fot. Zalotka.pl

fot. Zalotka.pl

Nie omijam corocznego słodziaka Escady dla dziewcząt. To już taka moja letnia tradycja, choć wiem, że nic nowego nie poczuję. Ale Escada umie tworzyć ten klimat rajskich wakacji, tropików i beztroski. Born in Paradise to oczywiście owocowo-kwiatowy koktajl.

Kompozycja nowej „eskadki” jest ciut mniej słodka niż ubiegłoroczny Taj Sunset. Na liście składników znajdują się: dobrze wyczuwalne na początku zielone jabłko i arbuz, dalej wybijający się na pierwszy plan ananas i herbata jaśminowa, a w bazie piżmo, drzewo sandałowe oraz cedrowe.

Butelka ma ten sam kształt, co zawsze, a korek zdobi sztuczny kwiatek. Całość jest dobrze wykonana i nie zaskakuje tandetnym atomizerem, co cieszy, bo ostatnio w tej kwestii obniżają się loty (Coty! Ta uwaga jest do was!).

fot. Zalotka.pl

fot. Zalotka.pl

Born in Paradise jest radosnym i energizującym zapachem. Słodycz, jaką ze sobą niesie, nie jest lepka i dusząca, ale nieco „kremowa” (bardziej jak słodki krem w ciasteczkach, niż krem do twarzy). Idealnie pasuje do zwiewnej, długiej, letniej sukienki, ale dobrze się go też nosi w mieście. Ze względu na wakacyjno-tropikalną proweniencję nie zalecam nosić go w biurze, żeby nie drażnić tych, którzy do urlopu mają jeszcze długie tygodnie.

Nie wiem, czy kiedyś wyrosnę z tego rokrocznego oczekiwania na nową „eskadkę”. Jest w tym jakaś dziecięca potrzeba posiadania wciąż nowego gadżetu i ulga, że znów jest podobnie, że nic nie zmienili. Co ja poradzę, że Escada mnie rozbraja i nie potrafię być wobec niej krytyczna. Może to po prostu są ładne zapachy i już.

Cena: EDT 30, 50, 100 ml od ok. 150 zł

Plakat z filmu "Rzymskie wakacje", fot. Zalotka.pl

Plakat z filmu „Rzymskie wakacje”, fot. Zalotka.pl

Wśród oczekiwanych przeze mnie nowych perfum muszę znaleźć miejsce dla jeszcze jednego zapachu. W tym roku Coty wprowadzi na rynek zapach Vespa, a ja jestem miłośniczką włoskiego dolce vita oraz espresso pitego przy barze.

Portfolio Coty’ego za roku na rok puchnie od pachnidełek tworzonych pod znanymi markami. Dawno już wykroczyli poza słynne nazwiska i zwrócili się m.in. w stronę motoryzacji. Przykładowo można nabyć nieskończoną już chyba ilość łudząco do siebie podobnych zapachów Tonino Lamborghini.

Skutery są produkowane przez Piaggio od 1946 roku. Ikoniczna Vespa sprzęgła się z wizerunkiem Włoch już na dobre, a ten mariaż przypieczętowała obecność pojazdu na srebrnym ekranie. Ja najbardziej pamiętam go z „Rzymskich wakacji” z Audrey Hepburn i Gregory Peckiem i oczywiście z „Dolce vity”. Vespa to nie tylko kultowy środek transportu, ale także styl życia. Która z nas nie chciałaby pomykać rzymskimi uliczkami na skuterze wprost na spotkanie z „dark and handsome guys with their skinny little ties”? Tak o włoskim życiu śpiewała Kate Hudson w „Nine”:

Jak będą pachnieć perfumy Vespy? – Żadnej benzyny, żadnego oleju napędowego, to będzie zapach wolności, czyli coś co czujesz, kiedy prowadzisz skuter drogami włoskiej Riwiery – mówi Michele Scannavini, prezes Coty, zapytany przez „Financial Times”.[cyt. za life.rorbes.pl]

Coty wypuści od razu dwie wersje Vespy: damską For Her i męską For Him. Czekamy.

Premiery perfum w 2014 roku

Jak co roku sklepowe półki zapełnią nowe perfumy. Będą wśród nich zapachy nijakie, kolejne limitowane edycje sprzedażowych lokomotyw, wreszcie – perfumy dobre, kompozycje dopracowane, zapachy przyjemne.

Bazując na dotychczasowych doświadczeniach, przemnożonych przez wizerunek poszczególnych marek, stworzyłam własną listę premier, na które czekam przebierając nogami z niecierpliwości.

