Od Sasa do Lasa, czyli nierafinowane masło kakaowe i balsam w spray’u

Balsam do ciała – wciąż nie znalazłam mojego ulubieńca. Właściwie nie dziwię się, skoro oba balsamy, którym poświęcam dzisiejszy wpis, kupiłam impulsywnie. Jeden, bo chciałam coś wygodnego do stosowania w pośpiechu; drugi, bo chciałam coś bliżej natury, tak modnej obecnie w kosmetycznym światku. Łączy je to, że oba mają w składzie masło kakaowe.

Masło kakao łupane Mohani

„Masło o delikatnym, kakaowym zapachu” – potwierdzam! Pięknie pachnie. „Idealnie natłuszcza i zmiękcza skórę” – też potwierdzam. Masło nie jest nawilżające, działa powierzchniowo. „Masło kakaowe zwiększa elastyczność skóry, ujędrnia ją i napina” – czytamy na opakowaniu. To także prawda – masło zostawia na skórze ładny blask, ale nie lepką warstwę. Szybko się wchłania i nie brudzi.

Jedyną rzeczą, która mi się nie zgadza to fakt, iż nie jest to masło. Przynajmniej dla mnie. Z czym kojarzy mi się masło do ciała? Z bogatym kremem, ostatecznie z produktem o stałej konsystencji, który można jednak łatwo wyjąć z opakowania i rozprowadzić na skórze. Masło Mohani wygląda tak:

Ewidentnie jest łupane. Takie „łupki” rozgrzewam w dłoniach. Łatwo się wtedy rozprowadza „masło” na skórze. Produkt jest bardzo wydajny, ale nie starcza mi cierpliwości po wieczornej kąpieli, aby potraktować nim caaaaaałe ciało. Stosuję więc na dłonie albo na kolana. Masła można używać także jako maski do włosów, ale ja jeszcze nie próbowałam.

Warto dodać, że kakao łupane Mohani to produkt pochodzenia roślinnego, wegański, nietestowany na zwierzętach. W składzie znajduje się tylko jeden składnik: Theobroma Cacao Seed Butter, czyli 100% masło kakaowe nierafinowane.

Cena: 18 zł za 120 ml w słoiczku.

Balsam do ciała Cocoa Radiant w spray’u Vaseline

Lekki produkt, który można dozować za pomocą ciągłego strumienia. Wydaje przy tym cichy, śmieszny dźwięk. Jego wielkim plusem jest właśnie to opakowanie, lekka konsystencja oraz szybkie, a nawet natychmiastowe wchłanianie. Podobnie jak poprzednik, nie pozostawia tłustej warstwy.

Wbrew jednak temu, co napisano na opakowaniu o dogłębnym nawilżeniu, spray pozostawia raczej na skórze warstwę okluzyjną, a więc chroni ją przed utratą wody, aniżeli nawilża. Skóra nie błyszczy się po nim tak ładnie, jak po maśle Mohani.

Skład tego produktu jest dużo dłuższy: są tu emolienty, humektanty, konserwanty, emulgatory. Ja nie należę do INCI-wojowniczek, ale rozumiem, jeśli ktoś uzna ten produkt za niezgodny ze swoimi wytycznymi. Pełny skład wygląda tak: Aqua, Isopropyl Myristate, Glycerin, Dimethicone, Sorbitan Isostearate, Theobroma Cacao Seed Butter, Tapioca Starch, Dihydroxypropyltrimonium Chloride, Polyglyceryl-3 Diisostearate, Stearic Acid, Sodium Hydroxide, Carbomer, Xanthan Gum, Ammonium Acryloyldimethyltaurate/VP Copolymer, Disodium EDTA, Pentasodium Pentetate, Parfum, Phenoxyethanol, Methylparaben, Propylparaben, Benzyl Alcohol, Benzyl Benzoate, Coumarin, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Limonene.

Spray jest wygodny w stosowaniu po szybkim prysznicu: na kempingu, po siłowni, po kąpieli w morzu. Myślę, że sprawię sobie jeszcze jedno opakowanie na sierpniowe wakacje.

Cena: 27 zł za 190 ml w spray’u.

Komentarzy: 12

  1. 15 sierpnia 2017 / 08:27

    Masło kakaowe wykorzystuję do stworzenia własnego balsamu, bo uwielbiam jego zapach :)

    • Zalotka.pl
      15 sierpnia 2017 / 08:49

      I co jeszcze dodajesz do takiego domowego balsamu do ciała?

  2. 18 lipca 2017 / 07:02

    Też ciągle szukam idealnego balsamu. Ciągle jeszcze nie odnalazłam go :(

    • Zalotka.pl
      18 lipca 2017 / 13:47

      Sęk w tym, czy gdyby już znalazła taki balsam, to czy zostałabym przy nim. Obawiam się, że chęć poznawania nowego zwyciężyłaby.

  3. 17 lipca 2017 / 19:44

    Bardzo zainteresowało mnie masło kakaowe, mozliwe, że wypróbuję :)

  4. 17 lipca 2017 / 15:40

    Chciałabym zobaczyć minę mojego Gajowego, gdybym pod namiotami wyciągnęła jakiekolwiek kosmetyki i zaczęła się maziać ^^ zaraz by się zmartwił, że słodkim zapachem zwabię osy i mrówki.

    • Zalotka.pl
      17 lipca 2017 / 15:55

      Ha ha. Ubawiłaś mnie miną Gajowego. Ja kempinguję z niewielką, ale jednak kosmetyczką. Pozdrowienia gorące!

  5. 17 lipca 2017 / 11:11

    Miałam kiedyś masło kakaowe ale innej firmy. bardzo dobrze je wspominam. A z balsamów w sprayu najbardziej przypadła mi do gustu żółta wersja.

  6. 17 lipca 2017 / 08:07

    A mimo wszystko, to „masło” mnie najbardziej zaciekawiło :D Chętnie bym je spróbowała. Szczególnie jako tę maskę do włosów :)

  7. EwelJani
    16 lipca 2017 / 09:36

    Bardzo lubię balsamy w spary Vaseline. Mialam także wersję zieloną. Są bardzo fajne po basenie, bo woda z basenu bardzo ściąga moją skórę.

    Miałam je także na wakacjach i tez sobie chwale.

  8. LasKabacki
    13 lipca 2017 / 16:42

    Z deczka niewygodny ten łupaniec :-D

    • Zalotka.pl
      14 lipca 2017 / 07:45

      Z deczka tak 😅 😂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.