka można popatrzeć na takie prace, które starają się uchwycić i oddać charakter perfum. Zdjęcia wykonał Jason Heatherington dla brytyjskiej edycji Marie Claire (listopad 2013). Pozowała Auguste Abeliunaite. Miłego patrzenia. Czytaj dalej

Małgorzata Domagalik, redaktor naczelna „Pani”, zdradziła w programie „Na językach” (grypa zmusza do wielkich poświęceń, np. do włączenia tv), że gazetę sprzedaje nie tyle okładka, co piękne, gęste i długie włosy modelki! Tego nie wiedziałam. Jeśli to prawda, to Małgorzata Kożuchowska nie powinna gościć na żadnej okładce. Byłoby szkoda. Zobaczmy pierwsze z brzegu okładki:

Włosy dźwignią sprzedaży prasy

 

Nie od dziś wiadomo, że większość mężczyzn rozróżnia tylko podstawowe barwy a morela, bakłażan czy pistacja to przedstawiciele flory i nie mają żadnego związku z ubraniami czy choćby cieniami do powiek.

Znalazłam ciekawy interaktywny wykres obrazujący użycie nazw kolorów według płci na stronie Data Pointed (u mnie jedynie skrin).

Każda kropka oznacza jeden z 2000 najczęściej używanych kolorów. W centrum diagramu znajdują się kolory znane obu płciom, nad kreską są nazwy odcieni, którymi posługują się kobiety; pod kreską – te używane przez mężczyzn.

Ciekawostką jest, jakich nazw używają kobiety, a jakich mężczyźni. Wśród męskich określeń kolorów znajdziemy takie perełki: dziecięce wymiociny, brązowe wymiociny, zielone wymiociny, kolor sików, a na określenie różnych odcieni najbardziej kobiecego z kolorów mężczyźni mają paletę nazw: różowy, bardziej różowy i „różowaty”.

Wśród kobiecych nazw nie ma oczywiście takich paskudztw.