fot. Zalotka.pl

fot. Zalotka.pl

W Sylwestra od zawsze są dwie opcje: impreza albo kanapa. W obu wypadkach należy się solidnie przygotować. Oto kilka rad, które mogą okazać się pomocne.

Gwiazda wieczoru

W sylwestrową noc dozwolona i modna jest każda ilość brokatu: na paznokciach, powiekach, sukience. Brokat na dolnej powiece jest nowoczesny i nieco ekstrawagancki:

fot. style.com

Makijaż z pokazu Chanel na wiosnę 2014; fot. style.com

Klasyczna czarna kreska z brokatowym akcentem jest rozwiązaniem bezpieczniejszym – przynajmniej połyskujące drobinki nie zmigrują na policzki:

źródło: pinterest.com/pin/358739926542966276/

źródło: pinterest.com/pin/358739926542966276/

Powszechnie znanym sposobem, aby podczas malowania cień do powiek nie osypywał się pod okiem, jest upudrowanie tej okolicy, a następnie usunięcie nadmiary pudru wraz z drobinkami cienia. Przy ciemnych lub brokatowych produktach lepiej sprawdzi się jednak poniższa metoda:

źródło: littlemissmakeup.com

źródło: littlemissmakeup.com

Brokatowy manicure to najprostszy z sylwestrowych akcentów. Może któraś z propozycji OPI przypadnie Wam do gustu:

OPI: Unforst My Heart, So Elegant, I'll tinsel You In

OPI: Unforst My Heart, So Elegant, I’ll tinsel You In

Najwięcej czasu zajmuje oczywiście ułożenie fryzury. Dla leniwych dziewczyn kilka inspiracji w tym wpisie:

fot. Pinterest.com

fot. Pinterest.com

Kanapowy leń

Jeśli sylwestrowe szaleństwo Wam nie w smak, polecam zadekowanie się na kanapie. W zasięgu ręki należy trzymać: książkę, pilot do telewizora, gorącą herbatę i koc.

źródło: pinterest.com

źródło: pinterest.com

Jakkolwiek zdecydujecie się powitać Nowy Rok, niech będzie dla Was udany, pełen pięknych chwil i szczęśliwych przeżyć. Dobrej zabawy!

Lakier hybrydowy, fot. Zalotka.pl

Lakier hybrydowy, fot. Zalotka.pl

Przed urlopem zrobiłam sobie hybrydowy manicure oraz pedicure. Czy było warto? Jak się to robi? Ile tak naprawdę taki manicure dobrze wygląda na paznokciach? W jakiej kondyncji są naturalne paznokcie po zdjęciu hybrydowego lakieru?

Hybrydowe lakiery do paznokci mają szansę zrewoluzjonizować rynek i zepchnąć zwykłe lakiery do paznokci z piedestału. Dlaczego? Są trwałe, utwardzają paznokieć, nie niszczą naturalnej płytki. Wady też na pewno mają, ale nie poznałam ich na razie. Poza ceną.

Czy warto zrobić sobie hybrydowy manicure na wakacje?

Zdecydowanie tak! Kosmetyczkę odwiedziłam dzień przed wyjazdem – paznokcie przetrwały całe pakowanie i upychanie rzeczy w walizce. Świetnie spisały się na urlopie. Nieco gorzej było z pedicurem – na jednym paznokciu lakier odprysnał, z drugiego zszedł całkowicie.

Jak się robi tzw. hybrydy?

Dość prosto. Na zmatowione i odtłuszczone paznokcie nakłada się cienką warstwę bazy, dwie warstwy lakieru i warstwę wierzchnią. Każdą z warstw utwardza się w lampie UV. Po utwardzeniu paznokcie są od razu suche i można biec do swoich spraw. Nakładając lakier hybrydowy na paznokcie u stóp można pominąć warstwę bazową.

Jak długo hybrydowy lakier wygląda dobrze?

Lakier jest trwały, nie odpryskuje, nie ściera się. To paznokieć rośnie i tworzy się ubytek. Estetyczny wygląd zależy więc od indywidualnego wzrostu paznokcia. U mnie paznokcie wyglądały naprawdę dobrze przez 7 dni, maksymalnie 10. Po 12 dniach pobiegłam je zdjąć, choć można uzupełniać. Ja jednak nie jestem przyzwyczajona do tak długich paznokci.

Jak zdjąć hybrydowy lakier?

Waciki kosmetyczne nasączone acetonem układa się na każdym paznokciu, a następnie zawija w folię aluminiową, aby wacik całkowicie przylegał. Po kilku minutach lakier schodzi bez problemów. Resztki usuwa się patyczkiem. Oliwka na skórki i gotowe.

Jak to działa na naturalne paznokcie?

W moim przypadku paznokcie po zdjęciu hybrydowego lakieru wyglądają bardzo dobrze – są naturalne i nie widać, aby były osłabione czy zniszczone. Dla osób, które obgryzają paznokcie lub mają je bardzo łamliwe, lakier hybrydowy może pomóc zapuścić własne długie pazurki.

Ile to kosztuje?

Od 70 zł po znajomości lub u „domowej kosmetyczki”, przez 90 zł (najtańsza opcja w salonach kosmetycznych) i więcej.

