fot. Zalotka.pl

fot. Zalotka.pl

Gdy nadchodzi lato, zwykle rezygnuję z cieni do powiek. W tym roku jednak nie rozstaję się z kremowym cieniem w kolorze brzoskwiniowym.

Od dawna nie używałam cieni w kremie czy – jak to smaczniej nazywają producenci – w musie. Zapamiętałam je jako ciężkie, lepiące powiekę mazidła, które po kilku godzinach zbierały się w załamaniach skóry. Cóż, nie można się zrażać. Kremowym cieniom dałam drugą szansę i nie wiem, czy przypadkiem nie zostanę z nimi na stałe.

Cienie Pupa Vamp są pakowane pojedynczo w słoiczki. Najwygodniej nakłada się je palcem, więc nie wiem, jak za kilka tygodni będę je wygrzebywać z tego wąskiego opakowania. Na razie nie martwię się na zapas.

Cień ma konsystencję jak cienie prasowane, nie osypuje się podczas nakładania; rozciera się jak kremowy odpowiednik, ale nie ma tego uczucia ciężkiej powieki. Cień łatwo łączy się z cieniami prasowanymi i jest trwały, tzn. przetrwał w nienaruszonym stanie na powiece cały dzień.

Cienie występują w 12 kolorach i są limitowaną edycją. Teraz noszę Apricot, a skuszę się jeszcze na ciemny Twilight do smoky eye.

Cena: ok. 40 zł ale taniej kupisz je w internecie

Ostatnio koncentruję się niemal wyłącznie na makijażu ust. Długotrwałe poszukiwania zakończyły się wieloma sukcesami. Moim nowym kolorem jest brudny oranż, a w mojej kosmetyczce znalazły się trzy nowe pomadki, choć nie wszystkie w tym samym odcieniu. Czytaj dalej

Usta szepczą: jesień...

Usta wracają na pierwszy plan! Jesienią modne są wyraziste kolory warg. To trend dla mnie – od dawna zadręczam otoczenie pytaniem: czy ta szminka nie jest za ciemna na dzień? Bez względu na odpowiedź i tak noszę ją do wieczora :-)

Przy okazji chcę ogłosić wielki powrót konturówki. Dotychczas przeze mnie uznana za relikt przeszłości i kosmetyk dla starszych pań, konturówka do ust wraca w glorii i chwale jako jedyny kosmetyk, który daje absolutną pewność, że szminka jest tam, gdzie powinna być.  Czytaj dalej

Złote usta

Lato dawno minęło, ale ja nie zapomniałam o letniej kolekcji Pupy – w ostatniej chwili upolowałam wszystkie trzy błyszczyki Sparkling Lipgloss.

Kolekcja utrzymana w złotych brązach spodobała mi się o tyle, o ile mogą podobać się codziennie i nudne brązy, czyli ani mnie ziębiła, ani grzała. Wszędobylskie złoto obecne w cieniach, pudrach, kredkach do oczu odstraszyło mnie od tej kolekcji na długo. Czytaj dalej