Burberry Brit Rhythm for Women

Najbardziej wyczekuję Burberry Brit Rhythm. Myślę, że będzie stonowanym, ale szlachetnym zapachem do noszenia na co dzień. Takim, do którego przylgnę na dłużej, bo uwolni mnie od trudnego wyboru o poranku – co by tu włożyć? Te za słodkie, te zbyt intensywne. Potrzebuję świeżego powiewu w mojej kolekcji perfum.

Bottega Veneta Essence Aromatique

Drugim „codziennikiem” mógłby zostać zapach Bottega Veneta. W końcu Essence Aromatique ma być wariacją na temat klasyki, czyli wody kolońskiej. Boję się jednak, że nie udźwigną tematu i nie zaprezentują niczego nowego, ale ucieszę się, jeśli moje obawy okażą się bezzasadne.

Jil Sander Evergreen

Jil Sander zaprezentuje Evergreen z otwierającą nutą gruszki, jaśminem, konwalią. Z komunikatu prasowego niewiele można wywąchać. Może być ciekawie, może być nudno.

Guerlain Aqua Allegoria Limon Verde

Guerlain doda do swojej kolekcji Aqua Allegoria (boska Pampeluna!) zapach pod nazwą Limon Verde. Kompozycja jest inspirowana koktajlem Mojito. I wszystko jasne. Pampeluny raczej nie zdetronizuje, ale spojrzę na tę propozycję wielce łaskawym okiem.

Kenzo Floralista

Kenzo mnie jeszcze nigdy nie zawiódł. Co prawda nie znoszę L’eau par Kenzo, który mnie dusi i wyciska mi łzy z oczu, ale cała reszta jest wielce udana. Floralista ma szanse dołączyć do tej grupy. Na pewno wytestuję.

Bulgari Indian Garnet Omnia

Zawsze podobały mi się perfumy ciężkie, gęste i lepkie od egzotycznych nut. Na pewno muszę poznać Bulgari Omnia Indian Garnet. Ponoć nie jest to ostentacyjny śmierdziel, którego ogon ciągnie się jeszcze 5 metrów za kobietą. Zaczekamy, zobaczymy. (fot. mimifroufrou.com)

Dior Hypnotic Poison eau de Parfum

Z niepokojem wyczekuję Hypnotic Poison w wersji EDP. Jakaż to będzie esencja! Klasyczne perfumy z 1998 roku to woda toaletowa, a przecież te perfumy są wyjątkowo trwałe, mocno zaznaczające swoją obecność, całkowicie otulające ciało jakimś gęstym kokonem zapachu.

Elie Saab l'Eau Couture

Wśród zapowiedzi znalazłam inofrmację, że Elie Saab wiosną zaprezentuje L’Eau Couture. Nie znam żadnego zapachu tej marki, ale jeśli tworzą równie piękne perfumy, co suknie, to z radością nadrobię zaległości. Może zacznę od powstałych w 2011 roku pierwszych perfum pod nazwą Le Parfum.

Escada Born in Paradise

Jak co roku nie ominę słodziaka Escady – Born in Paradise. Mam do nich sentyment jeszcze z czasów licealnych. Raz na czas uda im się stworzyć coś przyjemnego, ale to zawsze jest brodzenie w tym samym stawie.

David Beckham Classic Summer

Jako ciekawostkę dorzucę jeszcze jedną premierę – David Beckham Classic Summer. Mam wielką słabość do letnich edycji męskich zapachów Beckhama. Często występują w jednej jedynej formie – 50 ml EDT. I jest to wersja idealna na jeden sezon. Nie muszę dodawać, że najczęściej są to naprawdę przyjemne i dobre zapachy. Moim ulubionym jak dotąd był Instinct Ice. Może tegoroczna efemeryda go zdeklasuje?

Listę zapowiedzi perfumeryjnych znalazłam tutaj. Widzicie coś dla siebie?

Helvetica The Parfume

Nie wiesz, czym obdarować osoby, które mają wszystko, a ceny tego, czego nie mają, zaczynają się od tysiąca dziewięciuset złotych i kilkukrotnie przekraczają budżet choinkowy? Swój przedświąteczny problem możesz mieć z głowy za 62 dolary plus koszty przesyłki.

Tuż przed świętami, gdy czarnopiątkowe szaleństwo osiąga swoje apogeum, pojawia się nowy produkt: Helvetica The Parfume. Zapach, który nie ma zapachu. „Dla tych, którzy ośmielą się pozostać tacy sami” – głosi ich Twitter. W butelce znajdziemy czystą wodę. O co chodzi? Czytaj dalej