Twarzą w twarz z mrozem
7.01.2010


Balsam do ciała to produkt, którego używam każdego dnia. Przetestowałam ich setki i nigdy nie wróciłam do żadnego, choć bywałam bardzo zadowolona. Po prostu wciąż chcę czegoś nowego. Do mojej kolekcji dołączył jakiś czas temu krem z winem firmy Abacosun.
Nie mogę powiedzieć, że jestem smakoszem wina, ale bardzo lubię lampkę wina do sałatki na kolację. Krem z winem oczywiście zwrócił moją uwagę.

Pamiętacie wpis o kremach nawilżających? Pokrótce chodziło w nim o to, że często lepiej na skórę zadziała krem tłusty lub półtłusty, a nie nawilżający. Sprawdziłam.
Wyniki eksperymentu, którego podjęłam się prawie trzy miesiące temu potwierdzają główną tezę artykułu z „WO”. Jak wyglądał mój zupełnie nienaukowy eksperyment?

W komentarzach padło pytanie o to, kiedy zacząć myśleć o pielęgnacji przeciwzmarszczkowej. Autorka pytania napisała, że ma mniej niż 20 lat. Myślę, że to stanowczo za wcześnie na kremy przeciwzmarszczkowe, a nawet na ujędrniające.

Rumieńce często nie są oznaką zdrowia, ale świadczą o kruchości naczyń krwionośnych. Rozszerzone naczynka krwionośne, czyli teleangiektazje, to zmora coraz większej ilości ludzi. Skłonność do pękania naczynek można odziedziczyć. Ekstremalne warunki atmosferyczne mogą jeszcze nasilić problem. Z pomocą przychodzą nam drzewa. Kremy na zaczerwienia zawierają wyciąg z kasztanowca, leszczyny, cyprysa, dębu i lipy.
Moje poszukiwania kremu do skóry z problemem naczynkowym mają długą historię – dość wspomnieć recenzję kremu Lirene czy kremu od Ziaji, a to i tak wierzchołek góry lodowej. Ostatnio jednak odkryłam serię do cery z problemami naczynkowymi od Flos-Leku. Te kosmetyki dają radę.

„Całe nieporozumienie wynika z nieprawidłowego pojmowania zasady nawilżania skóry (…) oraz utrwalonego poglądu, że tylko kremy nawilżające potrafią nawilżać. Przesuszona cera potrzebuje przede wszystkim kremu z tłuszczami”. W „Wysokich Obcasach” (nr 41) redaktorka działu Uroda Dorota Szadkowska rozmawia z dr n. med. Ewą Chlebus o kremach nawilżających i poważnych kłopotach, jakich możesz się nabawić stosując je.

To chyba najtańszy na rynku krem do cery bardzo wymagającej, jaką jest cera naczynkowa. A czy skuteczny?

Krem nawilżający Lirene nie nawilża dostatecznie mocno, ale rzeczywiście służy cerze naczynkowej.
Lirene to marka Eris. Ostatni raz, kiedy miałam w rękach ich produkt, Eris miał do zaoferowania kremy: tłusty, półtłusty i nawilżający. Jeśli chodzi o konsystnecję, to nic się nie zmieniło.
Krem Aqua D+ to zastrzyk energii dla suchej i zmęczonej skóry.
Dla skóry wymagającej nawilżenia producenci często rezerwują kremy ciężkie, niemiłe w użyciu. Aqua D+ Lieraca jest inny – jedwabisty, lekki (oprócz kremu występuje także żel) i pięknie pachnie. Kosmetyk zawiera specyfik, który tworzy w organizmie rezerwy witaminy D. W skład kremu wchodzi także wyciąg z pomarańczy, bogatych w witaminę C oraz przeciwutleniacze (w tym miejscu warto zaznaczyć, że wbrew internetowej opinii to nie jest krem przeciwzmarszczkowy a nawilżający, vide tutaj). Zawarte w kremie ceramidy chronią przed utratą wody, a jak zapewnia producent fukoza osłabia reakcje alergiczne skóry.
Jakby się te składniki nie nazywały, ręczę głową, że Aqua D+ działa od pierwszego zastosowania. Skóra jest widocznie jaśniejsza, elastyczna i odświeżona, a uczucie ściągnięcia znika od razu.
Krem świetnie nadaje się jako baza pod makijaż, ale warto wiedzieć, że istnieje także wersja koloryzująca w dwóch odcieniach: Sable i Dore. Oba kolory całkiem ciemne, ale na lato idealne.