Dlaczego nie mogę się pozbyć ciuchów z szafy

fot. zalotka.pl

fot. zalotka.pl

Wiem już z doświadczenia, że aby nosić moje ciuchy, muszę je widzieć w mojej szafie. Wiem też, że mogę je widzieć, gdy ich liczba jest ograniczona. I tu napotykam przeszkodę nie do pokonania. Zawsze mam za dużo ciuchów. Od ponad roku skręcam w stronę minimalizmu, ale nie mogę wyjść na prostą. Przemyślałam sprawę i oto, do jakich wniosków doszłam.

Drogie pomyłki

Wydałam kupę kasy, a nie noszę. Nie mam takich rzeczy dużo, ale dlaczego od 3 lat nie mogę wyrzucić z szafy butów Geox, które zrobiły mi największą jesień średniowiecza na piętach w całym moim życiu. Wydałam na nie kupę pieniędzy, ale na samą myśl o tamtym niedzielnym spacerze, dostaję gęsiej skórki. Moja krakowska natura musi przeboleć ten wydatek. Wyrzuciłam je. Mam nadzieję, że odczuję ulgę, bo zrobiło się miejsce na wygodną i modna parę jesiennych botków.

Wstydliwa taniocha

Jesteś tak omamiona „okazją” (a to cena, a to trend widziany dopiero co na Instagramie), że nie słyszysz własnego głosu rozsądku. Przemyka Ci jakaś wątpliwość, gdy podchodzisz do kasy. Gdy przykładasz kartę do terminala płatniczego wiesz już, że właśnie popełniłaś błąd. Wracasz do domu i chowasz toto w szafie. Znacie to? Mam parę takich „okazji”: żółta torebka listonoszka, t-shirt za wąski w biuście, ale z super obrazkiem, etc. Aby pozbyć się takich wyrzutów sumienia, trzeba chyba przeprowadzić pełne oczyszczenie: od przyznania się do popełnienia błędu, przez naprawę szkody, czyli pozbycie się trolla z szafy, po wybaczenie samej sobie.

Zanim wydasz pieniądze, odpowiedz na 5 prostych pytań

Na bakier z wygodą

Wspaniałe te szpilki. Co prawda tu coś uwiera, ale co tam. Rozchodzi się. Albo wezmę taksówkę. Te spodnie wspaniale leżą na tyłku, tylko w pasie cisną. Może schudnę? Niestety, za każdym razem, kiedy wybieram właśnie taki, niekomfortowy element mojej garderoby, czuję się źle. Czuję, że sama sobie narzucam ograniczenia, które przeszkadzają mi w mojej codzienności. Staram się wcisnąć wygodę przed wygląd, ale jeszcze nie zawsze umiem.

Za małe, pulpeciku

Pora pozbyć się marynarki z czasów studiów. Nie zapina się i prawdopodobnie się nie zapnie. Wszystko, co jest za małe, za duże, rozciągnięte, zmechacone i zbyt długo noszone – wylatuje z szafy!

Sentymenty cię zwodzą

Sukienka, którą miałam na sobie w czasie pierwszej randki, gdy tańczyliśmy do wschodu słońca… Strasznie fajne wspomnienia, ale sukienki można się pozbyć (może do pudła ze starociami, które kiedyś odkryje córka? Znów sentymenty). Zajmuje miejsce rzeczom, które mają swoją misję – służyć mi! A nie wisieć i wspominać. Od tego są zdjęcia.

To było modne w poprzednim wieku

Moda zatacza koło, trendy wracają, ale dopóki nie trzymasz w szafie dobrego gatunkowo ciucha, możesz być pewna, że za 20 lat, prędzej kupisz coś nowego z Zary niż powrócisz do starocia, ponieważ w modzie zawsze jest jakaś drobna zmiana, która odświeża stary trend. A poza tym trzymanie rzeczy nieużywanej przez 15 lat jest dziwne. A więc starocie won z szafy.

Komentarzy: 6

  1. NIKA
    9 marca 2017 / 09:45

    Kurde, mam ten sam problem. Chyba w końcu zastosuję manewr: wyrzuć wszystko z szafy na środek i zostaw to, w czym jest Ci wygodnie, w czym chodzisz i co naprawdę lubisz. Będzie trudno, ale co tam :)

    • Zalotka.pl
      9 marca 2017 / 10:42

      Wyrzuć na sam środek :-D Ja tak zrobiłam i nagle się okazało, że miałam rzeczy z czasów liceum. Teraz mam w szafie luz i miejsce na nowe ciuchy.

  2. Asia K.
    9 marca 2017 / 09:22

    O tak… chyba każda z nas zna ten stan… U mnie często jest, że kupuję coś (np. spodnie), z myślą, że dokupię do nich np. super bluzkę… rok później spodnie wiszą, a bluzki jak nie było tak nie ma…

    I to tego te wszystkie buty, które krzyczały do mnie z witryn sklepowych „mamo!” :)

  3. Ciotka Żukor
    8 października 2016 / 00:56

    Lista zagracaczy jest dłuższa. „Nietrafiony prezent”, „Do niczego nie pasuje” oraz moje ulubione „Ładne, ale nie mam gdzie w tym chodzić”. No, chyba, że przed lustro dla poprawienia nastroju :)

    • Zalotka.pl
      10 października 2016 / 22:36

      Trzeba znaleźć okazję! Może do opery? Teraz to taki oldschool założyć do opery długą suknię. Chyba, że te ciuchy „ładne, ale nie mam gdzie w tym wyjść” to same koszulowe bluzki i garsonki do biura :-P

  4. Bożena
    7 października 2016 / 16:17

    Ja nie potrafię się pozbyć jak piszesz ubrań mojej córeczki jak była malutka. To jest tyle emocji! Zostawiam je na potem. Jak dorośnie to jej pokaże co nosiła.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.