 

Lakier hybrydowy po 12 dniach od malowania, fot. Zalotka.pl

Lakier hybrydowy po 12 dniach od malowania, fot. Zalotka.pl

fot. Zalotka.pl

fot. Zalotka.pl

Krem do rąk L’Occitane (na końcu wpisu film o tym, jak prawidłowo wymówić tę nazwę) z masłem shea to produkt flagowy marki. Potężna 150-mililitrowa tuba zawiera jedynie glicerynę i masło shea (20 proc.) pozyskane – co firma bardzo mocno podkreśla – z uczciwej wymiany handlowej z kobietami z Burkina Faso. Żadnych parabenów, barwników, ftalanów i innych dodatków.

Krem różany, który widać na zdjęciu jest zapachową edycją limitowaną klasycznego produktu. Poza kolorem opakowania i zapachem nie różni się niczym od podstawowego kremu, na którego cześć dziewczyny tworzą niemal pieśni pochwalne: że zmiękcza dłonie, że zapach przenosi je do krainy dzieciństwa, że jest idealny.

Mają sporo racji. Formuła kremu oraz jakość jego składników gwarantują nawilżenie, a przez to rozświetlenie skóry. Kto choć raz namaścił jakąś część swojego ciała masłem shea, ten wie, że skóra odwdzięcza się miękkością, sprężystością i takim młodzieńczym blaskiem. Pomimo właściwości nawilżających krem się nie lepi – zachowano idealny balans.

Krem jest bogaty i jeśli tylko poświęci się kilka minut rano, aby porządnie wmasować produkt w każdy centymetr kwadratowy dłoni, to przez cały dzień można już nie stosować kremu do rąk.

fot. Zalotka.pl

fot. Zalotka.pl

Ale nie byłabym sobą, gdybym nie doszukała się jakieś drobnej wady. Ogromna aluminiowa tuba może pękać, jeśli krem wrzucimy do torebki. Widzę dwa rozwiązania tego dramatu: postawić go dumnie na biurku w pracy lub kupić 30-mililitrową wersję podróżną.

Cena: 95 zł za 150 ml, 30 zł za 30 ml lub taniej w internecie

fot. Zalotka.pl

fot. Zalotka.pl

Okna umyte, pajęczyny z kątów wymiecione, dom pachnie wiosną i tylko dłonie gospodyni wołają o ratunek. Postrzępione skórki i rozdwojone paznokcie – to wciąż mój bolesny problem.

Odżywka Regenerum została dawno wyciśnięta do ostatniej kropli. Ratowałam się jeszcze olejkami do ciała i oliwką dla dzieci, ale z marnym skutkiem. W przydomowej drogerii kupiłam multiodżywczą oliwkę do skórek i paznokci Eveline. I leczę tym specyfikiem te dłonie kobiety poszarpane ciężką, fizyczną domową pracą :-)

Produkt zawiera podstawowe „dobra”. tzn. witaminy A, E i F oraz olejki z awokado i słodkich migdałów. Oliwka przyjemnie i delikatnie pachnie, intensywnie nawilża i widocznie uealstycznia skórki i wygładza przesuszone paznokcie. Wchłania się po kilku minutach i nie zostawia tłustej warstwy na skórze.

Nadaje się do codziennej pielęgnacji skórek. Lekki masaż i kilka ruchów patyczkiem powstrzymają skórki przed narastaniem na paznokieć.

Mam nadzieję, że kilkurotna aplikacja przez cały dzień zregeneruje moje dłonie i będę mogła z radością pomarudzić, że nie mam wiosennego lakieru do paznokci.

Cena: ok. 12 zł za 12 ml

Satin Hands Mary Kay, fot. Zalotka.pl

Satin Hands Mary Kay, fot. Zalotka.pl

Świeży manicure i gładka skóra dłoni – to mój cel. Zadbałam już o dobry lakier do paznokci, teraz pora na odżywienie skóry. Z pomocą przyszedł zestaw Satynowe dłonie Mary Kay. To trzystopniowy program odżywczy dla rąk: od natłuszczenia, przez złuszczenie, wreszcie nawilżenie.

Zestaw składa się z trzech kosmetyków: natłuszczającej bazy, pilingującego żelu oraz kremu do rąk. Wszystkie kosmetyki łączy zapach brzoskwini. Jest także wersja waniliowa – dla mnie zbyt słodka.

Satin Hands Mary Kay, fot. Zalotka.pl

Satin Hands Mary Kay, fot. Zalotka.pl

Gęsty krem Satin Hands to natłuszczający i zmiękczający skórę specyfik, który należy wmasować w dłonie, także od wewnętrznej strony. Maść zawiera „m.in. trójglicerydy oleju sojowego, wazelinę oraz woski pszczele i roślinne”.

Satin Hands Mary Kay, fot. Zalotka.pl

Satin Hands Mary Kay, fot. Zalotka.pl

Następnie do gry wkracza piling. Zmielone pestki moreli i brzoskwini złuszczają naskórek. Masując dłonie pilingiem z uwagą należy potraktować miejsca zgrubiałe, skórki, knykcie. Potem całą tę grubą kremowo-pilingującą warstwę należy spłukać ciepłą wodą.

Satin Hands Mary Kay, fot. Zalotka.pl

Satin Hands Mary Kay, fot. Zalotka.pl

Na koniec w gładkie dłonie wklepuje się krem regenerujący, który jest najsłabszym ogniwem zestawu. Zwyczajne mazidło do łap.

Jednak cały zestaw daje spektakularne efekty: gładka, miękka, lekko rozjaśniona skóra o równomiernym kolorze. Polecam.

Cena: ok.120 zł za zestaw o zapachu brzoskwiniowym lub waniliowym