Najsłabszy z olejków do demakijażu

Olejek do demakijażu jest od kilku miesięcy obowiązkowym punktem wieczornej pielęgnacji. Wypróbowałam już kilka produktów: obłędnie pachnący olejek Go Cranberry, olejek arganowy Bielendy, który ma niezbyt dobrze oceniany skład, świetny olejek Resibo oraz doskonały na podróż balsam do demakijażu Clinique. Wybieram wciąż nowe i inne produkty z ciekawości, ale także dlatego, że choć bardzo polubiłam te stosowane dotychczas, to zawsze można coś poprawić, prawda? I tym razem doszłam do miejsca, gdzie można jedynie powiedzieć iż lepsze jest wrogiem dobrego.

Przeglądając Instagrama kilka razy natknęłam się na produkty Evree oraz na entuzjastyczne recenzje. Do mojego koszyka trafił więc Magic Rose, różany olejek do mycia twarzy.

Z olejkami mam już niejakie doświadczenie i mogę powiedzieć, że Magic Rose to najsłabszy z olejków do demakijażu, jakie miałam. Dlaczego? Słabo radzi sobie ze zmyciem makijażu i szczypie w oczy.

Olejek rozprowadza się na wilgotnej skórze. Produkt zamienia się w emulsję, którą można spłukać za pomocą wody. Czyli tak, jak miało to miejsce w przypadku Bielendy czy Clinique, ale nie Resibo i Go Cranberry, które należy zdejmować z twarzy za pomocą ściereczki.

Na co dzień noszę zwykły tusz do rzęs, ale nawet z nim olejek Evree sobie nie poradził. Tusz rozmazywał się wokół oczu, tworząc pandę. Resztki mascary trzeba było zetrzeć płynem micelarnym. Ponadto olejek lekko szczypie w oczy, choć nie sprawia, że zachodzą mgła. Myślę, że ten kłopot z demakijażem wynika ze specyfiki tego produktu – olejek pod wpływem wody tworzy emulsję, którą można łatwo zmyć. Jednak kosmetyk zbyt krótko ma na skórze postać olejku, aby dokładnie rozpuścić kilka warstw tuszu. Gdy zmieni się w emulsję, nie ma już swoich właściwości „luzowania” makijażu. Niestety, kolejna aplikacja olejku nie pomaga.

Ponieważ olejek słabo radził sobie z domyciem widocznego makijażu, obawiałam się, czy uda mu się zmyć filtr SPF, który stosuję pod makijaż. Możliwe, że moje obawy okazały się słuszne, bo na twarzy pojawiło się kilka wyprysków. Równie dobrze mogły być one spowodowane hormonami, choć akurat w moim przypadku wypryski są oznaką dwóch rzeczy: alkoholu z chipsami lub niedomytej twarzy. Wykroczeń przeciwko diecie nie było, zatem podejrzenie padło na kosmetyk.

Plusem olejku Magic Rose jest jego różany, subtelny zapach. Produkt może się sprawdzić przy porannym oczyszczaniu twarzy, bo jest bardzo delikatny dla skóry. Uważam jednak, że nie dość dobrze usuwa makijaż.

Cena: ok. 25 zł

Komentarzy: 13

  1. Ciotka Żukor
    18 września 2017 / 12:44

    To smutna wiadomość, do tej pory lubiłam się z kosmetykami Evree. Mają bardzo dobre peelingi do ciała, balsamy i kremy do rąk. Ale olejku nie kupię :)

    • Zalotka.pl
      11 października 2017 / 18:21

      Ja nie próbowałam niczego z Evree poza olejkiem i na razie się zraziłam. Jak wpadniesz na kawę, to przynieś w torebce krem do rąk – wypróbuję <3

  2. Ana
    14 września 2017 / 12:12

    Niestety podzielam Twoja opinie. Zużyłam do mycia beauty blendera- tutaj radzi sobie doskonale ????

    • Zalotka.pl
      14 września 2017 / 13:09

      Dzięki za pomysł na zużycie tego kosmetyku. Nie znoszę wyrzucać rzeczy, które są w miarę OK, ale nie do końca.

  3. Bieniasz
    14 września 2017 / 11:30

    Wszyscy zachwalają produkty do demiakijażu Evree, więc skusiłam się na płyn micelarny, ale nie jestem zadowolona. Niestety szczypie w oczy, oczyszcza tak sobie, trzeba pocierać twarz i oczy (!), żeby pozbyć się makijażu (wcale nie wodoodpornego). Żadna rewelacja, z pewnością po zakończeniu opakowania wrócę do ukochanego Garniera.

    • 14 września 2017 / 11:31

      Nie udało mi się dodać podpisu w całości ;)

    • Zalotka.pl
      14 września 2017 / 11:39

      Czyli podobna historia jak u mnie – skuszona dobrymi opiniami kupujesz, ale jednak się nie sprawdził.

  4. 14 września 2017 / 11:19

    Nie używałam ani tego z evree ani z resibo. Na ten drugi czaję się już jakiś czas. Właśnie jestem w połowie tego z clinique.

    • Zalotka.pl
      14 września 2017 / 11:28

      Resibo polecam, ale weź pod uwagę, że nie jest tak wygodny jak Clinique. Olejek Resibo trzeba zdjąć z twarzy ściereczką, a potem twarz umyć z pozostałości. Olejek dobrze pielęgnuje skórę i jej nie zatyka – jest naprawdę dobry.

  5. 14 września 2017 / 10:31

    Woda różana jest bardzo delikatna dla skóry. Warto wykorzystywać ten składnik.

  6. 14 września 2017 / 10:31

    Miałam kilka produktów z tej serii, ale olejku jeszcze nie… Generalnie lubię olejki do demakijażu.

  7. Kaktusek
    14 września 2017 / 08:39

    Olejek Evree jest mało olejkowy. Ma bardzo wodnistą konsystencję i przelewa się przez palce. Też zostawia resztki tuszu ale nie sądziłam, że można mieć taki olejek, który nie zostawia. Przyzwyczaiłam się do przecierania twarzy wodą micelarną i nie traktowałam tego jak wady. Teraz mnie to zaczęło denerwować jak o tym napisałaś.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.